Alto Astral – latynoski optymizm

W dzisiejszym wpisie przenosimy się do Brazylii. To właśnie stamtąd pochodzi bowiem określenie alto-astral, będące również nazwą recenzowanych najnowszych perfum w ofercie Byredo. A oznaczające coś, co za - sprawą rzekomego wpływu gwiazd – jest miłe, przyjemne i stymulujące. Stworzony przez Jérôme’a Epinette’a zapach ma zaś jak najwierniej oddawać te wrażenia. A jednocześnie tworzyć wokół użytkownika aurę optymizmu i wolności. Podnosić na duchu. Zobaczmy zatem czy Alto Astral rzeczywiście wywołują oczekiwane uczucia.

Otwarcie prezentowanych dziś perfum jest ze wszech miar przyjemne. Dzięki obecnym w nim aldehydom daje poczucie świeżości oraz lekkości. Może kojarzyć się ze słonecznym, wakacyjnym dniem. Tym bardziej, że w głowie Alto Astral obecna jest także nuta wody kokosowej. Przez co całość nabiera bardziej egzotycznego klimatu. W tle czuć już rytmy brazylijskiej samby. Jednocześnie, wątek kokosowy sprawia, że aromat opisywanej kompozycji przywodzi na myśl woń jakiegoś ekskluzywnego olejku do opalania. Podobny motyw odnajdziemy w Coccobello Heeley’a, jednak w dziele Byredo wyegzekwowany on został w o wiele lepszy sposób. Początek tych perfum pachnie naturalnie i szybko przenosi nas w gorące, brazylijskie klimaty. Gdzieś w tle migocze zaś jeszcze subtelny akcent cytrusowy.

     Ciepła strona recenzowanego zapachu podtrzymana została również w jego sercu. Przede wszystkim za sprawą jaśminu, którego słodki, białokwiatowy aromat powoli rozgrzewa nasze zmysły. Obok niego pojawia się zaś piżmo, które w stworzonym przez Jérôme’a Epinette’a pachnidle odgrywa dość istotna rolę. Po pierwsze, to ono przejmuje teraz odpowiedzialność za świeży i czysty charakter Alto Astral. Do tego przydaje kompozycji lekko detergentowego oblicza. Skojarzenia z suszącym się na słońcu praniem są jak najbardziej na miejscu. I choć w efekcie całość staje się bardziej syntetyczna, to wrażenie to nie jest nieprzyjemne. Zaś obok dwóch wyżej wymienionych nut, w sercu prezentowanych perfum deklarowane jest jeszcze kadzidło. Od razu jednak zaznaczę, że jego aromat jest tu dla mnie całkowicie niewyczuwalny. W dziele Byredo nie zauważam ani jednego dymnego niuansu. Coraz lepiej czuć natomiast zbliżającą się bazę zapachu. W przypadku Alto Astral zbudowana została ona przede wszystkim w oparciu o dwie nuty. Pierwszą z nich jest Cashmeran, którego drzewny aromat nadaje kompozycji jeszcze więcej gładkości. Niestety, za jego sprawą nasilają się wspomniane już syntetyczne akcenty. Sytuację próbuję natomiast ratować drewno sandałowe. Jego słodkawa, kremowa woń dobrze wpisuje się w klimat ostatniej fazy recenzowanych perfum, choć tak naprawdę wyczuwalna była już na ich wcześniejszych etapach. Do tego Jérôme Epinette sięgnął jeszcze po ambrę, służy tu ona jednak głownie za utrwalacz, nie wnosząc za wiele do końcówki zapachu.

     A jak prezentują się walory użytkowe opisywanego dziś pachnidła? Według mnie raczej nie można się na nie uskarżać. Alto Astral posiada zauważalną, choć nienachalną projekcję. Łatwo zorientować się, że jest obecne na naszej skórze. Na której zresztą utrzymuje się przez całkiem czas. W moim wypadku było to około 9-10 godzin. Trwałość tych perfum jest zatem bardzo dobra. Z tym, że należy pamiętać, iż mamy tu do czynienia z wodą perfumowaną.

     Tradycyjnie, chciałbym też poświęcić chwilę uwagi flakonowi recenzowanych dziś perfum. Choć nie mamy tu do czynienia ze wzorem innym niż standardowo stosowany przez Byredo. A zatem buteleczka wykonana jest z przeźroczystego szkła i ma kształt ściętego walca. Jej znaczną część pokrywa zaś biała etykieta. Z której wyczytać możemy nazwę zapachu, jego producenta oraz koncentrację. Do tego dochodzi zaś wykonana z plastiku, kopulasta, czarna zatyczka z wbudowanym magnesem. Zapobiega on samoistnemu otwarciu się flakonu, na przykład podczas transportu. Całość jak zawsze prezentuje się minimalistycznie, ale przyjemnie dla oka.

     Myślę, że Alto Astral to jedna z ciekawszych premier Byredo w ostatnich latach. Aromat tych perfum jest lekki i przyjemny. Pod tym względem bardzo dobrze pasuje więc do towarzyszących ich powstaniu założeń. Do tego całość ma wyraźnie letni klimat. W dziele Jérôme’a Epinette’a odnajduję coś radosnego i słonecznego. I mimo, iż nie jestem miłośnikiem tego typu kompozycji, to przyznaję, że obcowanie z opisywanym pachnidłem dawało mi spore poczucie komfortu. Jego mankamentem jest jednak płaska końcówka. W bazie niewiele się dzieje, a całość wpada w sidła chemicznych utrwalaczy. A szkoda, bo gdyby trochę dopracować ostatnią fazę tych perfum, to mielibyśmy do czynienia z naprawdę udaną propozycja na lato.    

Alto Astral
Główne nuty: Kokos, Piżmo.
Autor: Jérôme Epinette.
Rok produkcji: 2025.
Moja opinia: Warto poznać. (5/7)