Grey Vetiver - nowoczesny gentleman

     Wetyweria jako główny składnik perfum jest motywem od lat bardzo mocno eksploatowanym przez twórców. Dlatego też wydawać by się mogło, że ciężko stworzyć wetiwerowy zapach, który byłby innowacyjny i wnosił do perfumerii nową jakość. Tom Ford nie boi się jednak wyzwań i w 2009 roku zaprezentował światu swoją autorską wariację na temat wyżej wspomnianej, pochodzącej głownie z Haiti,  trawy. Choć nazwisko perfumiarza stojącego za Grey Vetiver pozostaje nieznane, jestem pewien, że zadanie to nie zostało powierzone byle komu. Tym bardziej, że sam Ford w zarządzanych przez siebie markach bardzo mocna zwraca uwagę na jakość zapachów dedykowanych mężczyznom, co udowodnił jeszcze podczas pracy jako dyrektor kreatywny Yves Saint Laurent (pamiętacie przełomowe, oudowe M7 autorstwa Alberto Morillas’a i Jacques’a Cavallier’a?). Wedle słów projektanta mężczyzna używający Grey Vetiver to ktoś czarujący, charyzmatyczny i wręcz prowokacyjnie męski. Sprawdźmy zatem czy sam zapach odpowiada powyższej deskrypcji.

     W czasach, gdy panuj moda na ciężkie, orientalne pachnidła Grey Vetiver stanowi przyjemny, owocowy powiew świeżości. Początek tych perfum jest bardzo ciepły i soczysty, wyraźnie też czuć grejpfruta i jego gorycz. Jednocześnie jest w nim także coś ostrego i ziołowego – to szałwia. Lekkości otwarciu nadaje natomiast kwiat pomarańczy. Takie rozpoczęcie zapachu uważam za bardzo zgrabne, ale i trochę zachowawcze. Zestawienie nut grejpfruta i szałwii jest ciekawe i daje dobry efekt, nie jest jednak innowacyjne, gdyż takie połącznie pojawiało się już w innych kompozycjach. Od początku czuć też tytułową wetywerię i choć stanowi ona nutę bazy to już na tym etapie wnosi do Grey Vetiver swoją zieloną soczystość.

     Przechodząc z nut głowy do serca zapach ulega wyraźnej metamorfozie. Owocowa soczystość ustępuje miejsca suchej, przyprawowej wytrawności. W tym momencie Grey Vetiver staje się naprawdę szary. Istotną rolę w tej fazie zapachu odgrywają gałka muszkatołowa i ziele angielskie. Dzięki nim perfumy kręcą w nosie, nabierając jednocześnie trochę retro charakteru. Przenoszą nas wprost do jednego z przedwojennych zakładów balwierskich. W żadnym wypadku nie stają się jednak staromodne, wręcz przeciwnie - zapach jest idealnym balansem między nowoczesnością a tym, co minione. Jeżeli po jednej stronie skali umieścić klasyczny i kultowy Vetiver od Guerlain a po drugiej wyznaczający nowe perfumeryjne standardy Vetiver Extraordinaire od Frederic’a Malle to omawiana dziś kompozycja uplasuje się niemal dokładnie po środku. Na tle pozostałych dwóch serce Grey Vetiver wyróżnia pewna metaliczna nutu. Jest ona efektem obecności w składzie korzenia irysa, który sprawia jednocześnie, że perfumy nabierają mokrych i ziemistych akcentów. Pomimo to cały czas pozostają lekkie i zwiewne. Natomiast następująca po sercu baza jest trawiasta i jakby surowa, a przy tym naprawdę czysta. Wetyweria oczyszczona została ze wszystkich swoich naturalnie brudnych składowych. Wzbogacona o mech dębowy i nuty drzewne pachnie bardzo klasycznie i elegancko. Wyczuwane przez mnie cedr i cyprys odpowiadają za męski charakter kompozycji, pewne słone niuanse wnosi zaś ambra.

     Grey Vetiver charakteryzuje się umiarkowaną projekcją i bardzo dobrą trwałością. Nie jest nachalny, jednak od czasu do czasu potrafi wyraźniej dać o sobie znać. Utrzymując się na skórze przez ok. 10-12 godzin pozwala nam niemal przez cały dzień cieszyć się poczuciem dyskretnej elegancji. W czasach, gdy większość wód perfumowanych hałaśliwie daje znać o swojej obecności Grey Vetiver pozostaje w cieniu, jak gdyby czekając na właściwy moment by wkroczyć na scenę i zmieść z niej konkurencję.  

     Wykonany z białego, matowego szkła flakon prezentuje się co najmniej poprawnie. Nie rzuca się w oczy, jednak nie pozostaje też anonimowy. Szara, metaliczna zatyczka dobrze koresponduje z charakterem zapachu jakim jest Grey Vetiver. Wszystko jest eleganckie i utrzymane w dobrym guście. Tom Ford oferuje nam produkt kompletny.

     W moim odczuciu Grey Vetiver to jeden z ciekawszych zapachów eksplorujących wetiwerowy temat. Jest bardzo zmienny, a poszczególne nuty to pojawiają się w nim to znikają tworząc szaro-zielony kolaż. Nie jest przy tym krzykliwy – określiłbym go raczej jako elegancki i stonowany. Na pewno męski i nowoczesny. Aromat tych perfum jest bardzo bogaty i jedwabisty, nie razi jednak przepychem. Jeżeli pracujecie w biurze Grey Vetiver będzie dla Was idealnym wyborem. I chociaż ta kompozycja Forda nie powaliła mnie na kolana, nie mogę zaprzeczyć, że jest to zapach oryginalny i bardzo dobrze wykonany, zaś wetyweria, choć podana w nowoczesny sposób, pozostaje w nim wierna swoim korzeniom.

Grey Vetiver
Główne nuty: Drzewne, Przyprawy.
Autor: Brak danych.
Rok produkcji: 2009.
Moja opinia:  Polecam.