Prezent dla niej - Chance

     W życiu każdego mężczyzny przychodzi kiedyś taki moment, kiedy trzeba kupić prezent kobiecie. Teoretycznie niezłym wyborem zawsze wydają się biżuteria i perfumy, dobrze jest jednak wcześniej znać gust osoby, którą mamy obdarować. Bez tej wiedzy łatwo jest przestrzelić, o czym sam się kiedyś przekonałem i o czym na pewno napiszę jeszcze na blogu (dodam tylko, że w sytuacji, o której myślę to ja akurat byłem obdarowany a moja koleżanka do tej pory nie wie jaki olfaktoryczny koszmar mi zafundowała). Dlatego właśnie dzisiejszym wpisem chciałbym zapoczątkować cykl poświęcony damskim zapachom, które ze względu na swoją wysoką jakość oraz uniwersalność mogą stanowić dobry pomysł na prezent. Jako pierwszy wybrałem zaś Chance od Chanel w wersji eau de parfum.

     Wybrany przeze mnie zapach to właściwie już klasyka damskiej perfumerii, choć na rynku zadebiutował dopiero w 2002 roku. W założeniu Chance wypełnić miał lukę w ofercie Chanel jaka powstała między przeznaczonym dla kobiet dopiero wchodzących w dorosłość Coco Mademoiselle a Chanel no. 5, skierowanym ku bardziej świadomym i dojrzałym odbiorczyniom. Z powierzonego mu zadania Jacques Polge wywiązał się wzorowo, tworząc owocowo-kwiatowy zapach, który doskonale wkomponował się w gusta dwudziestokilkuletnich dziewczyn i prawie 15 lat po premierze nie traci nic ze swojej aktualności. Chance rozpoczyna się mieszanką aromatu lekko gorzkich cytrusów, wśród których na pierwszy plan wybija się grejpfrut, oraz różowego pieprzu. Być może tak przedstawione owocowe otwarcie zapachu nie zwala z nóg swoją oryginalnością ani siłą, tworzy jednak świeży i soczysty akord, który stanowi dobre wprowadzenia do następującej po nim nuty serca.

     Druga faza tych perfum zbudowana jest w oparciu o dominującą woń białych kwiatów. Jaśmin i hiacynt dodatkowo podbudowane zostały irysem i wetywerią, które pomagają w pełni wydobyć ich kwiatowy bukiet. Na tym etapie całkiem wyraźnie wyczuć można także paczulę, która obecna była już w otwarciu, jednak dopiero tutaj nabiera prawdziwej mocy. W odróżnieniu od wielu kompozycji w Chance paczula nie jest jednak wilgotna i piwniczna, gdyż Jacques Polge uwypuklił jej „czyste” akcenty. Już na etapie serca swoją obecność w piramidzie nut zaznacza także wanilia, choć w pełnej krasie objawi się ona dopiero w bazie tych perfum. Już teraz wpływa ona jednak na zauważalne ocieplenie zapachu. W miarę mijającego czasu do wanilii dołączają kolejne dwie nuty - białych piżm i ambry, która szczególnie dobrze łączy się z wciąż obecnym w bazie aromatem paczuli. Piżmo natomiast dodaje zapachowi słodyczy, choć w tej fazie całość kompozycji może niektórym osobom wydać się zbyt mdła. Do tego baza Chance jest lekko syntetyczna, moim zdaniem nie psuje to jednak bardzo dobrego odbioru całości tych perfum.    

     Jeżeli chodzi o moc to dzieło Jacques'a Polge’a zachowuje w tej mierze wszelkie obowiązujące standardy. Brak tu zdecydowanego intro, również w późniejszych fazach zapach nie dominuje i trzyma się raczej blisko skóry. Jest natomiast bardzo trwały. Podczas testów na moim nadgarstku aromat tych perfum zawsze utrzymywał się przez około 7-8 godzin, zaś jeszcze lepsze rezultaty odnotowane zostały przez innych użytkowników.

     Jako ciekawostkę potraktować można fakt, iż Chance jest jedynym w portfolio Chanel zapachem, dla którego zaprojektowano okrągły flakon. Taka decyzja uzasadniona została dwojako. Po pierwsze jest to nawiązanie do koła, którym toczy się fortuna, co w oczywisty sposób łączy się też z nazwą tej kompozycji. Po drugie zaś chodzi o koncepcję jaka podczas tworzenia tych perfum przyświecała Jacques’owi Polge’owi. Chciał on mianowicie stworzyć zapach, w którym zatarte zostałyby granice między klasycznymi etapami jego ewolucji tj. głową, sercem i bazą, poszczególne nutu miały natomiast to pojawiać się to znikać, niczym na wprawionym w ruch kole. Szczerze mówiąc nie jestem jednak przekonany czy autorowi udało się uzyskać zamierzony rezultat…

     Bez względu na opisane przez mnie drobne zastrzeżenia pod adresem Chance muszę jednak przyznać, że jest to zapach naprawdę dobry. Podoba mi się zastosowany przez Polge’a dobór nut, gdyż tworzy on spójną kompozycję o delikatnym, kobiecym charakterze. Mała oryginalność tych perfum w połączeniu z dobrą jakością, do której przyzwyczaiła swoich klientów marka Chanel, przełożyła się w tym wypadku na ich dużą uniwersalność. Choć w założeniu przeznaczone dla kobiet w wieku dwudziestu kilku lat to - szczególnie w ciepłe wiosenne i wczesnoletnie dni - bardzo dobrze sprawdzą się też wśród przedstawicielek pozostałych grup wiekowych. Moim zdaniem Chance to bezpieczny wybór na prezent i zapach, z którym warto zapoznać swoje partnerki.

Chance
Główne nuty: Kwiaty.
Autor: Jacques Polge.
Rok produkcji: 2002.
Moja opinia:  Polecam.