Fleurs d’Oranger – białokwiatowy czołg

Dziś na Agar i Piżmo powraca Serge Lutens. A wraz z nim trafia tu Fleurs d’Oranger. Do tej pory na blogu nie pojawiły się ani jedne perfumy, w których główną rolę odgrywałby kwiat pomarańczy. I nie mam tu na myśli neroli, ale właściwy kwiat drzewa pomarańczowego (łac. Citrus sinensis). Za sprawą dzisiejszej recenzji mamy więc do czynienia ze swoistym debiutem. Ale czy będzie on udany? Oficjalna strona francuskiej marki określa stworzoną przez Christopher’a Sheldrake’a kompozycję jako zapach szczęścia. Sprawdźmy zatem czy fortuna była dla tych perfum łaskawa i czy zasługują one na wyróżnienie.

Read More

Eau de Néroli Doré – złocisty blask neroli

Na blogu kilkukrotnie już wspominałem, że aromat neroli należy do moich ulubionych w perfumach. Stąd też nie może dziwić fakt, że dziś na Agar i Piżmo pojawia się kolejnych zapach z tą nutą w temacie. A jest nim Eau de Néroli Doré od Hermès’a. Kompozycja ta należy do kolońskiej linii marki i jest ostatnią, jaką w jej ramach stworzył Jean-Claude Ellena. Zaś zgodnie z materiałami reklamowymi, neroli użyte w niej zostało w obfitości. Jakże więc mogłem nie sięgnąć po te perfumy? Szczególnie, że jestem ogromnym miłośnikiem (i posiadaczem flakonu) innego zapachu z tej serii. A mianowicie Eau d’Orange Verte. Czy jednak Złote Neroli uwiodło mnie podobnie jak Zielona Pomarańcza? Przekonajcie się sami czytając niniejszą recenzję.

Read More

Oriental Lounge – Orient all inclusive

Co do zasady, perfumy orientalne stanowią jedną z moich ulubionych grup perfum. Z przyjemnością sięgam po takie pozycje jak Ambre Sultan, Piper Nigrum czy Casbah. Dziś postanowiłem zaś przyjrzeć się zapachowi z oferty The Different Company. A chodzi oczywiście o Oriental Lounge autorstwa Céline Elleny. Kompozycja ta powstała w 2009 roku i określana jest jako najbardziej zmysłowa spośród wszystkich perfum francuskiej marki. I już samo to wystarczyło, bym zwrócił na nią uwagę. Ale czy było warto? Tego dowiecie się czytając niniejszą recenzję.

Read More

Visit – Las Bożych Cedrów

Las Bożych Cedrów to rezerwat przyrody w północno-zachodnim Libanie. Czemu o tym wspominam? Bo bohater dzisiejszego wpisu – Visit od Azzaro – bardzo silnie kojarzy mi się ze wspomnianym krajem. I wakacjami, które tam spędziłem. Skąd jednak taka konotacja? Przede wszystkim z powodu dwóch głównych składników opisywanych dziś perfum? Jakich? O tym w dalszej części niniejszego wpisu. Tytułem wstępu wspomnę jednak jeszcze, że Visit powstały w 2003 roku a ich autorką jest bardzo przeze mnie lubiana Annick Ménardo. Kolejny dobry powód, by sięgnąć po kompozycję Azzaro. Bez zbędnej zwłoki przejdźmy więc do przedstawienia tych perfum.

Read More

Rien – wszystko i nic

Pomimo swojej popularności na świecie perfumy Etat Libre d’Orange są mi raczej mało znane. A na Agar i Piżmo do tej pory pojawił się tylko jeden zapach francuskiej marki – Tom of Finland. Na liście do przetestowani znajduje się jednak jeszcze kilka innych. Do niedawna figurował tam też Rien (fr. nic). Niemniej, jakiś czas temu zaopatrzyłem się w próbkę, czego efektem jest dzisiejsza recenzja. A skłonił mnie do tego niezwykle sugestywny opis na stronie ELd’O. Porównania do grzechu i Doriana Grey’a działają na wyobraźnię. Czy jednak rzeczywistość sprostała oczekiwaniom? I czy nic faktycznie okazało się wszystkim? Odpowiedzi szukajcie w niniejszym wpisie.

Read More

Herba Fresca – ranną rosą

Guerlain to jeden z najstarszych i najbardziej renomowanych domów perfumeryjnych we Francji. Po zapachy tej marki sięgam więc zawsze z dużym zainteresowaniem. Bez względu na to, czy są to nowości czy klasyki. Dziś natomiast na Agar i Piżmo trafia Herba Fresca. Kompozycja ta wchodzi w skład kolekcji Aqua Allegoria i jest w niej jedną z najstarszych. Powstała bowiem w 1999 roku. Jej autorami są zaś sam Jean-Paul Guerlain oraz Mathilde Laurent. Jej aromat przywoływać ma natomiast wrażenie, jakie towarzyszy nam, gdy wczesnym rankiem spacerujemy boso po pokrytej rosą trawie. Z takiego opisu wnioskuję więc, że Herba Fresca to perfumy świeże i zielone. Ale czy faktycznie tak jest?

Read More

Liqueur Charnelle – jak zrobić dobry koniak?

Dzięki właścicielom perfumerii Arcadia na blogu debiutują dziś perfumy Pierre’a Guillaume. A więc twórcy Parfumerie Générale. Tyle, że Liqueur Charnelle (fr. cielesny likier) należy do innej marki. Sygnowanej nazwiskiem francuskiego perfumiarza. W jej ramach stanowi zaś część tak zwanej Black Collection. Najciekawsza jest jednak idea przyświecająca powstaniu tej kompozycji. Guillaume skupił bowiem swoją uwagę na pięciu nutach definiujących wyjątkowy charakter koniaku. A są to wanilia, śliwka, karmel, pomarańcza i morela. Ale czy stworzona przez niego mieszanka posada równie głęboki bukiet jak najlepszy francuski cognac? Przekonajcie się sami czytając dzisiejszą recenzję.

Read More

Platinum Égoïste – paryski intelektualista

W kwestii wyboru perfum do dzisiejszej recenzji miałem mały dylemat. Zastanawiałem się bowiem między dwoma kompozycjami Chanel. Égoïste z 1990 roku i trzy lata młodszą Platinum Égoïste. Ostatecznie mój wybór padł zaś na flanker. Mam jednak nadzieję, że oryginał też prędzej czy później trafi na Agar i Piżmo. A skąd decyzja o recenzji platynowej wersji? Szczerze mówiąc po prostu wydała mi się ona ciekawsza. Ciekawostką jest też to, że we Francji osobę o dużej elokwencji i inteligencji określa się jako mającą platynę (fr. qui a de la platine). Ale czy skomponowane przez Jacques’a Polge’a i François Demachy’ego perfumy wpisują się w taki obraz mężczyzny? Przekonajcie się sami.

Read More

Eau de Cartier – (nie)zwykła woda?

W dzisiejszym wpisie znów biorę na warsztat perfumy od Cartier’a. Tym razem są to zaś Eau de Cartier. Kompozycja ta powstała w 2001 za sprawą Christine Nagel. A dedykowana jest tak panom jak i paniom. Obecność zarówno pierwiastka żeńskiego jak i męskiego przypominać ma każdej z płci o istnieniu tej drugiej. Natomiast sam zapach w założeniu ma być prosty i świeży. Zresztą już sama tylko nazwa wskazywać może na jego koloński charakter. I choć ta kategoria perfum nie należy do moich ulubionych to pomyślałem, że mimo wszystko przyjże się dziełu Cartier’a. Tak więc zapraszam do lektury moich spostrzeżeń na temat Eau de Cartier.

Read More

Full Incense – ku niebu

Po dłuższej przerwie dziś na Agar i Piżmo powraca marka Montale. A wraz z nią trafia tu Full Incense. Perfumy uchodzące za jedną z najciekawszych kompozycji z kadzidłem w temacie. Stali czytelnicy bloga wiedzą już, że kadzidło to jedna z moich ulubionych nut zapachowych. Recenzja Full Incense była więc tylko kwestią czasu. Szczególnie, że mam też małą słabość do kilku innych zapachów Montale. W szczególności Red Vetiver i Honey Aoud. Wracając jednak do bohatera dzisiejszego wpisu, to perfumy te przedstawiane są jako gorące i dymne. Czy podzielam te odczucia? Tego dowiecie się czytając dalszą część niniejszej recenzji.

Read More