Red Vetiver – drewno zmineralizowane

     Dziś na blogu po raz kolejny gości jedna z moich ulubionych niszowych marek perfum – Montale. Bohaterem niniejszej recenzji jest zaś Red Vetiver (dawniej Red Vetyver), niewątpliwie jeden z najpopularniejszych zapachów w jej portfolio. Muszę przyznać, że zanim poznałem tę kompozycję sporo naczytałem się o jej podobieństwie do Terre d’Hermès. Jako że naprawdę lubię dzieło Jean-Claude’a Elleny musiałem przetestować także perfumy stworzone przez Pierre’a Montale. Jak zatem Red Vetiver prezentuje się na tle zapachu spod szyldu Hermès’a? Czy okazał się kompozycją równie niezwykłą? A może udało mu się przebić Terre? Odpowiedź znajdziecie czytając poniższą recenzję.

Red Vetiver

     Już sam początek zapachu zwraca uwagę. Jest  wyraźnie mineralny. W konsekwencji z otwarcia Red Vetiver wieje chłodem. Niemal czuję w dotyku zimno i wilgoć górskich skał. Wyraźny, choć nie tak silny jak w Terre d’Hermès aromat czarnego pieprzu z Madagaskaru nadaje perfumom bardziej wytrawnego charakteru. Mnie kojarzy się on także z czekającą tuż za rogiem przygodą. Jednocześnie początek kompozycji jest też jakby musujący. Obecność grejpfruta przydaje mu natomiast przyjemnego, owocowego tonu. Zaznaczam, że nie ma tu jednak mowy o jakiejkolwiek słodyczy. Całość jest lekka i czysta. Bardzo żywa. Choć od początku czuć głębię Red Vetiver, to jednocześnie sprawia on wrażenie naprawdę transparentnego. Brak w nim natomiast charakterystycznego dla Terre aromatu krzemu. Zastąpiono go wspomnianym już akordem mineralnym. Jest podobny, ale nie identyczny. Dla mnie chyba nawet ciekawszy.

Red Vetiver

     W odróżnieniu od dzieła Elleny, w kompozycji Montale dużo szybciej na pierwszy plan wychodzi wetyweria. Zgodnie z zapewnieniami twórców w składzie Red Vetiver użyto najwyższej jakości wetywerii z Haiti i da się to wyczuć. Jej aromat jest drzewny, ale ma w sobie także coś korzennego. I słonego! Nie pozbawiony jest też pewnych ziemistych akcentów. Można w nim odnaleźć nawet pewnie zielone niuanse. A mimo to zapach pozostaje klarowny i nie ciąży na skórze. W dalszym ciągu przyjemnie chłodzi. Zastosowanie olejku z liści paczuli nadaje zaś kompozycji krągłości. Niemniej, serce tych perfum w znaczący sposób nie różni się od głowy. Przełom następuje dopiero w bazie. Według mnie na pierwszy plan na równi z wetywerią wybija się w niej drewno cedrowe z afrykańskich gór Atlasu. Jest suche, wytrawne i ma w sobie ten specyficzny, jakby ołówkowy pierwiastek. Towarzyszy mu zaś cięższa, żywiczna nuta zbudowana w oparciu o elemi. Dodatkowo podkreśla ona drzewny charakter Red Vetiver. Jednocześnie ma w sobie coś gorącego. Jakieś balsamiczne ciepło, które intrygująco kontrastuje z chłodnym, mineralnym początkiem kompozycji. W konsekwencji całość zapachu naprawdę ciekawie gra na skórze.

     Aromat recenzowanych dziś perfum jest naprawdę silny, podobnie zresztą jak większość dzieł spod szyldu Montale. Łatwo go przedawkować, co również i mnie dwa razy się przydarzyło. Pomimo to, silną projekcję Red Vetiver zaliczam zdecydowanie na plus. Zapach posiada też bardzo dobrą trwałość, choć 10-12 godzin to i tak wynik poniżej tego, do czego przyzwyczaiła swoich klientów francuska marka. W zupełności wystarczy jednak by nacieszyć się aromatem tej kompozycji.

Red Vetiver

     Muszę przyznać, że uwielbiam kolorystykę, w której utrzymany jest flakon Red Vetiver. Połączenie złota i czerwieni ma w sobie coś królewskiego. Na półce z perfumami prezentuje się naprawdę okazale. Mankamentem jest natomiast to, że nie mamy możliwości zobaczyć ile cieczy zostało jeszcze w środku.  Nie wiem też jaki kolor ma zawarty we flakonie płyn, ale wyobrażam go sobie jako idealnie przezroczysty.

     Choć na pierwszy rzut oka (nosa?) Red Vetiver i Terre d’Hermès mogą wydawać się podobne to po głębszej analizie dochodzę do wniosku, że różnic jest całkiem sporo. W recenzowanej dziś kompozycji zrezygnowano z sygnaturowego dla działa Elleny minimalizmu. Nie ma tu też jednak charakterystycznego dla wielu perfum Montale bogactwa składników. Zapach jest idealnie wyważony. Do tego wyrazisty i z charakterem. Niewątpliwie jest też elegancki i dobrze sprawdzi się niemal w każdej sytuacji.  Dla mnie Red Vetiver okazał się ciekawszy i bogatszy niż Terre, nie powinien więc dziwić fakt, iż już od prawie 2 lat gości on w mojej kolekcji.  

Red Vetiver

Red Vetiver
Główne nuty: Nuty Mineralne, Nuty Drzewne.
Autor: Pierre Montale.
Rok produkcji: 2008.
Moja opinia:  Gorąco polecam!