Ambre Sultan – niech żyje ambra!

Dziś na blogu mam przyjemność przedstawić jedne z ulubionych perfum w mojej kolekcji (o ile nie w ogóle). Mowa o Ambre Sultan. To od nich zresztą zaczęła się moja przygoda z perfumerią niszową i słabość do Serge’a Lutens’a. Niewielka ilość zaaplikowana przelotnie na nadgarstek wystarczyła, bym zdał sobie sprawę, że mam do czynienia z zapachem jak żaden inny. Kompozycja ta wpisuje się zresztą w jakże lubianą przeze mnie stylistykę Orientu. Co ciekawe, oficjalna strona marki nie określa jednak Ambre Sultan jako orientalnej, ale jako w połowie arabską a w połowie lutensowską. Brzmi intrygująco, prawda? Niemniej, muszę przyznać, że upłynęło trochę czasu nim nabyłem własny flakon tych perfum. Dziś mogę jednak powiedzieć, że naprawdę dobrze znam dzieło Christopher’a Sheldrake’a. Bez zbędnej zwłoki zapraszam zatem do lektury niniejszej recenzji!

Read More

Arabie – bazar w Marrakeszu

     Muszę przyznać, że Orient od zawsze mnie pasjonował. Podobnie jak i Serge’a Lutens’a, któremu ten obszar mapy posłużył za inspiracje do znakomitej części pachnideł z logo SL. Jednym z nich jest Arabie. Kompozycja ta powstała w 2000 roku a jej twórcą, podobnie jak większości zapachów francuskiej marki, jest Brytyjczyk Christopher Sheldrake.  Co ciekawe, jako motto do stworzenie tych perfum posłużyło jednak nie arabskie a starogreckie wierzenie, że orzechy i suszone owoce mają w sobie coś szlachetnego. Gdzie zaś najłatwiej  odnajdziemy miejsce, w którym ich aromat miesza się z wonią zamorskich przypraw, jeśli nie na jednym z arabskich bazarów? Na przykład takim jak w Marrakeszu - ukochanym mieście Lutens’a. Bez zbędnej zwłoki udajmy się więc na zakupy!

Read More

Serge Lutens – jego własny, magiczny świat

     Serge Lutens to zdecydowania jedna z moich ulubionych marek perfum. W zasadzie w kompozycjach francuskiej firmy zakochałem się już od pierwszego kontaktu z nimi. Były inne niż wszystko, co do tej pory poznałem. Co prawda, trafiłem na nie niemal na samym początku mojej olfaktorycznej przygody, kiedy nie podejrzewałem jeszcze nawet, że zostanę blogerem. Nie zmienia to jednak faktu, że dziś cenię tę markę równie mocno, o ile nawet nie mocniej. Olbrzymi sukces zawdzięcza ona natomiast swemu genialnemu twórcy – francuskiemu fotografowi, wizażyście, projektantowi mody i perfumiarzowi - Serge’owi Lutens’owi. Zapraszam zatem do zapoznania się z krótką historią perfum z logo SL.

Read More

Santal Majuscule – sandałowiec przez duże „S”

Zachęcony pozytywnymi wynikami testów Tam Dao zdecydowałem się w końcu sięgnąć po kolejne perfumy z drewnem sandałowym w temacie. Tym razem mój wybór padł na Santal Majuscule Serge’a Lutens’a. I znów okazał się to strzał w dziesiątkę. Zapach określany jako pachnidło orientalno-drzewne pozytywnie mnie zaskoczył. Choć w opublikowanym na Fragrantica spisie nut widnieją tylko trzy składniki (drewno sandałowe, róża i kakao) to kompozycja ta jest dużo bardziej złożona. W rzeczywistości dzieło Christopher’a Sheldrake’a jest przebogate i budzi naprawdę wiele skojarzeń. Nie pamiętam już kiedy ostatni raz zrobiłem tak obszerne notatki jak podczas testów Santal Majuscule. Jeśli zatem chcecie wiedzieć co jeszcze, oprócz trzech wskazanych wyżej nut, wyczuwam w kompozycji Lutens’a zapraszam do lektury niniejszej recenzji.

Read More

Gris Clair - potęga lawendy

     Są zapachy, obok których po prostu nie da się przejść obojętnie. Bez względu na to czy nam się podobają czy nie, mają w sobie coś, co zwraca uwagę, przyciąga i każe nam ponownie po nie sięgać. Dla mnie jednym z takich perfum jest właśnie Gris Clair, kompozycja stworzona przez Christophera Sheldrake’a dla marki Serge Lutens. I choć efektem współpracy Lutens - Sheldrake jest wiele świetnych zapachów, których recenzje mam nadzieję pojawią się niebawem na blogu, to właśnie Gris Clair stanowi w mojej opinii doskonałe wprowadzenie do niezwykłego świata perfum Serge’a Lutens’a.

Read More