Zagorsk – jak pachnie kontemplacja?
Zagorsk to dopiero drugie, po Avignon, perfumy z kadzidlanej serii Comme des Garçons, które mam okazję recenzować. Mam jednak nadzieję, że kolejne zapachy już szybciej trafią na Agar i Piżmo. Tym bardziej, że kadzidło to przecież jedna z moich ulubionych nut. Na wstępie wypadałoby natomiast jeszcze wyjaśnić czym jest tytułowy Zagorsk. A chodzi o pochodzącą z ery sowieckiej nazwę miasta Sergiyev Posad, słynącego ze znajdującej się na liście zabytków UNESCO ławry troicko-sergijewskiej. Do tego miejscowość ta jest też ważnym ośrodkiem kościoła ortodoksyjnego. A od niego już niedaleko do kadzidła. Sama opisywana dziś kompozycja przedstawiana jest natomiast jako lekka i melancholijna, oddająca zapach położonych na śnieżnych równinach rosyjskich opactw. Brzmi niezwykle obrazowo, przekonajmy się zatem jaki olfaktoryczny krajobraz stworzyła dla nas autorka tego pachnidła, Evelyne Boulanger.
Choć co do zasady Zagorsk wydają mi się perfumami zdecydowanie spokojnymi, ich otwarcie jest jednak dość intensywne. Najsilniej czuć w nim zaś, przenoszący w nas rejony rosyjskiej tajgi, aromat drzew iglastych. Do budowy którego wykorzystano przede wszystkim sosnę. Choć obok niej da się również wyczuć charakterystyczną woń cedrowych wiórków. Wspólnie, nuty te budują wrażenie drzewności, zieleni i świeżości. Ale również specyficznego chłodu. Uzupełnione zaś zostały jagodami ziela angielskiego, które dodatkowo podbudowuje suchy i wytrawny klimat dzieła Comme des Garçons. Tym samym początek zapachu natychmiastowo zwraca uwagę. Kręci w nosie i sprawia, iż ciekawe jestem jak dalej rozwinie się prezentowana dziś kompozycja.
Środkowy etap opisywanego pachnidła nie jest już tak wyrazisty jak jego głowa. Co nie znaczy bynajmniej, że uważam go za nudny. Przeciwnie, moim zdaniem to najlepsza część stworzonych przez Evelyne Boulanger perfum. Między innymi dlatego, że silniej czuć w niej kadzidło. Przy czym Francuzka podkreśliła tu jego drzewną stronę. Smużki dymu snują się po zbudowanej z sosnowych bali cerkwi, wsiąkając w drewno i przepełniając pomieszczenie niezwykle charakterystycznym aromatem. Wspomniałem też już powyżej, że postrzegam Zagorsk jako perfumy spokojne. Zaś by zbudować to wrażenie sięgnięto po nuty korzenia irysa oraz liści fiołka. Przez co całość nabiera subtelnej słodyczy. Sparowanie tych składników z kadzidłem pozwoliło również stworzyć wrażenie, że zapach ma w sobie coś kontemplacyjnego. Nie rozprasza, pozwala za to skupić się i wyciszyć. Jest w nim jakaś sekretna łagodność. Przy czym efekt ten utrzymany został również w bazie kompozycji, w której zresztą dzieło Comme des Garçons jakoś specjalnie się nie zmienia. Za sprawą brzozy ponownie staje się może nieco bardziej wytrawne. A efekt ten wzmocniony został jeszcze poprzez sięgnięcie po aromat hinoki. Całość powraca więc do swoich drzewnych korzeni, zaznaczonych już w głowie Zagorsk.
Zobaczymy teraz jak prezentują się parametry użytkowe recenzowanych dziś perfum. Wyżej napisałam już, że jeśli chodzi o ich charakter, to są one raczej spokojne. Co przekłada się również na ich projekcję. Ta jest bowiem umiarkowana. A może nawet i jeszcze trochę słabsza. Zapach trzyma się zauważalnie blisko skóry. Przez co ma w sobie coś intymnego. Nie mogę natomiast wysunąć żadnych zarzutów pod kątem jego trwałości. Ta jest bowiem według mnie naprawdę dobra i wynosi 8-10 godzin od aplikacji. Warto też przy tym pamiętać, że mamy tu do czynienia z wodą toaletową.
Nadszedł czas, by opisać flakon, w którym dystrybuowane jest przedstawiane pachnidło. A ten nie jest moim zdaniem szczególnie charakterystyczny. Swoim kształtem przypomina puszkę z dezodorantem. Albo lakierem do włosów. Pokryty jest zaś warstwą czarnej farby, na której białą czcionką wypisano informacje dotyczące marki oraz kolekcji, do której należy Zagorsk. Sama nazwa kompozycji ma zaś barwę zieleni, co pasuje do obecnego w tych perfumach wątku iglaków. Natomiast zatyczka flakonu jest kontrastowo srebrna i wyraźnie odcina się na tle reszty wzoru.
Wiecie jakie określenie jako pierwsze przyszło mi do głowy po zakończonych testach Zagorsk? Bardzo ładne. Może to zaskakujące, ale taki właśnie opis najlepiej pasuje mi do dzieła Evelyne Boulanger. Kompozycja nie powala na kolana czymś szczególnym, zwraca jednak uwagę swoją harmonią. W tym zapachu wszystko jest na swoim miejscu, a wykorzystane przez francuską twórczynię nuty zgrabnie uzupełniają się nawzajem. W efekcie powstał więc zapach spokojny, ale jednocześnie atrakcyjny pod kątem swojego aromatu. Jego konstrukcja jest przy tym raczej monolityczna, a poszczególne elementy zespolone blisko ze sobą. Co może nieco utrudniać ich identyfikacje, ale jednocześnie przekłada się na wspomniane już wyciszenie. Ciekaw jestem jednak Waszych odczuć na temat tego pachnidła Comme des Garçons.
Zagorsk
Główna nuta: Kadzidło, Nuty Drzewne.
Autor: Evelyne Boulanger.
Rok produkcji: 2002.
Moja opinia: Polecam. (6/7)
