Sables – jak pachnie korsykańska plaża?

     Zaprezentowane światu w 1985 roku Sables (fr. piaski) to jedne z najbardziej znanych perfum niszowych a przy tym flagowy męski zapach domu perfumeryjnego Annick Goutal. Stworzone zostały osobiście przez Annick Goutal na prośbę jej męża Alain’a Meunier’a, aby uwieczniła zapach kwiatów nieśmiertelnika porastających wydmy Korsyki, na której spędzali wspólnie urlop. Ze względu na ich kultowy status bardzo się ucieszyłem, gdy okazało się, że w pewnej niszowej sopockiej perfumerii istnieje (a w zasadzie istniała, bo obecnie Sables nie są już dostępne w sklepach stacjonarnych na terenie Polski, co może mieć związek w faktem, iż w 2015 marka rozszerzyła internetową sprzedaż wysyłkową na kilka nowych krajów, w tym Polskę) możliwość bliższego zapoznania się z tą kompozycją. Musze jednak przyznać, że moje pierwsze wrażenia nie były specjalnie pozytywne a zapach wywołał u mnie konsternację…

     Otwarcie to wręcz oszałamiająca dawka nieśmiertelnika, którego aromat towarzyszyć nam będzie aż do końca trwania zapachu na skórze, zaprzeczając niejako koncepcji trójdzielnej (głowa, serce, baza) budowy tych perfum. W swoim dziele Annick Goutal prezentuje nam kwiat nieśmiertelnika niemalże w takiej samej formie w jakiej występuje on w przyrodzie - jest to woń ostra, gorzka i ziołowa, natychmiast budząca skojarzenia z rozgrzanymi słońcem wydmami. Autorka postanowiła jak najwierniej oddać oryginalny charakter jego aromatu i uważam, że udało jej się to znakomicie. Na oficjalnej stronie marki widnieje informacja, że intensywność zapachu zrodzona jest z gorąca dzikich nieśmiertelników podpalonych ambrą i drewnem sandałowym („heat of wild everlasting flowers, set ablaze with amber and sandalwood”) i jest to obraz, który pobudza wyobraźnię, a za powyższy efekt częściowo odpowiedzialny jest również obecny w piramidzie zapachowej cynamon.

     Po pewnym czasie Sables zaczynają się jednak wysładzać i choć nieśmiertelnik dalej gra tutaj pierwsze skrzypce to do głosu powoli zaczyna dochodzić także wanilia. Jej użycie w tej kompozycji jest o tyle ciekawe, że spycha zapach w rejony gourmand, a jednocześnie wywoływać może pewien dysonans. Niektórzy twierdzą wręcz, że jej zastosowanie całkowicie niweczy efekt ziołowego żaru tak pieczołowicie budowany już od pierwszych, docierających do naszych nozdrzy, akordów. Niemniej, według mnie, bardzo dobrze współgra ona z mlecznym charakterem użytego w bazie drewna sandałowego. Dzięki temu Sables choć tracą na pierwotnej dzikości to stają się jednocześnie bardziej „noszalne”. I choć istnieje jeszcze kilka innych kompozycji, w których kwiat nieśmiertelnika odgrywa pierwszoplanową rolę, jak choćby Eau Noire Dior’a, L od Lolity Lempickiej czy, w nieco mniejszym stopniu, również Comme des Garcons Luxe Patchouli, to jednak nigdzie nie jest on tak zbliżony do postaci, w jakiej występuje w naturze i którą odnajdujemy w dziele A. Goutal.

     Co ciekawe pomimo dość wyrazistego charakteru Sables charakteryzują się raczej przeciętną projekcją. Zapach pozostaje blisko skórny i jedynie w początkowej fazie daje się wyczuć na znaczniejszą odległość. Być może w tym przypadku jest to pewien plus, bo choć ja preferuję silniejsze aromaty to jednak zdaję sobie sprawę, że tak ekstremalna woń nieśmiertelnika nie każdemu w moim otoczeniu przypadłaby do gustu. Mizerna projekcja tych perfum jest jednak całkowicie rekompensowana przez ich świetną trwałość. Zaaplikowana ranotowarzyszą nosicielowi aż do późnych godzin wieczornych.

     Jeżeli chodzi o flakon to, oprócz etykiety, nie różni się on niczym od opakowań pozostałych męskich perfum domu perfumeryjnego Annick Goutal. Prosty i nieco toporny nie specjalnie zwracałby na siebie uwagę na mojej półce, gdyby nie wypełniająca go złota ciecz. Warto także wspomnieć, że w 2013 zmianie uległy projekty etykiet wszystkich zapachów powyższej marki, zaś ich obecny wygląd ma w założeniu bardziej od poprzedniego przypominać banderolę cygara. Dawny wzór można zobaczyć na grafice u dołu strony.

     Na zakończenie chciałbym zaznaczyć, że choć moja relacja z Sables miała trudny początek to po kilkukrotnie powtarzanych testach zapach ostatecznie mnie do siebie przekonał. Z czasem stały się nawet jednymi z moich ulubionych perfum, gdyż są bardzo uniwersalne - można je nosić przez cały rok i sprawdzą się tak na pikniku w lesie jak i na eleganckiej służbowej kolacji. Ja czuję się w nich bardzo komfortowo i polecam Sables każdemu, kto poszukuje odważnych i niebanalnych, ale jednocześnie nieinwazyjnych dla otoczenia perfum. 

Sables
Główna nuta: Nieśmiertelnik
Autor: Annick Goutal.
Rok produkcji: 1985.
Moja opinia: Gorąco polecam!