Eau de Lierre – zielonkawa elewacja

Dom rodzinny. Każdemu z nas to określenie nasuwa inne skojarzenia. Dla Christiane’a Goutrot’a i Yves’a Couesland’a - współzałożycieli marki diptyque posiada ono jednak pewien wspólny mianownik. Jest nim zaś zielony bluszcz porastający domy ich dzieciństwa. I to właśnie on posłużył za inspirację do skomponowania recenzowanych dziś perfum. Zgodnie z opisem na oficjalnej stronie francuskiej marki roślina ta jest atrybutem wierności i przywiązania. W starożytności symbolizowała również wieczne życie.  Co ważne, aromatu bluszczu nie da się wydobyć wskutek ekstrakcji z olejku. Musi on więc zostać odtworzony przy użyciu innych składników. Przekonajmy się zatem jak ta sztuka udała się w przypadku Eau de Lierre.
Ps. Lierre to po francusku nic innego jak bluszcz właśnie.

Read More

Tokyo Bloom – wiosna na Honsiu

     W dzisiejszym wpisie przenosimy się do Japonii. A konkretnie do stolicy Kraju Kwitnącej Wiśni, czyli Tokio. To właśnie tamtejsze ogrody stanowiły dla Emilie Coppermann inspirację do stworzenia Tokyo Bloom. W założeniu perfumy te oddawać mają tak zwaną piątą porę roku – okres pomiędzy wiosną a latem, gdy kwitną wiśniowe drzewa. Co ciekawe, kwiatu wiśni w tej kompozycji jednak nie ma. Recenzowane dziś perfumy swoim aromatem prowadzą nas za to przez kolejne stadia zieleni. Z tego też względu wielu z Was ich woń skojarzyć się może ze świeżo skoszoną trawą. Ale czy tylko? Przekonajmy się co jeszcze – według Emilie Coppermann – kwitnie wiosną na Honsiu.

Read More

French Lover – miłość nad Sekwaną

     Francuski kochanek. Brzmi jak tytuł powieści z cyklu Harlequin, prawda? Nazwę tę nosi jednak zapach będący bohaterem dzisiejszego wpisu. French Lover z niezwykłej kolekcji perfum Frédéric’a Malle. Jeżeli wierzyć opisowi na oficjalnej stronie marki to kompozycja ta dedykowana jest każdemu mężczyźnie, którego naturalne zdolności uwodzenie są na tyle duże, że nie musi on uciekać się do używania perfum. W moim odczuciu brzmi trochę jak antyreklama, ale z drugiej strony takie kontrowersyjne stwierdzenia mogą okazać się strzałem w dziesiątkę. Bo skoro już sięgam po French Lover to znaczy, że żadna kobieta mi się nie oprze. A jego zapach jest tylko dodatkową afirmacją mojego statusu. Tak… Warto natomiast zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestią. Otóż w purytańskich Stanach Zjednoczonych perfumy te dystrybuowane są pod nazwą Bois d’Orage (fr. burzowe drewno)! Całkowicie abstrahując jednak od kwestii moralno-społecznych, muszę stwierdzić, że to właśnie ona lepiej przystaje do charakteru kompozycji. Dlaczego? Tego dowiecie się z niniejszej recenzji.

Read More

Trèfle Pur – na szczęście

     Czterolistna koniczyna to symbol szczęścia. I to właśnie nią inspirowane są perfumy będące bohaterem dzisiejszego wpisu. Trèfle Pur (fr. czysta koniczyna) francuskiej marki Atelier Cologne powstały w 2010 roku a ich autorem jest Jérome Epinette. W tym miejscu chciałbym zwrócił uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, 2010 to rok, w którym powstało Atelier Cologne, a zatem recenzowana dziś kompozycja to jeden z ich debiutanckich zapachów. Po drugie zaś, oficjalny spis nut nie wymienia w składzie tych perfum tytułowej koniczyny. Podobnie jak w przypadku oudu w Oud Immortel od Byredo (notabede też autorstwa Epinette'a) będziemy tu więc mieli do czynienia z nutą zrekonstruowaną przy pomocy innych składników. Sprawdźmy zatem czy Trèfle Pur okazał się dla Atelier Cologne szczęśliwy.

Read More

Olfaktoryczna anatomia – zieloność galbanum

     Dziś na blogu chciałbym zaprezentować kolejny składnik roślinnego pochodzenia wykorzystywany w przemyśle perfumeryjnym. Mój wybór padł tym razem na substancję o tajemniczej nazwie galbanum. Podobnie jak labdanum i olibanum a także opisywany już przeze mnie oud  również i bohater niniejszego wpisu jest żywicą, jednak ze względu na sposób pozyskiwania olejku różni się od pozostałych. Ma też zupełnie odmienny aromat. Jak zatem pachnie galbanum i gdzie można je znaleźć?

Read More