Philosykos – figa w perfumach cz. III

     Na zakończenie cyklu dedykowanego fidze w perfumach postanowiłem zaprezentować zapach naprawdę niezwykły, przez wielu uważany wręcz za kultowy. Przedstawiam Philosykos  (gr. przyjaciel drzewa figowego) paryskiej marki diptyque (tak, nazwa jest pisana małą literą) autorstwa słynnej francuskiej perfumiarki Olivii Giacobetti. Od razu chciałbym też zauważyć, że recenzowany przez mnie dziś zapach nie jest pierwszym podejściem autorki do tematu figi, gdyż dwa lata przed jego stworzeniem - w 1994 roku - skomponowała ona na zlecenie L’Artisan Perfumer perfumy o nazwie Premier Figuier. Jednak to właśnie Philosykos uważany jest przez krytyków za największe dzieło Francuzki. Tym bardziej więc zapragnąłem go poznać.

     Zapach rozpoczyna się naprawdę przyjemnie, już na wstępie nie pozostawiając wątpliwości co do tożsamości głównego bohatera. Dzieje się tak za sprawą woni figowych liści, którą otwierają się te perfumy. Jest świeżo, zielono i naprawdę orzeźwiająco. Niemalże czuć aromat soku wydobywający się ze świeżo złamanych młodych gałązek lub roztartych w palcach liści. Oficjalna strona diptyque wskazuje tylko na 3 nuty (figowe liście, owoc figi i biały cedr) obecne w składzie Philosykos, jednak tak soczyste i dość trawiaste otwarcie wskazywać może na obecność w składzie galbanum i cis-3-hexanolu. Niektórzy wyczuwają tutaj także delikatną fiołkową nutę i moim zdaniem nie jest to zły trop. Zapach nie pozbawiony jest również słodyczy, jednak została ona przełamana przez zauważalne cierpkie akcenty.

     W sercu tych perfum uwydatniona została owocowa część figowca. Wyraźnie czuć mleczny i kremowy charakter jaki swojemu dziełu nadała Giacobetti. Jest słodko, ale nie do bólu. Owoce figi są dojrzałe i roztaczają wokół swój kulinarny aromat. Obecny w składzie olejek kokosowy dodatkowo uwypukla ich mleczną i pudrową stronę. Przeczytałem gdzieś, że na tym etapie Philosykos pachnie trochę jak talk i coś w tym jest, nie robiłbym mu jednak z tego powodu wyrzutów, bo to naprawdę ciekawy zabieg. Coraz silniej do głosu zaczynają też dochodzić drzewne akcenty. Zastosowana w składzie nuta drewna cedrowego przywodzi na myśl skojarzenia z starym pniem. Wyobrażam sobie siebie siedzącego w cieniu jakiegoś starego figowca na jednej z greckich wysp, opartego o pień i wdychającego słodką woń leżących wokół mnie owoców podczas gdy prześwitujące spomiędzy liści promienie słoneczne ogrzewają mi twarz. Taki właśnie obraz maluje swoim dziełem Olivia Giacobetti. Co ciekawe w tych perfumach wyczuwalne są też nuty nasuwające skojarzenia z zmienią. Myślę, że większość z nas wie jak pachnie gleba w świeżo skopanym ogródku i ten aromat odnajduję także w Philosykos. Wspólnie z akordem drzewnym zamyka on zapach i kończy naprawdę piękną opowieść.  

     Projekcję Philosykos określiłbym jako znajdującą się gdzieś pomiędzy średnią a słabą. Gdy przybliżyć nos do skóry perfumy pachną naprawdę intensywnie jednak już z nieznacznie większej odległości stają się trudne do wyczucia. Jego trwałość plasuje się natomiast na poziomie od 5 do 7 godzin, który to wynik określiłbym jako niezły, biorąc pod uwagę, że testowałem wersję eau de toilette.

     W 2012 roku wzór flakonów, w których sprzedawane są zapachy diptyque uległ modyfikacji. Stary prostokątny kształt buteleczki zastąpiony został przez nowy – owalny. Musze przyznać, że uwspółcześniony design prezentuje się naprawdę dobrze, zaś czarna nakrętka ładnie kontrastuje z przezroczystym szkłem. Również sam Philosykos jest niemal bezbarwną cieczą, co dodatkowo potęguje ten kontrast. Na etykiecie widnieje natomiast rycina przedstawiająca owoce figi, dzięki czemu od razu wiemy z jakim typem perfum mamy do czynienia.

     W moim odczuciu Philosykos jest zapachem bardzo linearnym, nie wykonuje zapachowych wolt i płynnie przechodzi z jednego etapu w drugi. Widać w nim klasyczny trójpodział na głowę, serce i bazę perfum. Zapach wskazuje też na wielki kunszt Olivii Giacobetti. Autorka między innymi świetnych Idole dla Lubin i Elixir od Penhaligon’s w Philosykos przedstawiła nie owoc, ale całe drzewo figowe poczynając od zieloności jego liści poprzez mleczną i słodką woń owoców na drzewnej nucie kory i pnia kończąc. Takie ujęcie tematu zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie. Chciałbym również zaznaczyć, że jak na typowy figowiec przystało perfumy te mogę być spokojnie noszone zarówno przez mężczyzn jak i kobiety. Ze względu na słodkie serce i cięższą bazę odradzałbym jednak ich stosowanie w upalne letnie dni.

Philosykos
Główna nuta: Figa.
Autor: Olivia Giacobetti.
Rok produkcji: 1996.
Moja opinia:  Polecam.