Agar i Piżmo

View Original

Olfaktoryczna anatomia – kwiat kwiatów, czyli słów kilka o ylang-ylang

Niemal od zawsze kwiatowe aromaty stanowiły dla perfumiarzy jeden z podstawowych elementów w ich artystycznej palecie. Przy czym najczęściej sięgają oni po te powszechne. Takie jak róża, jaśmin, fiołek czy konwalia. Choć zdarzają się i bardziej egzotyczne, na przykład tiara, heliotrop czy frangipani. Albo bohater naszego dzisiejszego wpisu. Kwiat drzewa jagodlinu wonnego. Dużo bardziej nam wszystkim znany pod nazwą ylang-ylang. Co zazwyczaj tłumaczy się jako kwiat kwiatów. Choć w języku tagalskim samo ilang oznacza po prostu dzicz. Zaś ilang-ilan - rzadki. Nie wchodźmy jednak za głęboko w semantykę, skupiając się raczej na wonnej stronie ylang-ylang. Ale najpierw jeszcze trochę botaniki.

     Jagodlin wonny (łac. Cananga odorata) to drzewo (rzadziej krzew) z rodziny flaszowcowatych występujące przede wszystkim w południowo-wschodniej części Azji. Głównie na terenach Filipin, Indonezji i Malezji oraz na Półwyspie Indyjskim. Spotkać je też jednak można w północno-wschodniej Australii oraz wybranych krajach Afryki. Jagodlin najlepiej rośnie w wilgotnej glebie o odczynie 5,5 do 6,5 pH. Dorosłe okazy osiągają wysokość nawet do 15 metrów. Charakteryzują się ozdobnymi, podłużnie jajowatymi i ostro zakończonymi liśćmi. Natomiast ich owoce są żółte i kształtem przypominają cytrynę. Co ciekawe, są też jadalne. Choć ich głównym koneserem są ptaki, między innymi dzioborożce. Nas za to najbardziej interesują kwiaty. A te wyrastają w kątach liści i mają formę kielichów o żółtej lub jasnozielonej barwie. Cechują się również intrygującym aromatem.     

     Jak już zapewne odgadliście olejek ilangowy pozyskuje się z kwiatów jagodlinu. A odbywa się to metodą destylacji parą wodną. Przy czym do osuszania stosuje się bezwodny siarczan sodu. A z 9 kilogramów kwiatów otrzymać można około 30 gramów olejku. W zależności od tego, jak długo trwała ekstrakcja, pozyskaną substancję dzieli się na trzy klasy. Najlepsza, pierwsza, charakteryzuje się wysoką zawartością estrów i linaloolu, i zarezerwowana jest przede wszystkim do produkcji perfum. Najniższa, trzecia, znajduje zastosowanie w wytwarzaniu między innymi środków czystości. Otrzymany olejek jest zazwyczaj bezbarwny lub bladożółty i ma silnie kwiatowy aromat. Przechowuje się go w chłodnych i suchych miejscach.

     Wydaje mi się, że nadszedł moment by w końcu skupić się na tym, co najbardziej interesujące. A więc na aromacie ylang-ylang. A ten jest naprawdę niezwykły. Często opisuje się go jako słodki, egzotyczny i kwiatowy. Jest bogaty i ma w sobie coś wyraźnie kremowego. Ale i owocowego. Odnaleźć w nim można nuty banana, jaśminu i narcyza. Ze względu na swoje właściwości relaksacyjne olejku ilangowego używa się w aromaterapii. Jednak jego zmysłowy charakter sprawia, że może on też być stosowany jako afrodyzjak. Dlatego w niektórych kulturach kwiatami ylang-ylang obsypuje się łoża nowożeńców. Nie może też dziwić fakt, że używa się go do masażu i produkcji olejków do ciała. Ale i kremów oraz mydeł, jak również innych produktów do pielęgnacji skóry. Dobrze wpływa także na włosy. Natomiast jego bogaty aromat nie uszedł uwadze perfumiarzy.

     Jeśli chodzi o perfumy, to nutę ylang-ylang odnajdziemy głównie w tych dedykowanych kobietom. Przy czym wiele z nich to prawdziwe ikony. Takie jak Chanel No. 5, Guerlain – Shalimar czy J’adore Dior’a. Albo Black Orchid z oferty Tom’a Ford’a. Warto wspomnieć również o Beautiful od Estée Lauder. Natomiast z kompozycji bardziej uniwersalnych lub przeznaczonych dla mężczyzn wskazać należy Apom autorstwa Francis’a Kurkdjian’a, Le Labo – Ylang 49 oraz jeszcze jeden zapach z portfolio Tom’a Ford’a – Soleil Blanc. Jest też 24 Faubourg od Hermès’a. Podobno nutę ylang-ylang odnaleźć można również w Vetiver marki Guerlain. Z tym, że mi się to akurat nie udało. Nie zmienia to natomiast faktu, że aromat kwiatów jagodlinu wonnego jest całkiem uniwersalny i dobrze komponuje się zarówno z kwiatami, cytrusami, nutami drzewnymi (zwłaszcza drewnem sandałowym), wanilią i benzoesem. Może także służyć po pokreślenia przyprawowej pikanterii goździków, cynamonu i gałki muszkatołowej. Nic więc dziwnego, że cieszy się sporą popularnością.