Esprit du Tigre – lodowy płomień

Chyba każdy z nas słyszał o maści tygrysiej. Ten pochodzący z Azji specyfik posiada właściwości przeciwbólowe i przeciwzapalne. Rozgrzewa i chłodzi jednocześnie. I to właśnie on zainspirował brytyjskiego perfumiarza James Heeley’a do stworzenia perfum o nazwie Esprit du Tigre. Od czasu recenzji Cardinal nie miałem styczności z tą angielską marką postanowiłem więc, że zamówię próbkę wyżej wymienionych perfum i bliżej zapoznam się z jedną z najciekawszych pozycji w jej portfolio. Szczególnie, ze słyszałem o niej sporo dobrego. Panująca za oknem aura również wydawała się sprzyjać testom (które miały miejsce w lutym). Kto nie chciałby się trochę rozgrzać, gdy za oknem mróz? Czy zatem Tygrys sprostał moim oczekiwaniom? Tego dowiecie się czytając niniejszą recenzję.

Read More

Jazz – mężczyzna kontrastowy

W ramach ekskluzywnej linii La Collection marka Yves Saint Laurent postanowiła przypomnieć miłośnikom perfum swoje wielkie klasyki w odświeżonej odsłonie. W ofercie znalazły się cztery męskie pachnidła: YSL pour homme, M7 Oud Absolu, Rive Gauche pour homme i Jazz. Dziś kilka słów o tym ostatnim. W założeniu kompozycja ta odzwierciedlać ma złożony charakter męskiej natury. Jej paradoksalność i kontrastowość, które odnajdziemy także w tytułowej muzyce. Z jednej strony mamy więc siłę i męskość, a z drugiej inteligencję i wysmakowany gust. Ale jak przełożyć tego typu koncepcję na język perfum? I czy w ogóle jest to możliwe? A także czy obecna wersja Jazz przypomina jeszcze oryginał? Przekonajcie się sami czytając dzisiejszą recenzję.

Read More

French Lover – miłość nad Sekwaną

     Francuski kochanek. Brzmi jak tytuł powieści z cyklu Harlequin, prawda? Nazwę tę nosi jednak zapach będący bohaterem dzisiejszego wpisu. French Lover z niezwykłej kolekcji perfum Frédéric’a Malle. Jeżeli wierzyć opisowi na oficjalnej stronie marki to kompozycja ta dedykowana jest każdemu mężczyźnie, którego naturalne zdolności uwodzenie są na tyle duże, że nie musi on uciekać się do używania perfum. W moim odczuciu brzmi trochę jak antyreklama, ale z drugiej strony takie kontrowersyjne stwierdzenia mogą okazać się strzałem w dziesiątkę. Bo skoro już sięgam po French Lover to znaczy, że żadna kobieta mi się nie oprze. A jego zapach jest tylko dodatkową afirmacją mojego statusu. Tak… Warto natomiast zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestią. Otóż w purytańskich Stanach Zjednoczonych perfumy te dystrybuowane są pod nazwą Bois d’Orage (fr. burzowe drewno)! Całkowicie abstrahując jednak od kwestii moralno-społecznych, muszę stwierdzić, że to właśnie ona lepiej przystaje do charakteru kompozycji. Dlaczego? Tego dowiecie się z niniejszej recenzji.

Read More

Red Vetiver – drewno zmineralizowane

Dziś na blogu po raz kolejny gości jedna z moich ulubionych niszowych marek perfum – Montale. Bohaterem niniejszej recenzji jest zaś Red Vetiver (dawniej Red Vetyver), niewątpliwie jeden z najpopularniejszych zapachów w jej portfolio. Muszę przyznać, że zanim poznałem tę kompozycję sporo naczytałem się o jej podobieństwie do Terre d’Hermès. Jako że naprawdę lubię dzieło Jean-Claude’a Elleny musiałem przetestować także perfumy stworzone przez Pierre’a Montale. Jak zatem Red Vetiver prezentuje się na tle zapachu spod szyldu Hermès’a? Czy okazał się kompozycją równie niezwykłą? A może udało mu się przebić Terre? Odpowiedź znajdziecie czytając poniższą recenzję.

Read More

Sylwetki twórców – Jérôme Epinette

     Do tej pory na blogu prezentowałem jedynie sylwetki perfumiarzy z kilkudziesięcioletnim stażem. Niektórych, jak choćby Jacques’a Guerlain czy Edmonda Roudnitski, nie ma już zresztą pośród nas. Czas zatem na przedstawiciela młodszego pokolenia. Miłośnikom perfum Jérôme Epinette znany jest przede wszystkim ze współpracy z takimi markami jak Byredo czy Atelier Cologne. Portfolio Francuza jest jednak znacznie bogatsze. W swoim dorobku ma on już prawie setkę różnych kompozycji. Nie bez powodu uchodzi też za jednego z najbardziej utalentowanych perfumiarzy urodzonych po 1970 roku. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o życiu oraz stylu Jérôme Epinette’a zapraszam do lektury niniejszego wpisu.

Read More

Uwaga, klasyk! – Fahrenheit

     Dzisiejszy wpis jest dla mnie wyjątkowy. Fahrenheit to bowiem pierwsze perfumy jakich kiedykolwiek używałem. Z tego względu pomyślałem, że ciekawie byłoby do nich wrócić. Choćby na kilka dni. Jest jednak i drugi powód. Pamiętając o przerwie w wprowadzeniu Perfumomanii, jaką we wrześniu zeszłego roku ogłosił Pirath, od tamtego czasu nie zaglądałem na jego bloga. Zrobiłem to dopiero w lutym. W efekcie znalazłem recenzję nowej, zreformułowanej wersji Fahrenheita. Auto nie zostawił na zapachu suchej nitki. W tej sytuacji nie mogłem zrobić nić innego jak rozpocząć własne testy. Dziś zaś nadszedł czas by przedstawić moje spostrzeżenia na temat tego, co obecnie nowi nazwę Fahrenheit.

Read More

Casbah – czarno-biała karuzela

Kasba to rodzaj twierdzy występujący w architekturze muzułmańskiej. To również nazwa perfum Roberta Piguet’a, dla którego jest to już drugi po Cravache zapach na Agar i Piżmo. Kompozycja ta powstała w 2012 i stanowi cześć tak zwanej Nouvelle Collection. Podobnie jak Arabie Serge’a Lutens’a również Casbah inspirowany jest Marokiem, jednak jego twórca - Aurélien Guichard – poszedł w zupełnie innym kierunku niż duet Lutens-Sheldrake. Te perfumy od początku do końca poświęcone są bowiem kadzidłu. Choć większość z nas kojarzy aromat kadzidła z kościelnymi obrzędami pamiętać należy, że do kultury chrześcijańskiej przeniknęło ona właśnie za sprawą Arabów i wypraw krzyżowych. U Piguet’a wyraźnie zaakcentowano jego wschodnie pochodzenie. Tym samym zapach stoi w totalnej opozycji do - genialnego skądinąd – Cardinal Heeley’a. Jeśli więc jesteście ciekawi jak pachnie Casbah zapraszam na dzisiejszą recenzję!

Read More

Eau de Parfum – z piernika król

Po grudniowej recenzji 2 Man postanowiłem wziąć na warsztat Eau de Parfum z oferty Comme des Garçons. To właśnie te perfumy przyniosły francuskiej marce rozgłos i zapoczątkowały jej drogę na szczyt. W zasadzie są one już swoistym niszowym klasykiem. To także najpopularniejszy zapach w portfolio CdG. Eau de Parfum, czyli po prostu woda perfumowana, powstała w 1994 roku a jej autorem jest Brytyjczyk – Mark Buxton. Co ciekawe, podczas prac nad EdP otrzymał on od Comme des Garçons niemal nieograniczoną swobodę w zakresie doboru składników i kreacji zapachu. Buxton przyznał przy tym, że stanowiło to dla niego pewien problem, musiał bowiem uważać, aby zanadto nie popuścić wodzy fantazji i stworzyć perfumy, które - mimo niszowego charakteru - wciąż da się nosić. Czy w przypadku Eau de Parfum faktycznie tak jest? Tego dowiecie się z niniejszej recenzji.

Read More

Olfaktoryczna anatomia – Paczula, czyli nie tylko dla hipisów

     Muszę przyznać, że do dzisiejszego wpisu zabierałem się naprawdę długo. I ciągle odkładałem moment rozpoczęcia. Ostatecznie uznałem jednak, że dość tego. Paczula jest zbyt ważnym składnikiem perfum, by nie napisać o niej kilku słów. Obecnie znajdziemy ją w znakomitej większości zapachów dostępnych na rynku. Czemu więc tak długo zwlekałem z niniejszym wpisem? Przede wszystkim dlatego, że aromat paczuli wydaje mi się naprawdę trudny. Może nie do opisania, ale do noszenia. Z tego też względu chciałem dobrze go poznać. Zużyłam nawet całą buteleczkę olejku. Ostatecznie uznałem, że jestem gotowy by przelać swoje wrażenia na papier i przedstawić Wam charakterystykę tej tak niezwykle pachnącej rośliny.

Read More

Mr. Burberry – pan nikt

     Brytyjska marka Burberry rzadko raczy swoich klientów nowymi zapachami (jeśli nie liczyć flankerów). Z tego też względu mająca miejsce w 2016 roku premiera Mr. Burberry wzbudziła spore zainteresowanie wśród miłośników perfum. Tym bardziej, że autorem kompozycji jest Francis Kurkdjian, twórca kultowego Le Male. W materiałach promocyjnych znaleźć można zaś informację, że Mr. Burberry to partner dla damskiego My Burberry. A także, że zapach zainspirowany został Londynem oraz słynnym trenczem, z którego znana jest angielska marka. Po takich zapowiedziach spodziewać się więc można, że recenzowane dziś perfumy będą co najmniej nietuzinkowe. Swoją drogą, to jednak dość ciekawe, że firma mająca w swoim portfolio linie zapachów z  London w nazwie (m.in. świetny London for Men) decyduje się na wypuszczenie zupełnie nowej kompozycji inspirowanej tym miastem. Nie zagłębiajmy się jednak w marketingowe szczegóły i bez zbędnej zwłoki sprawdźmy czy dzieło Kurkdjian’a faktycznie oddaje klimat brytyjskiej metropolii.

Read More