Serge Lutens – jego własny, magiczny świat

     Serge Lutens to zdecydowania jedna z moich ulubionych marek perfum. W zasadzie w kompozycjach francuskiej firmy zakochałem się już od pierwszego kontaktu z nimi. Były inne niż wszystko, co do tej pory poznałem. Co prawda, trafiłem na nie niemal na samym początku mojej olfaktorycznej przygody, kiedy nie podejrzewałem jeszcze nawet, że zostanę blogerem. Nie zmienia to jednak faktu, że dziś cenię tę markę równie mocno, o ile nawet nie mocniej. Olbrzymi sukces zawdzięcza ona natomiast swemu genialnemu twórcy – francuskiemu fotografowi, wizażyście, projektantowi mody i perfumiarzowi - Serge’owi Lutens’owi. Zapraszam zatem do zapoznania się z krótką historią perfum z logo SL.

Serge Lutens.jpg

     Choć marka Serge Lutens powstała dopiero w 2000 roku, jej początków należy doszukiwać się znacznie wcześniej. Zanim jednak przejdę do meritum wypadałoby przybliżyć trochę postać samego Lutens’a. Swoją niezwykłą karierę Francuz rozpoczął w Paryżu, w wieku zaledwie 20 lat. Wtedy to jako fotograf i wizażysta nawiązał współpracę z francuskim wydaniem magazynu Vogue. W bardzo krótkim czasie jego pracami zainteresowały się największe pisma modowe między innymi Elle czy Harper’s Bazaar. Drzwi do sławy stanęły przed nim otworem. W samych superlatywach wypowiadała się o nim nawet Diana Vreeland. W następnych latach Lutens współpracował z największymi – sam Christian Dior zatrudnił go, aby przygotował dla niego kolekcję produktów do wizażu. Najbardziej przełomowy okazał się jednak rok 1980. Wtedy to będący u szczytu sławy Serge Lutens nawiązał współpracę z Shiseido. To właśnie Francuz uczynił z mało wówczas znanej japońskiej marki kosmetycznego giganta. I to właśnie dla niej, w 1982 roku, stworzył swoje pierwsze perfumy - Nombre Noir (fr. czarne imię). Swoją nazwą nawiązywały one do specyficznego stylu projektanta, który zawsze ubiera się na czarno.

Serge Lutens

     W 1992 roku Lutens stworzył Les Salons du Palais Royale – niezwykły butik w sercu Paryża, w którym do dziś prezentuje swoje dzieła. Na uwagę zasługuje zwłaszcza jego wystrój, który przenosić ma odwiedzających wprost do świata snów. Bajkowych snów Serge’a Lutens’a. To również w latach 90’ XX wieku (i wciąż pod szyldem Shiseido) powstała większość najbardziej dziś cenionych perfum francuskiej marki, między innymi Ambre Sultane, Tubéreuse Criminelle czy Cuir Mauresque. Trzeba przy tym zaznaczyć, że Lutens nie tworzy perfum samemu, jedynie koncepcyjnie czuwa nad ich wykonaniem. Autorem większości kompozycji jest brytyjski perfumiarz – Christopher Sheldrake. Od tej zasady są jednak pewne wyjątki jak choćby stworzony przez Maurice’a Roucel’a Iris Silver Mist.

Serge Lutens

      Spora część zapachów Lutens’a inspirowana jest jego podróżami, zwłaszcza po Maroko i Japonii. Francuz posiada zresztą dom w Marakeszu. Jego fascynację Orientem da się wyczuć choćby w takich kompozycjach jak Chergui, Arabie czy uważane za jedno z jego najlepszych dzieł Borneo 1834 z 2005 roku. Wszystkie kompozycje cechują się natomiast bezkompromisowością i wizjonerstwem. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że własną markę perfum Serge Lutens powołał do życia dopiero w 2000 roku oraz, że wchodzi ona w skład koncernu Shiseido. W jej ofercie znaleźć zaś można wiele naprawdę niezwykłych zapachów jak choćby lawendowy Gris Clair, herbaciany Five O’clock au Gingembre, pachnący tostem z masłem Jeux de Peau czy sandałowe Santal Majuscule i Santal de Mysore. Paniom do gustu przypaść mogą też kompozycje z różą w temacie takie jak La Fille de Berlin i Sa Majesté La Rose. Nie można też zapominać o piżmowym potworze jakim jest Muscs Koublaï Khän z 1998 roku. Ja natomiast jestem szczęśliwym posiadaczem wspomnianej już wcześniej Ambre Sultane. Warto w tym miejscu dodać, że stworzona przez Lutens’a marka jest też wielokrotną laureatką nagród FiFi. Kulminacją olfaktorycznych fascynacji Francuza jest natomiast składająca się z ośmiu kompozycji kolekcja Section d’Or. Jeśli zaś chodzi o dostępność perfum marki Serge Lutens w Polsce to nabyć je można zarówno w perfumeriach niszowych jak i w obu dużych sieciówkach. Zdecydowanie zachęcam więc do testów!