Turquoise – wśród morskich fal cz. III

Przeglądając blogi perfumowe zauważyłem, że recenzje Aura Maris i Sel Marin często występują na nich obok siebie. Ponieważ jednak zaplanowałem, iż cykl Wśród morskich fal będzie trylogią, potrzebowałem trzeciego bohatera. Ostatecznie mój wybór padł na Turquoise z dedykowanej kamieniom szlachetnym kolekcji perfum Olivier’a Durbano. Jest to także pierwszy zapach francuskiego projektanta biżuterii, jaki trafia na Agar i Piżmo. Kompozycja powstała w 2009 roku i jak sama nazwa wskazuje inspirowana jest turkusem. Jeśli wierzyć opisowi na oficjalnej stronie marki, kamień ten od zawsze kojarzony był z pełnią życia oraz szczęściem. Apacze wierzyli, że zawiera w sobie ducha morza i nieba. Oddanie tego typu przekonań w postaci perfum nie wydaje się jednak łatwym zadaniem. Sprawdźmy zatem jak poradził sobie z nim Olivier Durbano.

Read More

Sel Marin – wśród morskich fal cz. II

Po kilkudniowej przerwie czas przedstawić drugiego bohatera cyklu Wśród morskich fal. A jest nim Sel Marin (fr. sól morska) od Heeley’a. Kompozycja ta powstała w 2008 roku a jej autorem - podobnie jak wszystkie innych perfum w ofercie francuskiej marki – jest sam James Heeley. Zapach inspirowany jest zaś słońcem, piaskiem i morskim powietrzem. Co ciekawe, w opisie na oficjalnej stronie internetowej znaleźć można także odwołanie do Jacques’a Mayal’a – słynnego francuskiego nurka, rekordzisty świata w freedivingu, zwanego również człowiekiem-delfinem. Porównanie co najmniej intrygujące. I niemal od razu nasunęło mi ono pytanie czy Sel Marin jest kompozycją równie odważną. I czy podobnie jak Mayal potrafi zadziwić publikę na całym świecie. Odpowiedzi poszukam w niniejszym wpisie.

Read More

Aura Maris – wśród morskich fal cz. I

Dziś na blogu rozpoczynam nową trylogię. Elementem łączącym wszystkie wchodzące w jej skład zapachy będą zaś nuty morskie.  I tak na pierwszy ogień idzie Lorenzo Villoresi i jego Aura Maris (łac. morskie powietrze). Kompozycja ta powstała w 2012 i wchodzi w skład kolekcji Mare Nostrum (łac. Morze Śródziemne). Co ciekawe, mimo iż od premiery tych perfum minęło już sześć lat, wciąż są one jedynymi w tej linii. Czyżby brak natchnienia? Wracając jednak do samej Aura Maris, muszę przyznać, że kompozycja ta nie miała łatwego zadania. Temat morski jest bowiem jednym z najpopularniejszych w męskiej perfumerii, eksplorowanym choćby w takich best-sellerach jak Davidoff - Cool Water, Kenzo pour Homme czy Acqua di Giò Pour Homme domu mody Armani. Jak zatem na ich tle wypada działo Villoresi’ego?

Read More

Uwaga, klasyk! – L’Eau d’Issey Pour Homme

Dziś na blogu drugi – po Kenzo pour Homme – wielki klasyk rodem z Japonii. Mowa oczywiście o L’Eau d’Issey Pour Homme. Kompozycja ta powstała w 1994 i wpisuje się w bardzo popularny w tamtym okresie nurt perfum cytrusowo-wodnych. Jednak dzięki pomysłowości autora udało jej się wybić na tle konkurencji a swoją popularność utrzymała po dzień dzisiejszy. Jeśli zaś chodzi o samego Jacques’a Cavallier’a to dla niego również był to dobry czas, bowiem zaledwie rok później stworzył on innego wielkiego klasyka jakim jest Opium pour Homme. Wróćmy jednak do bohatera dzisiejszej recenzji. Co  takiego przesądziło o wielkim sukcesie L’Eau d’Issey? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w niniejszym wpisie.

Read More

Intenso pour Homme – perfumy jeszcze bardziej?

Dziś na blogu spotkanie z marką Dolce & Gabanna. A konkretnie z perfumami o nazwie Intenso pour Homme. I tu pojawia się pewien problem. Z wyjątkiem jednego, wszystkie źródła, jakie sprawdziłem wskazują bowiem, że ich prawidłowa nazwa to Dolce & Gabanna pour Homme Intenso. To zaś wskazywałoby, że mamy tu do czynienia z flankerem klasycznego Dolce & Gabanna pour Homme. Tyle, że wcale tak nie jest! Oficjalna strona włoskiej marki pisze bowiem o recenzowanej kompozycji jak o samodzielnym olfaktorycznym bycie. Nazywa ją też po prostu Dolce & Gabanna Intenso. O klasyku wspomina zaś jedynie w kontekście podobieństwa flakonów. Przekonajmy się zatem ile zbliża a ile różni Intenso od swojego 20 lat starszego krewnego.

Read More

Olfaktoryczna anatomia – elegancka czystość neroli

W dzisiejszym wpisie chciałbym skupić się na pomarańczy. Ale nie tej słodkiej, której owoce dostać można w większości sklepów spożywczych. Chodzi mi o jej gorzką odmianę. To bowiem z jej kwiatów pozyskiwany jest olejek neroli jeden z najpopularniejszy składników w historii perfum. Po ten aromatyczne ekstrakt sięgają dziś najwięksi twórcy a większość liczących się marek ma w swoim portfolio przynajmniej jeden zapach dedykowany neroli. Czemu zatem zawdzięcza on swoje powodzenie? I co takiego wnosi do kompozycji, że sięgają po niego zarówno mainstreamowi giganci pokroju Tom’a Ford’a i Guerlain jak i bardziej niszowe domy perfumeryjne?

Read More

Vetyverio – w czerwieni jej do twarzy

Dziś na Agar i Piżmo po raz kolejny pojawiają się perfumy, w których jedną z kluczowych ról odgrywa wetyweria. Na rynku dostępna jest obecnie ogromna liczba zapachów wetiwerowych, jednak tym razem to właśnie Vetyverio zwrócił moją uwagę. Dlaczego? Otóż zgodnie z materiałami promocyjnymi, kompozycja balansuje między męskim charakterem wetywerii a kobiecym obliczem współtworzących ją kwiatów. Jeśli zaś zestawić tę informację z faktem, iż autorem tych perfum jest Olivier Pescheux to możemy spodziewać się czegoś naprawdę intrygującego. Czy zatem Vetyverio faktycznie spełnił nadzieje, jakie w nim pokładałem? Tego dowiecie się z niniejszego wpisu.

Read More

L’Insoumis – im dalej w las…

W ostatnim czasie w męskiej perfumerii zaobserwować można delikatny powrót do zapachów drzewnych i fougère. Przykładem takiego trendu może być między innymi bohater dzisiejszego wpisu. L’Insoumis (fr. buntownik) powstał w 2006 roku a jego autorem jest Fabrice Pellegrin. Co ciekawe, oficjalna strona Lalique przedstawia ten zapach jako dedykowany mężczyźnie, który nie podąża za trendami, ale sam je tworzy. Moim zdaniem taki opis stoi jednak w opozycji do charakteru kompozycji. Chyba, że chodzi o jakieś autorskie uwspółcześnienie tego, co znane od lat. Ale po co gdybać? Lepiej po prostu przekonajmy się jak pachnie L’Insoumis.

Read More

Pasha – na dworze sułtana

Tak się jakoś złożyło, że w ostatnim czasie testuję sporo perfum autorstwa Jacques’a Cavalier’a. Mimo iż przy wyborze materiału do tekstów nie patrzę na nazwisko twórcy to aż trzy z najbliższych dziesięciu recenzji będą dotyczyły dzieł Francuza. Rozpoczynamy zaś od Cartier – Pasha. W Turcji osmańskiej pasza stanowił tytuł nadawany wysokiej rangi urzędnikom państwowym, między innymi generałom i gubernatorom. Stąd tytuł dzisiejszej recenzji. Już na jego podstawie można też wnioskować, że recenzowana dziś kompozycja będzie utrzymana w raczej orientalnym klimacie. I faktycznie tak jest. Choć Pasha powstał w 1992 roku, nie wpisuje się on w modny w tamtym okresie nurt perfum ozonowo-wodnych. A mimo to udało mu się zdobyć całkiem sporą popularność. W jaki sposób? Tego dowiecie się z niniejszej recenzji.

Read More

Yatagan – wśród otomańskich jeźdźców

Jatagan to rodzaj średniej długości szabli używanej dawniej przez wojskowych w krajach islamu, między innymi w Turcji. I to właśnie ten rodzaj broni posłużył Vincentowi Morello do skomponowania perfum, o których mowa w dzisiejszym wpisie. Yatagan powstał w 1978 roku i jest to jeden z niewielu męskich zapachów w ofercie Caron. A także pierwszy tej marki, który trafia na Agar i Piżmo. W założeniu perfumy te przenosić nas mają w podróż na Bliski Wschód, którego otwarte przestrzenie przemierzają otomańscy jeźdźcy. I już po takim opisie spodziewać się można, że w Yatagan dużą rolę odgrywać będzie skóra. Jednocześnie oficjalna strona Caron podkreśla zaskakujący charakter tych perfum. Wskakujcie zatem na siodło, wyruszamy na spotkanie z przygodą.

Read More