Trèfle Pur – na szczęście

     Czterolistna koniczyna to symbol szczęścia. I to właśnie nią inspirowane są perfumy będące bohaterem dzisiejszego wpisu. Trèfle Pur (fr. czysta koniczyna) francuskiej marki Atelier Cologne powstały w 2010 roku a ich autorem jest Jérome Epinette. W tym miejscu chciałbym zwrócił uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, 2010 to rok, w którym powstało Atelier Cologne, a zatem recenzowana dziś kompozycja to jeden z ich debiutanckich zapachów. Po drugie zaś, oficjalny spis nut nie wymienia w składzie tych perfum tytułowej koniczyny. Podobnie jak w przypadku oudu w Oud Immortel od Byredo (notabede też autorstwa Epinette'a) będziemy tu więc mieli do czynienia z nutą zrekonstruowaną przy pomocy innych składników. Sprawdźmy zatem czy Trèfle Pur okazał się dla Atelier Cologne szczęśliwy.

Read More

Arabie – bazar w Marrakeszu

     Muszę przyznać, że Orient od zawsze mnie pasjonował. Podobnie jak i Serge’a Lutens’a, któremu ten obszar mapy posłużył za inspiracje do znakomitej części pachnideł z logo SL. Jednym z nich jest Arabie. Kompozycja ta powstała w 2000 roku a jej twórcą, podobnie jak większości zapachów francuskiej marki, jest Brytyjczyk Christopher Sheldrake.  Co ciekawe, jako motto do stworzenie tych perfum posłużyło jednak nie arabskie a starogreckie wierzenie, że orzechy i suszone owoce mają w sobie coś szlachetnego. Gdzie zaś najłatwiej  odnajdziemy miejsce, w którym ich aromat miesza się z wonią zamorskich przypraw, jeśli nie na jednym z arabskich bazarów? Na przykład takim jak w Marrakeszu - ukochanym mieście Lutens’a. Bez zbędnej zwłoki udajmy się więc na zakupy!

Read More

A*Men – zielone kakao

     Thierry Mugler wydaje mi się marką trochę niedocenianą. Przynajmniej w Polsce. Do tej pory miałem okazję testować dwa zapachy z logo TM (Mugler Cologne i Alien) i oba zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Nadszedł zatem czas by sięgnąć po najbardziej znaną męską kompozycję Mugler’a. Zanim jednak przejdę do recenzji A*Men chciałbym napisać kilka słów o Angel. Bowiem to właśnie ich męskim odpowiednikiem są opisywane dziś perfumy. Angel powstały w 1992 i zapoczątkowały trend na zapachy gourmand. Ich czekoladowo-karmelowy aromat nie przypominał niczego, co do tej pory pojawiło się w perfumerii. Kobiety oszalały na ich punkcie. Idąc za ciosem, w 4 lata później Thierry Mugler zdecydował się stworzyć męską wersję Anioła. I choć obie kompozycje utrzymane są w podobnym klimacie (nawet nazwy mają podobne, religijne konotacje), da się zauważyć kilka różnic. Jak zatem pachnie A*Men? Tego dowiecie się z mojej dzisiejszej recenzji.

Read More

Paco Rabanne pour homme – gdy zgubisz się w lesie

     Zapachy zielone nie należą do mojej ulubionej kategorii, niemniej na blogu pojawiło się już kilka, które trafiły w mój gust. Przekładem takich perfum mogą być między innymi English Fern od Penhaligon’s i Armani - Eau de Cèdre. Czy do tej grupy dołączy także bohater dzisiejszego wpisu - Paco Rabanne pour homme? Kompozycja ta niewątpliwie zredefiniowała koncepcję zapachu fougère i zastanawiałem się nawet czy nie zaprezentować jej w ramach cyklu Uwaga, klasyk! Ostatecznie uznałem jednak, że jej obecna, niewielka popularność nie uzasadniałaby takiej decyzji. Nie zmienia to jednak faktu, że już od dłuższego czasu chciałem poznać dzieło Jean’a Martel’a, zaś dziś na blogu mam okazję podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami z czterodniowych testów Paco Rabanne pour homme.

Read More

Uwaga, klasyk! – Cravache

Wybór klasyka do dzisiejszej recenzji niektórych może zaskoczyć. Jednak wbrew pozorom Cravache (fr. szpicruta) Roberta Piguet’a nie znalazł się w tym cyklu bez powodu. Od razu muszę przy tym zaznaczyć, że wersja, którą dziś opisuję to reedycja z 2007 roku, powstała w ramach wznowionej Classic Collection. Obok bohatera niniejszego wpisu znaleźć w niej można także inne perełki, między innymi damskie Fracas i Bandit. Wracając jednak do Cravache to zapach ten powstał w 1963 i szybko zyskał sobie spore grono zwolenników. Jak na tamte czasy były to perfumy odważne, choć jednocześnie cechowały się dość eleganckim charakterem. A jak na tym tle wypada nowa, stworzona przez Aurelien’a Guichard’a, wersja? Przekonajcie się sami.

Read More

04. Musc Maori – nowozelandzki uwodziciel

     Nie wiem czemu, ale kakao zawsze wydawało mi się trudną nutą. A do tego raczej kobiecą. Zdaje sobie oczywiście sprawę z istnienia tak popularnych zapachów jak A*Men czy L’Instant de Guerlain pour homme, ale jakoś nigdy nie było mi z nimi po drodze. Niemniej, mam nadzieję, że i one pojawią się wkrótce na Agar i Piżmo. Dziś natomiast mam przyjemność zaprezentować kompozycję nieco bardziej niszową. Przynajmniej jeśli chodzi o markę, bo co do charakteru 04. Musc Maori zdanie musicie wyrobić sobie sami. Recenzowane dziś perfumy powstały w 2005 roku a ich autorem jest Pierre Guillaume – założyciel i naczelny nos Parfumerie Générale. Zgodnie z założeniami Francuza zapach ten odzwierciadlać ma harmonię między czernią a bielą, będąc jednocześnie frywolnie zmysłowym. Przekonajmy się zatem czy naprawdę tak jest.

Read More

Bottega Veneta Pour Homme – weekend w Dolomitach

     Perfumami Bottega Veneta Pour Homme zainteresowałem się wyłącznie ze względu na ich autorów. Twórcami kompozycji są bowiem Daniela Andrier (Prada - Infusion d’Homme) i Antoine Maisondieu (Burberry - London for Men). Ten duet odpowiedzialny jest przecież także za Rush, powstały w złotych czasach, gdy w domu mody Gucci rządził Tom Ford. Po przejrzeniu materiałów promocyjnych zaintrygował mnie jednak również klimat, jaki oddawać ma ten zapach. Oto z Veneto, siedziby marki, jedziemy na północ, w Dolomity. Tam zaś kwaterujemy się w drewnianej górskiej chacie. Przez otwarte okno wpada świeże alpejskie powietrze niosąc ze sobą aromatyczną woń pobliskich łąk i lasów. To wystarczyło bym zdecydował się na testy. A czy ich rezultat pokrył się z moimi oczekiwaniami? Tego dowiecie się z dzisiejszej recenzji.

Read More

Lorenzo Villoresi – bogactwo i natura

     Ostatnio uświadomiłem sobie, że spośród sześciu marek, które do tej pory przedstawiłem na blogu aż pięć jest francuskich (Atelier Cologne, Montale, diptyque, Annick Goutal i Serge Lutens). W tym gronie rodzynkiem pozostaje jedynie amerykańska Aedes de Venustas. Postanowiłem zatem trochę wyrównać tę dysproporcję. Dziś na Agar i Piżmo mam przyjemność zaprezentować markę Lorenzo Villoresi, stworzoną przez włoskiego mistrza perfumiarstwa Lorenzo Villoresi’ego. Do tej pory na blogu pojawiły się dwie kompozycje z tym logo, z których zwłaszcza Piper Nigrum wzbudził mój prawdziwy zachwyt. W swojej ofercie Włoch ma jednak znacznie więcej intrygujących zapachów. Zapraszam do zapoznania się z krótką charakterystyką zbudowanego przez niego domu perfumeryjnego. 

Read More

Palissandre d’Or – słodki drwal

     Po dłuższej przerwie znów mam okazję recenzować zapach z oferty Aedes de Venustas. W przypadku Palissandre d’Or (fr. złoty palisander) nowojorska marka proponuje nam kompozycję określaną jako lekka i drzewna. W opisie na oficjalnej stronie przeczytać możemy o tym, jak mleczne światło przebija się przez drewno tak wypolerowane, że zamienia się w jedwab. Brzmi naprawdę intrygująco, prawda? Zaskoczyło mnie natomiast, że zadania skomponowania tych perfum powierzono Alberto Morillas’owi. Do tej pory Hiszpan kojarzył mi się raczej z lekkimi i świeżymi zapachami o owocowo-kwiatowym charakterze takimi jak Light Blue pour Homme, Mugler Cologne czy Acqua di Giò. Tym bardziej byłem więc ciekaw jak poradził on sobie z postawionym przed nim zadaniem. Zapraszam zatem do zapoznania się z moją opinią na temat Palissandre d’Or.

Read More

Amber Pour Homme – tylko dla gentlemanów

     Męska linia perfum Prady nie jest zbyt bogata. Znajduje się w niej zaledwie kilka zapachów. Bohater dzisiejszego wpisu - Amber Pour Homme – jest zaś najstarszym z nich. Z tego też względu często spotkać się można z jego pierwotną nazwą – Prada Man. Kompozycja ta powstała w 2006 roku a jej autorką jest Daniela Andrier. W powstaniu tych perfum znaczący udział miała również zarządzająca obecnie włoskim domem mody Miuccia Prada. Jako że osobiście jestem wielkim miłośnikiem stylu Danieli Andrier postanowiłem przekonać się czy i Amber Pour Homme podbije moje serce. Zaznaczam też, że sięgając po ten zapach nie znałem spisu jego nut i nie wiedziałem czego się po nim spodziewać. Niemniej miałem podejrzenia, że może to być kompozycja zbliżona to niezwykle przeze mnie lubianej Ambre Sultan Serge’a Lutens’a. Nic z tych rzeczy! Dzieło Francuzki okazało się być dla mnie sporym zaskoczeniem i z tym większą przyjemnością dzielę się dziś moimi wrażeniami z jego kilkudniowych testów.

Read More