Sylwetki twórców – Antoine Lie

W ramach cyklu Sylwetki twórców chciałbym dziś zaprezentować postać naprawdę nietuzinkową. A mowa o Antoine’ie Lie. Perfumiarzu, który zasłynął takimi kompozycjami jak choćby Versace – Crystal Noir oraz Code marki Giorgio Armani. I który mimo odniesionego w mainstreamie sukcesu, zdecydował, iż woli pracować z niszowymi markami. Lie niezwykle ceni sobie bowiem możliwość twórczej swobody. A także eksplorowania tego, co nieznane. W jednym z wywiadów sam zresztą przyznał, że w swojej pracy chce odkrywać olfaktoryczne światy, o których inni nawet nie pomyśleli. Bez zbędnej zwłoki zapraszam zatem do zapoznania się z przygotowanym przeze mnie krótkim życiorysem francuskiego twórcy.

Read More

Hiris – ballada o lekkości

Są takie perfumy, które choć oficjalnie dedykowane kobietom, w moim odczuciu bezproblemowo nadają się do używania przez mężczyzn. Tak było choćby w przypadku recenzowanych przeze mnie w styczniu Plum Japonais Tom’a Ford’a. Dziś na bloga trafia kolejny taki zapach. Tym razem marki Hermès. A chodzi mi o Hiris. Kompozycję stworzoną w 1999 roku przez Olivię Giacobetti. I określaną jako poetyczną odę do irysa. A więc jednego z najniezwyklejszych kwiatów, jakie pojawiają się w perfumach. Pytanie tylko, które z jego wielu oblicz postanowiła w swoim dziele podkreślić francuska perfumiarka. A może każde po trochu?

Read More

Little Song – kawę podano

Ostatnio poszukiwania perfum z nutą kawy w temacie przywiodły mnie do Little Song włoskiej marki Meo Fusciuni. A że zapachy tworzone przez Giuseppe Imprezzabile już kilkukrotnie okazały się dla mnie pozytywnym zaskoczeniem, ciekaw byłem jak będzie tym razem. Sam bohater dzisiejszego wpisu to natomiast kompozycja jeszcze młoda, powstała w 2018 roku i wspólnie ze Spirito stanowiąca część Metamorphosis Cycle. Zresztą także w opisie znaleźć można informację, że zapach zaczyna się od metamorfozy jego autora oraz, że Little Song jest zmianą. Tworzone przez Giuseppe poetyczne charakterystyki poszczególnych perfum zazwyczaj bardzo mocno mnie fascynują i nie inaczej jest w tym wypadku. Jednak czy sama kompozycja okazała się równie intrygująca?

Read More

01 Sunda – drzewny puder

Sunda to starożytne azjatyckie królestwo obejmujące część wyspy Jawa nad Cieśniną Sundajską. To jednak również nazwa perfum nowojorskiej marki Odin, których recenzja trafia dziś na bloga. Choć w dacie premiery, a więc w 2009 roku, na etykiecie widniało Nomad. Zmiana nastąpiła dopiero później. Sam zapach jest natomiast inspirowany egzotycznym bogactwem dawnych szlaków handlowych. Miejsc, gdzie szlachetne drzewne aromaty mieszają się z korzenną wonią przypraw. Ten kto choć raz doświadczył czegoś podobnego na pewno wie, o czym mówię. Tyle, że to tylko slogany reklamowe. A jak w rzeczywistości pachnie 01 Sunda?

Read More

CH Men – potomek Indiany Jones’a

Nie wiem czemu, ale do perfum z logo Caroliny Herrery zawsze podchodzę z dystansem. Trochę to dziwne, bo przecież wszystkie recenzowane przeze mnie do tej pory zapachy tej marki otrzymały pozytywne oceny. Nieco słabiej wypadł jedynie Bad Boy. Dziś natomiast pod lupę wziąłem CH Men. A zatem jedną ze sztandarowych męskich kompozycji amerykańskiego domu mody. Pachnidło powstałe w 2009 roku i określane jako świeże i eleganckie. A jednocześnie dedykowane mężczyznom mającym w sobie żyłkę poszukiwacza przygód. Brzmi na tyle intrygująco, że postanowiłem przekonać się o tym na własnej skórze. Dosłownie.

Read More

Olfaktoryczna anatomia – od fekaliów po kwiatowy puder, czyli dwa oblicza cywetu

Perfumy to bardzo pouczające hobby. Pozwoliło mi dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy z takich dziedzin jak geografia, etnologia czy botanika. A także zoologia. I dzisiejszy tekst wpisuje się poniekąd właśnie w ten ostatni temat. Na bohatera najnowszego wpisu z cyklu Olfaktoryczna anatomia wybrałem bowiem cywet. A więc substancję oryginalnie pozyskiwaną z gruczołów przyodbytniczych cywet. Jeśli część z Was nigdy do tej pory nie słyszała o cywetach lub wiecie o nich równie mało jak ja przed przystąpieniem do przygotowywania niniejszego artykułu, nie martwcie się. W dalszej części postaram się przedstawić nieco szczegółów zarówno na temat samych zwierząt jak i jednego z najbardziej kontrowersyjnych składników wykorzystywanych w procesie produkcji perfum.

Read More

Tea for Two – smakując Orient

Przy okazji dzisiejszego wpisu zauważyłem ciekawą prawidłowość. Do tej pory na blogu pojawiły się opisy siedmiu perfum L’Artisan Perfumeur. Dwóch na literę D, dwóch na M, dwóch na S i jednego na T. Wypadałoby zatem, aby nazwa recenzowanych dziś perfum również zaczynała się na T. I faktycznie tak się dzieje. Choć było to zupełnie niezamierzone. Na bohatera niniejszego tekstu wybrałem bowiem Tea for Two autorstwa Olivii Giacobetti. Kompozycja ta powstała w 2000 roku i określana jest jako mroczna i dymna, a zarazem niezwykle barwna. A ponieważ znam już nieco twórczość Giacobetti to bez problemu jestem w stanie w to uwierzyć. Jednak czy rzeczywiście tak jest?

Read More

Égoïste – cynamonowy narcyz

Przy okazji recenzji Platinum Égoïste wspominałem, że trudno mi było się zdecydować czy opisywać flanker czy jego protoplastę. Ponieważ wtedy zdecydowałem się na Platynę to dziś na Agar i Piżmo trafia wpis poświęcony oryginalnemu Égoïste. I w sumie to dziwie się, że dzieje się to tak późno. Perfumy te zdecydowanie zasługują bowiem na uwagę, a bloga prowadzę już przecież prawie 5 lat. Być może jednak do sięgnięcia po nie wcześniej zniechęcała mnie wiedza, że okazały się one rynkową klapą. O tak, Égoïste dalekie są od obowiązującego w początkach lat 90’ XX wieku trendu na morskie świeżaki. Za inspirację do ich skomponowania posłużył natomiast grecki mit o Narcyzie. Sam narcyz w piramidzie nut się jednak nie pojawia. A co w takim razie znajdziemy w dziele Jacques’a Polge’a? O tym już za chwilę.

Read More

Sauvage – bezzębny dzikus

Dziś na bloga trafia recenzja perfum będących jedną z głośniejszych premier ostatnich lat. Swojego wizerunku w kampanii reklamowej użyczył im nawet sam Johnny Depp. A chodzi oczywiście o Sauvage Dior’a. Zapach swoją nazwą nawiązujący do klasycznych Eau Sauvage, poza tym nie mający jednak z nimi nic wspólnego. Stanowiący część zupełnie nowej linii, z własnymi flankerami. Inspirowany dzikością, wolnością i otwartymi przestrzeniami. Jego autorem jest zaś naczelny nos Dior’a - François Demachy. W jednym z wywiadów Francuz stwierdził nawet, że potrafi wyczuć tę kompozycję już z odległości trzech metrów! Do projekcji jeszcze jednak dojdziemy. Na początek skupmy się jednak na tym jak pachnie Sauvage.

Read More

Uomo – typ południowca

Recenzje perfum Lorenzo Villoresi’ego nie często goszczą na Agar i Piżmo. Mimo, iż bardzo lubię sięgać po zapachy włoskiej marki. Dziś zaś mam przyjemność przedstawić jedną z jej sztandarowych kompozycji. Uomo z 1993 roku. A więc autorską próbę zmierzenia się z pachnidłem z rodziny fougère. Ciekawi, w jaki sposób ten klasycznie męski temat zinterpretował włoski mistrz? I czy w ogóle silił się na oryginalność? A może w przypadku perfum fougère powiedziano do tej pory tyle, że Villoresi zdecydował się jedynie podążyć już przetartym szlakiem, biorąc z niego co najlepsze? Odpowiedzi poszukamy w dalszej części niniejszego wpisu.

Read More