Fleurs d’Oranger – białokwiatowy czołg
Dziś na Agar i Piżmo powraca Serge Lutens. A wraz z nim trafia tu Fleurs d’Oranger. Do tej pory na blogu nie pojawiły się ani jedne perfumy, w których główną rolę odgrywałby kwiat pomarańczy. I nie mam tu na myśli neroli, ale właściwy kwiat drzewa pomarańczowego (łac. Citrus sinensis). Za sprawą dzisiejszej recenzji mamy więc do czynienia ze swoistym debiutem. Ale czy będzie on udany? Oficjalna strona francuskiej marki określa stworzoną przez Christopher’a Sheldrake’a kompozycję jako zapach szczęścia. Sprawdźmy zatem czy fortuna była dla tych perfum łaskawa i czy zasługują one na wyróżnienie.
Read More