Casbah – czarno-biała karuzela

Kasba to rodzaj twierdzy występujący w architekturze muzułmańskiej. To również nazwa perfum Roberta Piguet’a, dla którego jest to już drugi po Cravache zapach na Agar i Piżmo. Kompozycja ta powstała w 2012 i stanowi cześć tak zwanej Nouvelle Collection. Podobnie jak Arabie Serge’a Lutens’a również Casbah inspirowany jest Marokiem, jednak jego twórca - Aurélien Guichard – poszedł w zupełnie innym kierunku niż duet Lutens-Sheldrake. Te perfumy od początku do końca poświęcone są bowiem kadzidłu. Choć większość z nas kojarzy aromat kadzidła z kościelnymi obrzędami pamiętać należy, że do kultury chrześcijańskiej przeniknęło ona właśnie za sprawą Arabów i wypraw krzyżowych. U Piguet’a wyraźnie zaakcentowano jego wschodnie pochodzenie. Tym samym zapach stoi w totalnej opozycji do - genialnego skądinąd – Cardinal Heeley’a. Jeśli więc jesteście ciekawi jak pachnie Casbah zapraszam na dzisiejszą recenzję!

Read More

Eau de Parfum – z piernika król

Po grudniowej recenzji 2 Man postanowiłem wziąć na warsztat Eau de Parfum z oferty Comme des Garçons. To właśnie te perfumy przyniosły francuskiej marce rozgłos i zapoczątkowały jej drogę na szczyt. W zasadzie są one już swoistym niszowym klasykiem. To także najpopularniejszy zapach w portfolio CdG. Eau de Parfum, czyli po prostu woda perfumowana, powstała w 1994 roku a jej autorem jest Brytyjczyk – Mark Buxton. Co ciekawe, podczas prac nad EdP otrzymał on od Comme des Garçons niemal nieograniczoną swobodę w zakresie doboru składników i kreacji zapachu. Buxton przyznał przy tym, że stanowiło to dla niego pewien problem, musiał bowiem uważać, aby zanadto nie popuścić wodzy fantazji i stworzyć perfumy, które - mimo niszowego charakteru - wciąż da się nosić. Czy w przypadku Eau de Parfum faktycznie tak jest? Tego dowiecie się z niniejszej recenzji.

Read More

Olfaktoryczna anatomia – Paczula, czyli nie tylko dla hipisów

     Muszę przyznać, że do dzisiejszego wpisu zabierałem się naprawdę długo. I ciągle odkładałem moment rozpoczęcia. Ostatecznie uznałem jednak, że dość tego. Paczula jest zbyt ważnym składnikiem perfum, by nie napisać o niej kilku słów. Obecnie znajdziemy ją w znakomitej większości zapachów dostępnych na rynku. Czemu więc tak długo zwlekałem z niniejszym wpisem? Przede wszystkim dlatego, że aromat paczuli wydaje mi się naprawdę trudny. Może nie do opisania, ale do noszenia. Z tego też względu chciałem dobrze go poznać. Zużyłam nawet całą buteleczkę olejku. Ostatecznie uznałem, że jestem gotowy by przelać swoje wrażenia na papier i przedstawić Wam charakterystykę tej tak niezwykle pachnącej rośliny.

Read More

Mr. Burberry – pan nikt

     Brytyjska marka Burberry rzadko raczy swoich klientów nowymi zapachami (jeśli nie liczyć flankerów). Z tego też względu mająca miejsce w 2016 roku premiera Mr. Burberry wzbudziła spore zainteresowanie wśród miłośników perfum. Tym bardziej, że autorem kompozycji jest Francis Kurkdjian, twórca kultowego Le Male. W materiałach promocyjnych znaleźć można zaś informację, że Mr. Burberry to partner dla damskiego My Burberry. A także, że zapach zainspirowany został Londynem oraz słynnym trenczem, z którego znana jest angielska marka. Po takich zapowiedziach spodziewać się więc można, że recenzowane dziś perfumy będą co najmniej nietuzinkowe. Swoją drogą, to jednak dość ciekawe, że firma mająca w swoim portfolio linie zapachów z  London w nazwie (m.in. świetny London for Men) decyduje się na wypuszczenie zupełnie nowej kompozycji inspirowanej tym miastem. Nie zagłębiajmy się jednak w marketingowe szczegóły i bez zbędnej zwłoki sprawdźmy czy dzieło Kurkdjian’a faktycznie oddaje klimat brytyjskiej metropolii.

Read More

Prezent dla niej – La Panthère

     Dziś na blogu kolejna odsłona cyklu Prezent dla niej. A w niej spotkanie z francuską marką Cartier i jedną z młodszych kompozycji w jej portfolio - La Panthère. Perfumy te powstały w 2014 roku a ich autorką jest Mathilde Laurent. Według Francuzki każda kobieta ma w sobie coś z kocicy, stąd za inspirację dla recenzowanego dzisiaj zapachu posłużyła tytułowa pantera. W naturze zwierzęta te od zawsze budzą ludzką fascynację. Jednak La Panthère to także przydomek jaki nosiła Jeanne Toussaint – dyrektor artystyczny Cartier w latach 1933-1968. Kobieta niezwykła i pełna ognistego temperamentu. A jak jest w przypadku dzieła Laurent? Czy autorce udało się stworzyć perfumy, które pasowałyby do Toussaint? A może jej interpretacja dzikiego kota jest zupełnie inna? Przekonajcie się sami czytając niniejszy wpis.

Read More

Trèfle Pur – na szczęście

     Czterolistna koniczyna to symbol szczęścia. I to właśnie nią inspirowane są perfumy będące bohaterem dzisiejszego wpisu. Trèfle Pur (fr. czysta koniczyna) francuskiej marki Atelier Cologne powstały w 2010 roku a ich autorem jest Jérome Epinette. W tym miejscu chciałbym zwrócił uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, 2010 to rok, w którym powstało Atelier Cologne, a zatem recenzowana dziś kompozycja to jeden z ich debiutanckich zapachów. Po drugie zaś, oficjalny spis nut nie wymienia w składzie tych perfum tytułowej koniczyny. Podobnie jak w przypadku oudu w Oud Immortel od Byredo (notabede też autorstwa Epinette'a) będziemy tu więc mieli do czynienia z nutą zrekonstruowaną przy pomocy innych składników. Sprawdźmy zatem czy Trèfle Pur okazał się dla Atelier Cologne szczęśliwy.

Read More

Arabie – bazar w Marrakeszu

     Muszę przyznać, że Orient od zawsze mnie pasjonował. Podobnie jak i Serge’a Lutens’a, któremu ten obszar mapy posłużył za inspiracje do znakomitej części pachnideł z logo SL. Jednym z nich jest Arabie. Kompozycja ta powstała w 2000 roku a jej twórcą, podobnie jak większości zapachów francuskiej marki, jest Brytyjczyk Christopher Sheldrake.  Co ciekawe, jako motto do stworzenie tych perfum posłużyło jednak nie arabskie a starogreckie wierzenie, że orzechy i suszone owoce mają w sobie coś szlachetnego. Gdzie zaś najłatwiej  odnajdziemy miejsce, w którym ich aromat miesza się z wonią zamorskich przypraw, jeśli nie na jednym z arabskich bazarów? Na przykład takim jak w Marrakeszu - ukochanym mieście Lutens’a. Bez zbędnej zwłoki udajmy się więc na zakupy!

Read More

A*Men – zielone kakao

     Thierry Mugler wydaje mi się marką trochę niedocenianą. Przynajmniej w Polsce. Do tej pory miałem okazję testować dwa zapachy z logo TM (Mugler Cologne i Alien) i oba zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Nadszedł zatem czas by sięgnąć po najbardziej znaną męską kompozycję Mugler’a. Zanim jednak przejdę do recenzji A*Men chciałbym napisać kilka słów o Angel. Bowiem to właśnie ich męskim odpowiednikiem są opisywane dziś perfumy. Angel powstały w 1992 i zapoczątkowały trend na zapachy gourmand. Ich czekoladowo-karmelowy aromat nie przypominał niczego, co do tej pory pojawiło się w perfumerii. Kobiety oszalały na ich punkcie. Idąc za ciosem, w 4 lata później Thierry Mugler zdecydował się stworzyć męską wersję Anioła. I choć obie kompozycje utrzymane są w podobnym klimacie (nawet nazwy mają podobne, religijne konotacje), da się zauważyć kilka różnic. Jak zatem pachnie A*Men? Tego dowiecie się z mojej dzisiejszej recenzji.

Read More

Paco Rabanne pour homme – gdy zgubisz się w lesie

     Zapachy zielone nie należą do mojej ulubionej kategorii, niemniej na blogu pojawiło się już kilka, które trafiły w mój gust. Przekładem takich perfum mogą być między innymi English Fern od Penhaligon’s i Armani - Eau de Cèdre. Czy do tej grupy dołączy także bohater dzisiejszego wpisu - Paco Rabanne pour homme? Kompozycja ta niewątpliwie zredefiniowała koncepcję zapachu fougère i zastanawiałem się nawet czy nie zaprezentować jej w ramach cyklu Uwaga, klasyk! Ostatecznie uznałem jednak, że jej obecna, niewielka popularność nie uzasadniałaby takiej decyzji. Nie zmienia to jednak faktu, że już od dłuższego czasu chciałem poznać dzieło Jean’a Martel’a, zaś dziś na blogu mam okazję podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami z czterodniowych testów Paco Rabanne pour homme.

Read More

Uwaga, klasyk! – Cravache

Wybór klasyka do dzisiejszej recenzji niektórych może zaskoczyć. Jednak wbrew pozorom Cravache (fr. szpicruta) Roberta Piguet’a nie znalazł się w tym cyklu bez powodu. Od razu muszę przy tym zaznaczyć, że wersja, którą dziś opisuję to reedycja z 2007 roku, powstała w ramach wznowionej Classic Collection. Obok bohatera niniejszego wpisu znaleźć w niej można także inne perełki, między innymi damskie Fracas i Bandit. Wracając jednak do Cravache to zapach ten powstał w 1963 i szybko zyskał sobie spore grono zwolenników. Jak na tamte czasy były to perfumy odważne, choć jednocześnie cechowały się dość eleganckim charakterem. A jak na tym tle wypada nowa, stworzona przez Aurelien’a Guichard’a, wersja? Przekonajcie się sami.

Read More