Legacy of Petra – skarby Bliskiego Wschodu
Petra to, położone w obecnej Jordanii, starożytne miasto Nabetejczyków. Jako stolica ich królestwa, rozkwitło ono w okresie między III wiekiem przed naszą erą a I naszej ery. Było ważnym ośrodkiem handlu, między innymi kadzidłem. Sam zaś miałem okazję kilka lat temu zwiedzić jego ruiny. Przy czym, najpewniej zrobiły ona także wrażenie na włodarzach marki Penhaligon’s, bowiem to właśnie Petrze zdecydowali się oni poświęcić jeden ze swoich zapachów. Legacy of Petra powstał w 2022 roku, a za jego stworzenie odpowiedzialna jest Natalia Gracia-Cetto. Oficjalna strona brytyjskiej marki przedstawia zaś tę kompozycję jako ciepłą, a zarazem zagadkową. Zobaczmy jednak czy naprawdę tak jest.
Już od samego początku recenzowane dziś perfumy wydały mi się naprawdę ciekawe. Dość zaskakująco, w ich głowie umieszczono bowiem aromat zielonej herbaty. Który bardzo lubię. I który jest tu słodki i gorzki zarazem. Dodatkowo, w dziele Penhaligon’s sparowano go z bergamotką, która jest klasycznym uzupełnieniem herbaty, tyle, że czarnej - early grey. Jednocześnie, w głowie Legacy of Petra czuć także wątki przyprawowe. A także kilka innych, stanowiących zapowiedź tego, co wydarzy się na dalszych fazach zapachu. Obok nich w otwarciu odnajdziemy też jednak nutę kopru włoskiego. Dla mnie nie jest tu ona jednak ewidentna.
Największą niespodzianą, jaką sprawiło mi skomponowane przez Natalia Gracia-Cetto pachnidło, okazało się to, w jaki sposób przedstawiona w nim została lukrecja. Stali czytelnicy Agar i Piżmo wiedzą, że wyjątkowo nie przepadam za jej wonią. A jednak w opisywanych perfumach wcale mi ona nie przeszkadza. Przeciwnie, uważam ją za całkiem ciekawą. W otoczeniu zielonej herbaty oraz innych obecnych tu nut, nie dominuje zapachu, przydaje mu natomiast bardzo oryginalnej słodyczy. Z pewną zauważalną goryczką, przez co dobrze wpisuje się w zarysowany już w głowie klimat dzieła Penhaligon’s. Ponadto, na tym etapie kompozycji swoją obecność zaznaczać zaczynają pierwsze nuty żywiczne. Wśród których znajdziemy między innymi mirrę i olibanum. Przez co całość staje się nieco bardziej dymna, wyraźniej przesuwa się także w stronę perfum orientalnych. A przy tym cały czas mi się podoba. Jednocześnie, nieco więcej pikanterii przydawać ma jej, również stanowiący nutę serca, rozmaryn. Natomiast im więcej czasu upływa od aplikacji stworzonej przez Natalia Gracia-Cetto kompozycji na skórę, tym silniej swoją rolę w niej objawia nam benzoes. Za którego sprawą przenosimy się do bazy zapachu. W której nuty balsamiczne mieszają się ze słodyczą wanilii. I jeśli mam być zupełnie szczery, to ten etap Legacy of Petra podoba mi się najmniej. Choć wykonany jest bardzo solidnie, to całość traci moim zdaniem na atrakcyjności. I nie zmieniają tego również obecne w końcówce nuty drzewne. Nadal jednak uważam, że jako całość kompozycja ta stoi na wysokim poziomie.
Przyjrzyjmy się jeszcze parametrom użytkowym opisywanych perfum. A zacznę może od ich projekcji. Która w moim odczuciu jest umiarkowana. Nie sądzę, żeby ktokolwiek z Was miał problem z wyczuciem dzieła Penhaligon’s na swojej skórze, ale w przypadku osób w naszym otoczeniu może już być inaczej. Legacy of Petra raczej nie dominuje przestrzeni wokół nas. Co w sumie wcale nie jest takie złe. Jeśli natomiast chodzi o trwałość kompozycji, to jest ona naprawdę dobra i wynosi około 10-11 godzin od aplikacji. Przy czym pamiętajmy też, że mamy tu do czynienia z wodą perfumowaną, a nie toaletową.
Warto również poświęcić kilka słów flakonowi stworzonego przez Natalię Gracia-Cetto pachnidła. Według mnie prezentuje się on bowiem bardzo ciekawie. Front wykonanej z przeźroczystego szkła buteleczki zdobi złoto-biała etykieta. Na niej odnajdziemy zaś nie tylko nazwę zapachu i jego markę, wraz z logo, ale również szarą ornamentykę. W podobnych kolorach wykonane są także nasada atomizera oraz okalający ją sznureczek, który w przypadku naszego dzisiejszego bohatera zastępuje charakterystyczną dla Penhaligon’s kokardę. Wnętrze flakonu wypełnia natomiast bursztynowa ciecz, której barwa całkiem nieźle pasuje moim zdaniem do charakteru prezentowanego zapachu.
Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się chwalić perfum, w których lukrecja grałaby pierwszoplanową rolę. Legacy of Petra są więc pod tym względem fenomenem. Ale uczciwie chcę przyznać, że przedstawienie tej przyprawy w otoczce z zielonej herbaty i żywic wypada nie tylko przekonywująco, ale też bardzo oryginalnie. To, co zrobiła tu Natalia Gracia-Cetto naprawdę do mnie przemawia. Do tego cały zapach posiada wyraźnie orientalny klimat (co w sumie nie powinno dziwić, skoro stanowi on część kolekcji Trade Routes), a do tego pachnie naprawdę naturalnie. Co prawda, w bazie jego aromat nieco się spłaszcza, nadal pozostaje jednak wyraźnie zmysłowy. Może się podobać, a do tego prawie na pewno zwróci uwagę osób, którego go na nas wyczują. Tym bardziej więc zachęcam Was byście przekonali się o tym na własnej skórze. Dosłownie.
Legacy of Petra
Główna nuta: Zielona Herbata, Lukrecja, Żywice.
Autor: Natalia Gracia-Cetto.
Rok produkcji: 2022.
Moja opinia: Polecam. (6/7)
