Blockade – siła słabości
Ostatnio, zupełnie przypadkowo, w moje ręce trafiła próbka perfum o nazwie Blockade. Zapachu marki Mind Games, o której wcześniej w ogóle nie słyszałem. Mimo to, postanowiłem przygotować recenzję. Poszperałem także nieco w Internecie, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o przedstawianej dziś kompozycji. Jeśli chodzi o technikalia, to powstała ona w 2022 roku a jej autorką jest Christelle Laprade (z której twórczością również nie miałem do tej pory do czynienia). Dodatkowo, za powstaniem tych perfum stoi bardzo ciekawa inspiracja. Mind Games zależało bowiem na stworzeniu zapachu, który pokazywałby jak możemy zamieniać nasze słabości w siłę. Brzmi na tyle abstrakcyjnie, że nie mogłem oprzeć się pokusie testów. Ich wyniki przedstawiam zaś poniżej.
Ugh! Otwarcie Blockade to zupełnie niespodziewane uderzenie słodyczy. I to takiej naprawdę intensywnej. Niemal duszącej. Trudno się jednak dziwić, skoro w głowie tych perfum odnajdziemy między innymi mango. Jego owocowy aromat jest tu zdecydowanie dominujący. Z tym, że jego słodycz sprawia, iż już na początku dzieło Christelle Laprade staje się silnie landrynkowe. Zwłaszcza, że w ten obraz wpisuje się również obecny na tym etapie zapachu różowy pieprz. Nieco więcej rześkości próbuje natomiast wnieść bergamotka, robi to jednak dość nieporadnie. Zestaw nut głowy uzupełniony zaś został jeszcze o liść pomidora, dla mnie nie jest on tu jednak wyczuwalny. Być może dlatego, że całość zdominowana jest przez wspomniane mango. To trochę tak, jakby ktoś przygotował sobie zdrową, bezcukrową sałatkę, a następnie zalał ją potężną ilością syropu z wymienionego owocu. Nie najlepszy pomysł.
Co ważne, w moim odczuciu, środkowa faza recenzowanych perfum jakoś specjalnie nie różni się od ich głowy. Choć jej słodycz minimalnie maleje. Jest to zaś o tyle ciekawe, że w sercu Blockade istotną rolę odgrywają kwiaty. A przede wszystkim kwiat… mango! Nie macie jeszcze dosyć? Bo ja trochę tak. Natomiast tuż obok niego pojawia się cyklamen. Jego charakterystyczny, jakby wodnisty, aromat nie jest tu jednak szczególnie wyraźny. Oprócz niego, w słodki klimat opisywanej kompozycji wpisuje się również lawenda. Jednak, podobnie jak i obecny na tym etapie dzieła Mind Games anyż, także i ona przykryta jest warstwą owoców. Nie mogę natomiast zaprzeczyć temu, że całość jest wyraźnie soczysta. Zauważony przeze mnie sok jest jednak dość lepki, klei się do skóry. Za to baza zapachu skręca w kierunku drzewnym. A przynajmniej usiłuje. Zbudowano ją bowiem między innymi w oparciu o ambrę i paczulę. Przy czym ta ostatnia nie ma tu za wiele do powiedzenia. Można natomiast doszukać się odrobiny wytrawniejszej woni zamszu. Pojawiają się też syntetyczne nuty drzewne, które mają przedstawiać oud. Według mnie daleko im jednak go wiernego odwzorowania jego aromatu. Do tego w końcówce naprawdę sporo jest słodkiego, nie najwyższej jakości piżma. W efekcie całość zupełnie mnie do siebie nie przekonuje.
A jak Blockade wypadają pod kątem parametrów użytkowych? Sprawdźmy! Na początek projekcja tych perfum. A ta jest moim zdaniem umiarkowana. Albo nawet nieco poniżej średniej. Mimo, iż na początku zapach bombarduje nasz nos swoją owocową słodyczą, to jednak dość szybko sadowi się bliżej skóry. Co odbieram w sumie dość pozytywnie, zbyt intensywny aromat mógłby bowiem przyprawić nas o ból głowy. Nie mam natomiast zastrzeżeń co do trwałości dzieła Mind Games. Ta jest moim zdaniem dobra i wynosi 9-10 godzin od aplikacji. Warto też jednak zwrócić uwagę na fakt, iż nasz dzisiejszy bohater występuje pod postacią extrait de parfum.
Przed przejściem do podsumowania, chciałbym jeszcze napisać kilka słów o flakonie recenzowanej kompozycji. Zwłaszcza, że amerykańska marka po raz pierwszy pojawia się na blogu. Zacznę może od tego, że buteleczka inspirowana jest figurą szachową, a konkretnie konikiem. Widać to zwłaszcza po białej zatyczce, przypominającej opuszczony koński łeb z wyraźnie sterczącą grzywą. Natomiast pozostała cześć flakonu jest smukła, w kształcie zwężającego się ku dołowi walca. I ozdobiona białą etykietą ze srebrnym obramowaniem. Na której wypisane zostały nazwa zapachu, jego marka, wraz z dyskretnym logo, oraz dwie główne nuty Blockade: zielone mango i różowy pieprz. Do tego dodać zaś należy jeszcze fakt, iż górna część buteleczki pokryta jest warstwą miękkiego materiału. Co tylko wzmacnia wrażenie luksusu.
No cóż… Nie każda przygoda z nową marką rozpoczyna się pozytywnie. Ale czy wypadku Mind Games można jednak liczyć, że dalej będzie lepiej? Blockade to bowiem perfumy, które zupełnie nie przypadły mi do gustu. A stało się tak z kilku powodów. Po pierwsze, nie jestem i nigdy nie byłem miłośnikiem zapachów owocowych. A do takich bez dwóch zdań zalicza się nasz dzisiejszy bohater. Do tego ewolucja opisywanego pachnidła jest naprawdę znikoma. Dzieło Christelle Laprade to mango, mango i jeszcze raz mango. Dodatkowo, im bliżej jesteśmy bazy kompozycji, tym silniej uwidaczniają się syntetyczne niuanse, które wcześniej przykryty były warstwą owocowej słodyczy. Tak wiec w moim odczuciu Blockade to zapach ze wszech miar mierny. Nudny i słaby technicznie. Ciekawe jestem zatem czy są wśród Was osoby o odmiennym zdaniu.
Blockade
Główne nuty: Owoce, Kwiaty.
Autor: Christelle Laprade.
Rok produkcji: 2022.
Moja opinia: Nie polecam. (3/7)
