Fig Infusion – owoc Lazurowego Wybrzeża
Sprawdziłem i ostatni raz perfumy z figą w temacie recenzowałem w 2023 roku. A były to Infusion de Figue Prady. Czyli w sumie zapach o podobnej nazwie jak nasz dzisiejszy bohater. Ale czy coś jeszcze łączy obie kompozycje? Przekonamy się za chwilę. Tymczasem, na wstępie chciałbym jeszcze wskazać, że Fig Infusion powstały w 2022 roku za sprawą Nathalie Lorson. Zainspirowane zostały zaś słonecznym dniem na południu Francji. I dlatego pachnidło to opisywane jest jako optymistyczne oraz uspokajające. Sprawdźmy zatem czy zasłużenie.
Już samo otwarcie jasno wskazuje kto jest głównym bohaterem Fig Infusion. W tych perfumach figa wyczuwalna jest od samego początku. Słodka i dojrzała. Wyraźnie owocowa. Przy czym według mnie efekt ten osiągnięto po części dzięki umieszczeniu w głowie kompozycji aromatów mandarynki i klementynki. Sprawiają one, że dzieło Essential Parfums nabiera soczystości. Z początku nie brak mu też jednak świeżości. Choć na krótko, to Nathalie Lorson udało się wyeksponować również zieloną stronę figi. Przez co pierwsza faza Fig Infusion nabrała więcej życia. Z tym, że głowa tych perfum nie jest jednak długotrwała.
Choć, tak jak wspomniałem, pierwszy etap kompozycji przemija dość szybko, to sama figa zostaje z nami na dłużej. W sercu zyskuje jednak nowy entourage. Przede wszystkim, i trochę zaskakująco (przynajmniej dla mnie), pojawia się tu kwiat pomarańczy. Przyznaję natomiast, że jego połączenie z tytułowym owocem dało bardzo ciekawy efekt. Zapach staje się ciepły, słoneczny. Naprawdę zaczyna pasował do południa Francji i klimatu Lazurowego Wybrzeża. Nabiera też bardziej kwiatowego charakteru. Co akurat nikogo nie powinno dziwić. Tym bardziej, że tuż obok kwiatu pomarańczy pojawia się jeszcze frezja. Co istotne, całość nie staje się jednak ciężka. Jednocześnie, do budowy tej fazy swojego dzieła Nathalie Lorson sięgnęła po jeszcze jeden ciekawy składnik. A tym jest czarna herbata. W Internecie natrafiłem nawet na komentarze mówiące, że Fig Infusion są bardziej perfumami herbacianymi niż figowymi. Ani trochę nie zgadzam się jednak z taką opinią. Figa nadal odgrywa w nich kluczową rolę. Natomiast herbata przydaje im wytrawności. Oraz głębi. Otwiera także ścieżkę, po której do zapachu wprowadzone zostają budujące jego bazę nuty drzewne. I z których najwyraźniej czuć drewno sandałowe. Jego obecność w dziele Essential Parfums była jednak spodziewana. Dzięki swojemu kremowemu, jakby mlecznemu charakterowi, sandałowiec stanowi naturalnego partnera dla figi. Na ostatnim etapie opisywanych perfum towarzyszy mu też jednak cedr wirginijski. Który balansuje nieco słodycz kompozycji. Całość uzupełniona zaś została przez ciepłą i balsamiczną woń benzoesu.
Czas by napisać parę słów o parametrach użytkowych Fig Infusion. Zacznijmy, tradycyjnie, od projekcji. A ta jest moim zdaniem w normie. Recenzowane dziś perfumy nie są ani specjalnie silne, ani nad wyraz słabe. Wyczuwam je w obrębie swojej strefy komfortu, ale nie wydaje mi się, by wychodziły gdzieś dalej. Do tego zapach posiada całkiem dobrą trwałość. W moim wypadku kształtowała się ona na poziomie 8-9 godzi od aplikacji. Warto też jednak pamiętać, że dzieło Essential Parfums występuje pod postacią wody perfumowanej.
Przed podsumowaniem, jeszcze krótko o flakonie recenzowanego dziś pachnidła. A ten to typowy wzór stosowany przez francuską markę. Tak wiec prostopadłościenna buteleczka wykonana jest z przeźroczystego szkła, a jej front zdobi biała etykieta. Na której znaleźć możemy informacje o nazwie zapachu i jego autorce, producencie (wraz z logo), oraz oznaczenie MOD, odnoszące się do partii danych perfum. Natomiast srebrny atomizer ukryty jest pod walcowatą zatyczką wykonaną z czarnego plastiku. Ponadto, przez ścianki flakonu dostrzec możemy również zamkniętą w nim przeźroczystą ciecz. Całość wygląda minimalistycznie i elegancko zarazem.
Wydaje mi się, że Fig Infusion to perfumy stanowiące całkiem ciekawy dodatek do kategorii zapachów figowych. Nathalie Lorson wykazała się kreatywnością, udanie parując tytułowy owoc z takimi nutami jak kwiat pomarańczy i czarna herbata. W efekcie całość, choć wyraźnie słodka i kremowa, nabrała głębi i wielowymiarowości. Z zainteresowaniem obserwowałem ewolucję tych perfum. Jedynie ich baza wydała mi się już bardziej sztampowa. Daleki jestem jednak od jej krytyki. Chcę natomiast uczciwie przyznać, że Fig Infusion to nie do końca perfumy dla mnie. Ogólnie, nie jestem dużym miłośnikiem figi, a sposób w jaki została ona przedstawiona w pachnidle Essential Parfums, nie zmienił mojego podejścia. Preferują kompozycje silniej zielone i/lub drzewne jak Philosykos czy Premier Figuier. Co nie zmienia faktu, że i tak chcę chociaż trochę zachęcić Was do przetestowania stworzonego przez Nathalie Lorson zapachu.
Fig Infusion
Główne nuty: Figa, Nuty Drzewne.
Autor: Nathalie Lorson.
Rok produkcji: 2022.
Moja opinia: Warto poznać. (5/7)
