Olfaktoryczna anatomia – kwiat o wodnym aromacie, czyli jak pachnie cyklamen
Nuty kwiatowe stanowią jedną z najczęściej wykorzystywanych w perfumach grup aromatów. I wcale nie mam tu na myśli tylko zapachów dla kobiet. A mimo to do tej pory w cyklu Olfaktoryczna anatomia pojawił się zaledwie jeden przedstawiciel tej rodziny. A było nim neroli, czyli kwiat gorzkiej pomarańczy. Dziś natomiast dołącza do niego kolejny składnik. Przy czym zdecydowałem się poświęcić niniejszy tekst roślinie nienależącej do najpopularniejszych. Mój wybór padł bowiem na cyklamen. Niemniej, skoro kwiat ten pojawia się w dziełach największych twórców, takich jak choćby Alberto Morillas czy Emilie Coppermann, to jego woń musi mieć w sobie coś wyjątkowego. A jeśli chcecie dowiedzieć się co, to zapraszam do lektury dalszej części wpisu.
Zacznijmy od podstaw. A więc od botaniki. Cyklamen to roślina należąca do rodziny pierwiosnkowatych. Najczęściej spotkać go można w basenie Morza Śródziemnego, zwłaszcza w jego wschodniej części. Występuje też jednak na terenie południowo-zachodniej Azji oraz na niektórych obszarach Afryki, na przykład w Somalii, oraz na Kaukazie. Rośliny te lubią chłodne stanowiska, rozproszone światło i przepuszczalną glebę. Najlepiej rosną zaś w temperaturze 12–18°C. Jeśli zaś chodzi o wygląd to cyklamen ma charakterystyczne, sercowate liście często z jasnymi wzorami, a jego kwiaty unoszą się nad nimi na cienkich łodyżkach. Płatki kwiatów są odgięte do tyłu, co nadaje im nietypowy wygląd, mogący nasuwać skojarzenia z motylem. Ciekawostką jest natomiast fakt, że nasz dzisiejszy bohater jest rośliną długowieczną mogącą przeżyć nawet sto lat. Wyniki to zaś z faktu, iż rozwija się on z bulwy, dzięki czemu po okresie kwitnienia może zrzucić kwiaty i liście i przejść w stan spoczynku aż do następnego sezonu.
Zastanawiacie się też pewnie w jaki sposób i z której części rośliny pozyskuje się olejek aromatyczny. I tu niespodzianka. Aby odtworzyć nutę cyklamenu w perfumach najczęściej wcale nie korzysta się z ekstraktu! Kwiaty cyklamenu mają bardzo małą zawartość lotnych związków aromatycznych, stąd próby ekstrakcji byłyby obciążone niezwykle niską, niemal bliską zeru wydajnością. Natomiast pozyskiwanie olejku z liści lub bulw jest niemożliwe, gdyż zawierają one saponinę, która jest substancją trującą i do tego o gorzkim aromacie. A jednak w Internecie znaleźć można olejki cyklamenowe. Chciałbym jednak wyjaśnić, że najczęściej są to mieszanki syntetycznych molekuł (np. aldehyd cyklamenowy, helional czy nuty ozonowe), które mają na celu imitować zapach kwiatu. I to właśnie ich używa się we współczesnej perfumerii. Popularny w syntezie aromatu cyklamenu jest zwłaszcza cyklamal.
Wypadałoby również wyjaśnić jak w zasadzie pachnie cyklamen i czemu mimo takich trudności z pozyskaniem olejku, jego aromat stanowi ważną nutę perfumeryjną. Woń prezentowanego dziś kwiatu jest świeża, chłodna i lekko wodna. I to właśnie to ostatnie wrażenie przesądza o jej popularności. Oczywiście, znaleźć w niej można także charakterystyczną kwiatową słodycz. Służyć może również do budowy wrażenia lekkości i czystości. W zależności od substancji wykorzystanych do imitacji tej nuty, przybrać ona może też nieco pikantniejszy, przyprawowy lub bardziej ziemisty odcień. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że poza perfumerią cyklamen znajduje zastosowanie przede wszystkim w ogrodnictwie ozdobnym. Choć w przeszłości używany był także jako pokarm dla świń, a to dlatego, że poprawia smak wieprzowiny. W XVI-wiecznej medycynie stosowano go natomiast do wywołania porodu. Z kolei Leonardo da Vinci zdobił nim brzegi swoich manuskryptów. Warto także zwrócić uwagę na fakt, że cyklamen jest kwiatem symbolizującym rozłąkę lub pożegnania. Stąd doskonale nadaje się na prezent przy tego typu okazjach.
A teraz o tym, co najciekawsze, czyli o perfumach z nutą cyklamenu. Ze względu na wspomniane przeze mnie wodne akcenty aromat opisywanego dziś kwiatu najlepiej łączy się z nutami morskimi. Stąd jego obecność w takich zapachach jak Creed – Erolfa, Acqua di Giò Pour Homme czy L’Eau par Kenzo nie powinna dziwić. Ponadto, cyklamen dobrze komponuje się też jednak z bergamotką, piżmem, Cashemranem, cedrem oraz wanilią. Służy jednak przede wszystkim do wzmacniania konkretnych wrażeń, rzadko natomiast sam odgrywa pierwszoplanową rolę. Choć z taką sytuacją też mamy czasem do czynienia. Na przykład w Cyclamen od L’Atelier Boheme. Albo Maison Label – Salt & Cecylamen. Wybór nie jest jednak zbyt duży. Natomiast z perfum, które zawierają w składzie nutę cyklamenu, a które do tej pory pojawiły się na Agar i Piżmo wspomnieć warto jeszcze o Tokyo Bloom marki The Different Company oraz Iperborea z oferty Lorenzo Villoresi’ego. A także Guerlain – Herba Fresca. A czy Wy macie jakieś swoje ulubione perfumy, gdzie pojawia się ten składnik?
