1# Nota di Viaggio (Rite of Passage) – podwieczorek nad Bosforem

Bohater dzisiejszego wpisu 1# Nota di Viaggio (Rites of Passage) to chronologicznie pierwsze perfumy włoskiej marki Meo Fusciuni. Stanowią zaś część mini-kolekcji Notatki z podróży zainspirowanej trzema wyprawami po świecie, jakie niegdyś odbył Giuseppe Imprezzabile. I tak, wraz z 1# wyruszamy do Istambułu. W tureckiej stolicy zwiedzimy zaś zarówno pełne przypraw bazary jak i wypełnione aromatycznym dymem świątynie. W trakcie naszej wędrówki doświadczymy zaś wewnętrznej metamorfozy. Ciekawi, co z tego wszystkiego wyniknie? Bo ja bardzo!

Read More

Monsieur – drzewna ósemka

Choć pierwszą recenzją perfum Pierre’a Guillaume’a, jaką opublikowałem na Agar i Piżmo była ta poświęcona Liqueur Charnelle, to jednak pierwszym jego dziełem, które poznałem był Monsieur. Ale tekst na jego temat jakoś ciągle odwlekał się w czasie. W końcu jednak zebrałem się w sobie i usiadłem do pisania. A jest o czym. Rzadko bowiem spotyka się kompozycje takie jak ta. Drzewne od początku do końca. Wszystkie osiem nut tworzących Monsieur ma bowiem właśnie taki rodowód. Choć dominuje jedna. Ale o tym za chwile. Sam zapach inspirowany jest bowiem górami Owernii. Ich skalistymi szczytami, bystrymi strumieniami, pięknymi wodospadami i bujną roślinnością. Ale przede wszystkim panującą tam harmonią. I to właśnie do niej tworząc recenzowane perfumy najbardziej dążył Pierre Guillaume.

Read More

Diamonds for Men – diamenty to najlepszy przyjaciel… mężczyzny?

Od dłuższego czasu nie recenzowałem żadnych perfum Armani. Choć bohatera dzisiejszego wpisu – Diamonds for Men poznać chciałem już dawno. Przede wszystkim ze względu na dość nietypowy, jak na mainstream, wybór głównego bohatera zapachu. O nim jednak w dalszej części. Oprócz niego zaintrygowała mnie bowiem także nazwa kompozycji. Diamenty zdecydowanie bardziej kojarzą mi się z kobietami niż z mężczyznami. Zresztą o tym, że są najlepszymi przyjaciółmi tych pierwszych śpiewała sama Marilyn Monroe (w filmie Mężczyźni wolą blondynki). Skąd więc taka nazwa opisywanego dziś zapachu? Oficjalna strona włoskiej marki wspomina coś o charyzmie oraz naturalnej pewności siebie. Sprawdźmy jednak jak autor Diamonds for MenJacques Cavalier przełożył te zapewnienia na język perfum.

Read More

Black Afgano – w palarni opium

Dziś na blogu jedne z tych perfum, które mimo niszowego rodowodu zdołały przebić się do świadomości szerszego grona odbiorców. A mowa o Black Afgano. To zresztą dzięki tej kompozycji w ogóle usłyszałem o Alessandro Gualtieri’m i Nasomatto. Część z Was może się jednak zastanawiać czemu recenzowany dziś zapach zawdzięcza rozgłos, jaki towarzyszy mu od czasu premiery. Odpowiedź jest tyleż prosta, co zaskakująca. Black Afgano to bowiem perfumy, które swoim aromatem imitować mają najlepszej jakości haszysz. Założenie kontrowersyjne i intrygujące zarazem. Nie traćmy jednak czasu i przekonajmy się jak w rzeczywistości pachnie to najsłynniejsze z dzieł Gualtieri’ego.

Read More

Orris Tattoo – 50 twarzy irysa

Dzięki perfumerii Arcadia na bloga powracają dziś perfumy Parle Moi de Parfum. Tym razem miałem jednak możliwość samodzielnie zdecydować, który zapach chciałbym przetestować. A mój wybór natychmiast padł na Orris Tattoo. Irysowy aromat zalicza się do moich ulubionych i byłem naprawdę ciekaw w jaki sposób w swoim dziele przedstawił go Michel Almairac. Szczególnie, że oficjalna strona francuskiej marki określa tę kompozycję mianem hołdu oddanemu irysowi. A także uniwersalnego symbolu i niewidzialnego tatuażu, dającego opór upływowi czasu. Zaznacza też, że głównym punktem skupienia jest tu korzeń tytułowej rośliny. I mam nadzieję, że jesteście już choć trochę tak podekscytowani jak ja.

Read More

Nuit d’Issey – noc, co dniem się stała

Po całkiem udanej przygodzie z L’Eau d’Issey Pour Homme postanowiłem ponownie sięgnąć po perfumy japońskiej marki. Mój wybór padł zaś na Nuit d’Issey. Zapach, jak sama nazwa wskazuje, inspirowany nocą. Jej hipnotycznym pięknem i tajemniczością. Jednocześnie kompozycja ta ma napełniać mężczyznę nieodpartą siłą przyciągania. Domyślam się, że chodzi tu o przyciąganie potencjalnej partnerki a nie opiłków żelaza, jednak nigdzie nie jest to do końca sklaryfikowane. Autorami tego, mającego swoją premierę w 2014 roku, magnetycznego cudu są zaś Dominique Ropion oraz Loc Dong. A zatem, wbrew lekko drwiącej narracji, spodziewać się możemy naprawdę porządnego kawałka perfumeryjnej sztuki.

Read More

Cologne Bigarade – o goryczy, co czary nie przelała

Wody kolońskie mają długą i bogatą historię. A dzięki swojej uniwersalności do dziś cieszą się olbrzymią popularnością wśród miłośników perfum. Jednak te najbardziej tradycyjne wydają się obecnie trochę staromodne. Stąd wiele marek próbuje nieco odświeżyć ten temat. I tak na przykład Atelier Cologne zasłynęło wypuszczeniem na rynek tak zwanych kolońskich absolutów. Ale bohaterem dzisiejszego wpisu uczyniłem perfumy Frédéric’a Malle. A konkretnie Cologne Bigarade autorstwa Jean-Claude’a Elleny. Kompozycję określaną jako odważna i wyrafinowana. A jako że zdążyłem już nieco poznać styl francuskiego mistrza, łatwo mogłem uwierzyć w te zapewnienia. Tym chętniej sięgnąłem więc po próbkę.

Read More

Sécrétions Magnifiques – mleczny prysznic

Dziś na blogu jeden z najbardziej kontrowersyjnych zapachów w historii nowożytnej perfumerii. Sécrétions Magnifiques (fr. cudowne wydzieliny) z oferty Etat Libre d’Orange. Perfumy swoim aromatem mające kojarzyć się z krwią i spermą. Pomysł bardzo odważny. I bez wątpienia wywołujący wiele sprzecznych reakcji. Od zachwytu po obrzydzenie. Francuska marka znana jest jednak z tego, że lubi szokować. Przede wszystkim należałoby się jednak zastanowić, czy stworzona przez nich kompozycja nadaje się do noszenia. I jeśli tak to na jakie okazje. A może jest tylko abstrakcyjnym olfaktorycznym tworem, którego jedynym celem jest zwrócenie na siebie uwagi? Odpowiedzi na te pytania poszukam w dzisiejszym wpisie.

Read More

Alien Man – zabawa w ciepło/zimno

Jaśminowe Alien to chyba najbardziej znane perfumy Thierry’ego Mugler’a. Dlatego, gdy w 2018 roku ogłoszono premierę ich męskiego odpowiednika, było to nie lada wydarzeniem. Dla mnie było zaś oczywistym, że prędzej czy później Alien Man zawita na Agar i Piżmo. Ciekaw byłem także pomysłu, jaki na dedykowaną panom wersję Obcego miał autor kompozycji - Jean-Christophe Herault. Bo, że ognistego, kwiatowego aromatu tu nie znajdziemy byłem raczej pewien. Ale może się myliłem? W końcu sam Herault przyznał, że chciał by jego dzieło było unikatowe i zaskakujące. Przekonajmy się zatem czy tak jest w rzeczywistości.

Read More

Luna Rossa – pod pełnymi żaglami

Od mojego ostatniego spotkania z Pradą minęło już trochę czasu. Postanowiłem zatem, że czas odświeżyć tę znajomość. I powiększyć grono reprezentantów włoskiej marki na Agar i Piżmo o kolejne perfumy. A są nimi Luna Rossa. Nazwane tak na cześć żeglarskiej ekipy Prada/Pirelli. Można się więc spodziewać, że zapach będzie miał raczej sportowy charakter. I rzeczywiście, w materiałach promocyjnych pojawiają się takie wyrażenia jak prestiż, zwycięstwo, morski charakter czy pasja do innowacji. Co dość niebezpiecznie zbliża nas w kierunku Paco Rabanne – Invictus. Ze względu na sympatię do włoskiej marki oraz Danieli Andrier - autorki tych perfum - mam jednak nadzieję, że Luna Rossa pożegluje w zupełnie inną stronę.

Read More