L’Homme Ideal – ideał naszych czasów

     Mężczyzna idealny to mit. Jego zapach – rzeczywistość. Takim hasłem Guerlain zachęca do zakupu L’Homme Ideal. Zaprezentowane w 2014 roku perfumy stanowią wyzwanie rzucone Paco Rabanne i jego 1 Milion, a także wszystkim zapachom utrzymanym w podobnej stylistyce. Tym samym francuska marka dołączyła też od walki o klienta o nieco mniej wyrafinowanym guście. Premierze prezentowanej dziś na blogu kompozycji towarzyszyła zakrojona na ogromną skalę kampania reklamowa, w Internecie z łatwością można też odnaleźć spoty, w których Thierry Wasser – twórca L’Homme Ideal z pasją opowiada o swoim najnowszym dziele. Wydawać by się zatem mogło, że perfumy te są wręcz skazane na sukces. Co więcej, w trzy lata po premierze wydaje się, że faktycznie go odniosły. Czy są jednak kompozycją na tyle dobrą, by za 20-30 lat być uznawane za klasyk? Postanowiłem to sprawdzić.

Read More

Santos – sterowcem nad Wieżą Eiffel’a

Rok 1981 przyniósł premiery 3 wielkich męskich zapachów: Kouros od Yves Saint-Laurent, Chanel – Antaeus i Santos Cartier’a. I to właśnie ta ostatnia kompozycja, nazwana na cześć brazylijskiego pioniera lotnictwa – Alberto Santos-Dumont’a - jest bohaterką dzisiejszego wpisu. Santos-Dumont był konstruktorem sterowców i wielkim miłośnikiem przygód oraz książek Juliusza Verne’a. Sławę przyniósł mu zwłaszcza przelot z roku 1901, gdy swoim sterowcem No. 6 okrążył Wieżę Eiffel’a i powrócił do parku Saint Cloud w czasie poniżej pół godziny. Zainspirowany jego sylwetką zapach również przeznaczony jest dla mężczyzn, którzy nie boją się wyzwań. Od 1981 przeszedł jednak kilka reformulacji, z których każda jedynie szkodziła tym znakomitym perfumom. Dopiero w ostatniej z nich włodarze marki Cartier postanowili przywrócić Santosowi jego pierwotny charakter, tylko w minimalnym stopniu go uwspółcześniając. Jeśli zatem chcecie się dowiedzieć jak obecnie pachnie ta kompozycja wsiadajcie na pokład, zaczynamy przygodę!

Read More

Sylwetki twórców – Bertrand Duchaufour

     Dziś na blogu mam przyjemność przedstawić sylwetkę kolejnego wielkiego twórcy perfum. Jednak w odróżnieniu od prezentowanych dotąd perfumiarzy Bertrand Duchaufour dużo silniej związany jest z perfumerią niszową. Niemniej regularnie współpracuje on także z największymi mainstreamowymi producentami. Obecnie związany jest z francuską marką L’Artisan Parfumeur, dla której stworzył między innymi takie dzieła jak Dzongkha, Mechant Loup czy Poivre Piquant. Na blogu miałem już natomiast przyjemność recenzować Timbuktu. Duchaufour nie jest jednak typowym in-house perfumer, bowiem jego umowa z L’Artisan’em pozwala mu realizować projekty także dla innych marek. Wśród skomponowanych przez niego zapachów znajdują się zatem również takie kompozycje jak kultowy Avignon z oferty Comme des Garçons, Penhaligon’s – Sartorial oraz Vaara, Jubilation XXV dla omańskiej marki Amouage oraz bardzo przeze mnie lubiane Bois d’Ombrie od Eau d’Italie.

Read More

Blamage – jak nie dać plamy?

     Przedstawiony światu w 2014 roku Blamage to dziesiąty zapach w kolekcji Nasomatto i zgodnie z zapowiedziami twórcy marki - Alessandro Gaultieri’ego - ostatni, stanowiący jej zwieńczenie. Z perspektywy czasu wiemy jednak, że zapowiedzi Włocha były jedynie chwytem reklamowym, bowiem w 2016 roku do rodziny dołączyły kolejne perfumy – Baraonda. Nie zmienia to jednak faktu, że Blamage pozostaje pod pewnymi względami zapachem niezwykłym. Kompozycja ta zainspirowana została ideą stworzenia wielkiego działa za sprawą przypadku (tak powstały chociażby kultowe Shalimar, Vent Vert i Chanel no. 5). W tym celu Alessandro Gaultieri losowo wybrał cztery składniki, na których postanowił oprzeć swoje dzieło, uzupełniając je jedynie o kilka kolejnych nut zapachowych. Co wylosował ekscentryczny Włoch? Tego nie wiemy, wiemy natomiast, że w poszukiwaniu inspiracji oraz pozostałych ingrediencji odbył on podróż po świecie, która udokumentowana została ok. 50-minutowym filmem. Czy jednak rezultatem tej podróży jest zapach, który na zawsze wejdzie do perfumeryjnej galerii sław? Szczerze mówiąc nie sądzę.

Read More

20. L’Eau Guerrière – zielony wiatr

     Jakiś czas temu zupełnie przypadkowo wpadła mi w ręce kilkumililitrowa próbka L’Eau Guerrière (fr. wojownicza woda) - opatrzonej numerem 20 kompozycji w ofercie Parfumerie Générale. Zaintrygowany nazwą postanowiłem przeprowadzić jej testy. Otwarcie muszę też przyznać, że jest to pierwszy zapach francuskiej marki z jakim miałem przyjemność obcować. W materiałach promocyjnych perfumy te przedstawiane są jako świeże i drzewne zarazem, co tylko dodatkowo zwiększyło moją ciekawość. Ich autor, Pierre Guillaume, słynie z bezkompromisowości i charakterystycznego stylu, polegającego na łamaniu klasycznych zasad rządzących w sztuce perfumerii. Zaprezentowana w 2008 roku kompozycja nie jest tu wyjątkiem. Warto też zwrócić uwagę ma fakt, iż początkowo stanowiła ona element ekskluzywnej Private Collection, a dopiero z czasem włączona została do głównej linii zapachowej.

Read More

diptyque – sukces inny od zamierzonego

     Historia diptyque rozpoczyna się w 1961 roku kiedy to troje przyjaciół – Desmond Knox-Leet, Christiane Gautrot i Yves Couesland – postanowiło otworzyć sklep z tkaninami i tapetami. Co ciekawe, żadne z nich nie miało jednak doświadczenie w tej branży, bowiem Knox-Leet był malarzem, Gautrot projektantką wnętrz, zaś Couesland reżyserem teatralnym i scenografem. Wspólnymi siłami udało im się jednak zrealizować swój plan i otworzyć salon przy paryskim Bulwarze Saint-Germain nr 34. Ponieważ jako element nadający charakter wnętrzom domów i mieszkań uznawali także zapach, w ich ofercie bardzo szybko znalazły się również świece zapachowe. I to one przede wszystkim przyczyniły się do wielkiego sukcesu diptyque. W tym miejscu warto również wskazać, że jako inspiracja dla nazwy posłużył model okien, jaki oryginalnie znajdował się w zajmowanym przez firmę lokalu przy Bl. Saint-Germain. Ponieważ przypominał on dyptyk postanowiono wykorzystać go jako nazwę marki. Uwagę zwraca również fakt, iż pomimo tego, że jest to nazwa własna firmy to pisane jest ona małą literą.

Read More

Uwaga, klasyk! – Allure Homme

     Zaprezentowane światu w 1999 roku Allure Homme (fr. powab) to jedne z najpopularniejszych męskich perfum w Stanach Zjednoczonych. Jest to także najbardziej znany męski zapach domu mody Chanel. W czym zatem tkwi tajemnica sukcesu tej - stworzonej przez Jacques’a Polge’a kompozycji? Postanowiłem to sprawdzić. Od razu muszę też przyznać, że testy Allure miały dla mnie wymiar sentymentalny, bowiem są to perfumy, których, obok Boss Bottled, przez wiele lat używał mój tata. To zresztą nie jedyny element łączący te dwa zapachy. Podobieństw do dzieła Annick Ménardo jest więcej. Nie mogę się natomiast zgodzić z informacjami zawartymi na brytyjskiej stronie Chanel, z których wynika, że Allure Homme to zapach mający zwracać uwagę i podkreślać naszą obecność wszędzie gdzie się znajdziemy. Już teraz mogę zdradzić, że są to perfumy o wyjątkowo dyskretnym aromacie. Sprawdźmy zatem czym pachną.

Read More

For Him Bleu Noir – współczesna elegancja

     Mający premierę w ubiegłym roku For Him Bleu Noir amerykańskiego projektanta mody Narciso Rodriguez’a podzielił komentatorów. Część uznała go za jedną z najważniejszych męskich premier 2016 roku inni natomiast uznali, że są to perfumy zaledwie trochę lepsze od przeciętnych. Zarzucano mu też wtórność, zarówno w stosunku do oryginalnego For Him jak i takich dział jak Déclaration Cartier’a czy Terre d’Hermes, a nawet Red Vetiver od Montale. To wystarczyło bym samemu zdecydował się na testy. Osobiście nigdy też nie uważałem, że wtórność musi od razu dyskredytować zapach, co starałem się wykazać między innymi we wpisie poświęconym La Yuqawam pour Homme. Wracając jednak do naszego dzisiejszego bohatera to muszę stwierdzić, że po kilkudniowych testach tych perfum mogę zaliczyć się do grupy ich zwolenników. Tym samym zapraszam na recenzję Narciso Rodriguez For Him Bleu Noir (tak brzmi pełna nazwa zapachu) - kompozycji stanowiącej jedne z najciekawszych zaprezentowanych w 2016 roku męskich perfum.

Read More

Embers – rozżarzony do czerwoności

     Muszę przyznać, że byłem naprawdę zdziwiony, gdy w jednej z popularnych perfumerii sieciowych trafiłem na zapachy niszowej marki Rouge Bunny Rouge. Pochodzące z nowej kolekcji Provenance Tales trio zaintrygowało mnie i sprawiło, że natychmiast sięgnąłem po bloter. W ramach swojej najnowszej linii zapachów Rouge Bunny Rouge zaprezentowało trzy pachnidła: Silvan, Cynefin i Embers. Jako że to właśnie ten ostatni najbardziej przypadł mi do gustu postanowiłem poznać go trochę lepiej, co zaowocowało niniejszą recenzją. Zanim jednak przejdę do opisu samego zapach chciałbym najpierw przybliżyć ideę stojąca za kolekcją Provenence Tales. Linia ta zainspirowana została żywiołami, i tak Silvan reprezentuje ziemię, Cynefin wodę i powietrze, zaś Embers ogień. Shyamala Maisondieu (żona Antoine Maisondieu, znanego m.in. z Burberry - London for Men oraz licznych kompozycji dla Etat Libre d’Orange,) doskonale wywiązała się z powierzonego jej zadania. Wszystkie trzy kompozycje stoją na bardzo wysokim poziomie, ale moim zdaniem to Embers zasługuje na najwięcej uwagi. Zatem bez dalszej zwłoki zapraszam do zapoznania się z tymi niezwykłymi perfumami.

Read More

Cédrat Enivrant – w strugach szampana

     Dziś po raz kolejny spotykamy się z jedną z moich ulubionych niszowych marek perfum jaką jest Atelier Cologne. Na bohatera niniejszego wpisu wybrałem zaś skomponowany w 2014 roku przez Ralf’a Schwieger’a Cédrat Enivrant (fr. upojny cytron). Od razu zwrócę też Waszą uwagę na fakt, że tytuł dzisiejszej recenzji jest nieco przewroty, bowiem perfumy te zainspirowane zostały nie samym szampanem, a stworzonym na jego bazie koktajlem French 75 (125 ml dobrze schłodzonego wytrawnego szampana, 30 ml ginu, 15 ml świeżo wyciśniętego soku z cytryny, 10 ml syropu cukrowego, 3-4 kostki lodu i wisienka koktajlowa). Podobnie jak on mają one za zadanie przynosić przyjemne orzeźwienie. Komponowanie tego typu zapachów jest zresztą dziedziną, w której Atelier Cologne radzi sobie wyjątkowo dobrze. Przekonajmy się zatem czy Cédrat Enivrant nie stanowi wyjątku od tej zasady.

Read More