Olfaktoryczna anatomia – cypriol, czyli aromatyczny kuzyn papirusu

W ramach dzisiejszego wpisu z cyklu Olfaktoryczna anatomia zdecydowałem się przedstawić popularny, a jednak mało znany składnik perfum. A konkretnie cypriol. Zwany również nagarmotha. Jego aromat ceniony jest zaś miedzy innymi za nadawanie wonnym kompozycjom zmysłowej szorstkości oraz tajemniczości. Jak się go jednak pozyskuje i w jaki sposób trafił do współczesnej perfumerii? Tego dowiecie się z dalszej części niniejszego tekstu.       

     Zacznijmy może od zaprezentowania rośliny, z której pozyskuje się cypriol. A tą są Cyperus scariosus oraz Cyperus partenuis, które wydają się nie mieć pełnej polskiej nazwy. Należą one do rodziny ciborowatych, tak samo zresztą jak jeszcze jeden inny składnik perfum, to jest papirus. Cyperus scariosus występuje przede wszystkim na terenie Australii oraz Papui Nowej Gwinei. Natomiast Cyperus partenuis odnaleźć można w Indiach, Birmie czy Bangladeszu. Roślina ta lubi bagna i tereny podmokłe, często rośnie także na brzegach rzek. Z wyglądu przypomina trawę o długich, wąskich liściach, osiągać może zaś wysokość od 5 centymetrów do nawet 5 metrów. Ponadto, posiada także gęsty system podziemnych kłącz i to właśnie z nich pozyskuje się cypriol.

     A w jaki sposób odbywa się ekstrakcja aromatycznych olejków z wymienionych wyżej roślin? W zasadzie dość podobnie jak w przypadku wetywerii. Do tego celu najlepiej sprawdza się tradycyjna destylacja para wodną. Przed którą warto wysuszyć zebrane rośliny na słońcu oraz porządnie oczyścić z ziemi. Po skropleniu, olejek unosić się będzie na powierzchni wody. Natrafiłem też jednak na informację, iż zebrane kłącza można gotować, a następnie skroplić zebraną w trakcie tego procesu parę i oddzielić ją od wonnego ekstraktu. Wydaje mi się to jednak zdecydowanie mniej efektywnym sposobem. Natomiast sam ekstrakt przybiera kolor między pomarańczowym a brązowym, zaś po rektyfikacji staje się bezbarwny.

     Historycznie, cypriol znalazł swoje pierwsze zastosowanie w ajurwedzie. Wykorzystywany może być jako środek wspomagający trawienie, łagodzący bóle głowy, a także w leczeniu niektórych problemów skórnych. Do tego, ze względu na swój zapach, obecny jest także w aromaterapii. Z tym, że tu zalecana jest pewna ostrożność. Woń cypriolu jest bowiem dość intensywna. Aby więc wydobyć jej uspokajające działanie, należy korzystać z niej w małych ilościach. I najlepiej w połączeniu z innymi olejkami. Dodatkowo, cypriolu używa się także w tradycyjnych hinduskich rytuałach takich jak Havan czy Vashikarana. W dzisiejszych czasach jego najważniejsze wykorzystanie ma jednak związek z perfumeria.

     A skoro już o perfumach mowa, to wypadałoby chyba zdradzić w końcu jak pachnie opisywany dziś olejek. Jego aromat określany jest zazwyczaj jako drzewny i ziemisty. Raczej ciężki. Posiada też jednak zauważalne akcenty przyprawowe, a nawet tytoniowe. Z tego względu bardzo dobrze łączy się z takimi składnikami jak drewno sandałowe, paczula, cedr, piżmo i ambra. Z tego względu najczęściej wykorzystywany jest do komponowania perfum orientalnych. Zdarza się też jednak trafić na niego w pachnidłach szyprowych czy fougère. Przy czym zazwyczaj stanowi on nutę bazy. Jednymi z najbardziej prominentnych perfum z tym składnikiem w temacie są zaś Promise od Frédéric’a Malle. Obok nich wymienić też jednak można choćby D.S. & Durga – Leatherize oraz Santal Boise od Versace. Jak również w Dark Lord z oferty By Killin oraz niedawnej nowości Guerlain, czyli Vétiver Fauve. A może Wy macie jakieś inne propozycje?