Stercus – drzewny klocek

Ani Orto Parisi ani Nassomatto nie należą do moich ulubionych marek perfum, jednak ich założyciel, Alessandro Gualtieri, jest na tyle oryginalną postacią, że postanowiłem znów sięgnąć po któreś ze skomponowanych przez niego perfum. Tym razem mój wybór padł zaś na Stercus. Jest to zapach z 2014 roku, którego nazwa po łacinie oznacza mniej więcej tyle co odchody. O czym jednak dowiedziałem się już po zamówieniu próbki, inaczej być może przemyślałbym jeszcze tę decyzję. Mogę Was jednak uspokoić, że prezentowana dziś kompozycje nie pachnie ekskrementami. Oficjalna strona włoskiem marki wspomina natomiast, że znajdziemy w nich słodycz, która przyciąga oraz zwierzęcość, która odpycha. Przekonajmy się zatem, czy rzeczywiście tak jest.

Read More

Atomica – jądro drzewności

Jeśli chodzi o perfumy marki Rober Piguet, to zrecenzowałem już wszystkie, które chciałem. Z wyjątkiem jednego. Jednak dziś na bloga trafia w końcu tekst poświęcony Atomica. Na poznaniu tej kompozycji zależało mi już od kilku lat, jednak ciągle jakoś nie było nam po drodze. Dopiero niedawno zdecydowałem się zamówić próbkę. Tytułem wstępu dodam zaś, że mamy tu do czynienia z zapachem z 2019 roku, za którego skomponowanie odpowiedzialny jest Aurélien Guichard. Oficjalna strona marki opisuje go zaś jako miejski, dezorientujący a nawet drażniący. Ale przede wszystkim wybuchowy. Po takich zapowiedziach moje oczekiwania nie mogły więc być małe. Przekonajmy się zatem czy udało się je spełnić.

Read More

Vetiver 46 – brązowe cienie

Mam wrażenie, że od bardzo dawna nie recenzowałem już perfum, w których główną rolę odgrywałaby wetyweria. Stąd na bloga trafia dziś tekst poświęcony Vetiver 46. Jest to zapach z oferty amerykańskiej marki Le Labo, który powstał w 2006 roku. Za jego skomponowanie odpowiedzialny jest natomiast, znany między innymi ze współpracy z Comme des Garçons, Mark Buxton. Samo prezentowane dzisiaj pachnidło opisywane jest natomiast jako crème de la crème perfum wetiwerowych. Zaś notka na oficjalnej stronie Le Labo wskazuje między innymi na jego mroczny charakter. Zobaczmy zatem jak w rzeczywistości prezentują się te perfumy.

Read More

Monsieur. – męski, koniec kropka

Z oferty perfum Frédéric’a Malle zrecenzowałem już w zasadzie większość pachnideł, które wzbudziły moje zainteresowanie. Zostały jedynie dwa, z czego jedno dziś właśnie trafia na Agar i Piżmo. A chodzi o powstałe w 2015 rok Monsieur. autorstwa Bruno Jovanovic’ia. Zapach, który poświęcony jest (bardzo przeze mnie lubianej) nucie paczuli. I który, dzięki destylacji molekularnej, przedstawia ją w jej najszlachetniejszej postaci. Przynajmniej jeśli wierzyć zapewnieniom ma oficjalnej stronie francuskiej marki. A jak jest w rzeczywistości? Przekonajcie się sami z dalszej części niniejszego wpisu.

Read More

Fou d’Absinthe – w tym szaleństwie jest metoda

Obok win i brandy, absynt to jeden z najpopularniejszych trunków we Francji. Oficjalna strona L’Artisan Parfumeur określa go nawet mianem zielonej wróżki dającej inspirację. Oraz zakazanym głosem artystycznego Paryża. Nic więc dziwnego, że francuska marka postanowiła dedykować mu jedne ze swoich perfum. A zadanie ich skomponowania powierzyła bardzo przeze mnie cenionej Olivii Giacobetti. Która jak nikt nadaje się by oddać kontrastowy, łączący w sobie ciepło i chłód, charakter absyntu. Zobaczmy zatem w jaki sposób Francuzce udało się przełożyć to wrażenie na język zapachu. Zapraszam na recenzję Fou d’Absinthe (fr. szalony na punkcie absyntu)!  

Read More

Cypress & Grapevine – w starej winnicy

Zgodnie z informacjami na oficjalnej stronie internetowej Jo Malone, nasz dzisiejszy bohater - Cypress & Grapevine z kolekcji Lost in Wonder – to jeden z bestsellerów brytyjskiej marki. Warto zatem poświęcić mu chwilę uwagi i sprawdzić czemu zawdzięcza swoją popularność. Czy wynika to z zachwalanego przez producenta wyrafinowanego i odważnego charakteru tych perfum? A może raczej z ich prostoty i przystępności? Albo dużej uniwersalności? Na te i innej jeszcze pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszej recenzji. Bez dalszej zwłoki zapraszam Was zatem do lektury moich spostrzeżeń na temat Cypress & Grapevine!

Read More

Wonderwood – drzewny prysznic

Dzisiejszy wpis jest trochę achronologiczny. A to dlatego, że ponad rok temu na blogu pojawiła się recenzja Wonderoud – perfum będących niejako latoroślą bohatera niniejszego tekstu. Stworzone przez Antoine’a LieWonderwood są bowiem o cztery lata starsze od dzieła Antoine’a Maisondieu. Eksplorują też nieco inny rejon olfaktorycznej mapy. Jak sama nazwa wskazuję silniej skupiają się bowiem wokół nut drzewnych. W opisie na oficjalnej stronie Comme des Garçons można wręcz przeczytać o ich przedawkowaniu. A że osobiście jestem bardzo dużym miłośnikiem tego typu pachnideł, było tylko kwestią czasu kiedy sięgnę po Wonderwood. Dziś natomiast mam przyjemność podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat tej kompozycji.  

Read More

Aoud Cuir d’Arabie – w surowej harmonii

Montale to jedna z tych marek, których perfumy najczęściej pojawiają się na blogu. A jednak od dłuższego czasu nie testowałem żadnego zapachu z jej logo. Aż do niedawna. Zachęcony pozytywną opinią Dariush’a Alavi’ego z Persolaise postanowiłem bowiem sięgnąć po próbkę Aoud Cuir d’Arabie. Jest to pachnidło powstałe w 2006 roku i określane jako najodważniejsze oraz najbardziej złożone w całej oudowej linii Montale. I to mimo, że oficjalnie zbudowane zostało w oparciu o zaledwie cztery nuty. Muszę jednak przyznać, że jego aromat rzeczywiście zwraca uwagę. A czym konkretnie się wyróżnia? O tym w dalszej części niniejszego wpisu.      

Read More

Uncut Gem – z węgla w diament

Kiedy, w 2000 roku, Frédéric Malle po raz pierwszy zaprosił do współpracy Maurice’a Roucel’a powstały kultowe Musc Ravageur. Po dwudziestu dwóch latach obaj panowie znów spotkali się w laboratorium a efektem ich kolaboracji jest zapach będący bohaterem dzisiejszego wpisu. Uncut Gem. Przy czym na oficjalnej stronie marki znaleźć można informację, że kompozycja ta wzorowana jest na pachnidle, które Roucel stworzył kiedyś sam dla siebie i którego regularnie używa. Jak widać czasem górnolotne inspirację nie są potrzebne. Moją uwagę zwrócił natomiast fragment mówiący o tym, że perfumy te czerpią z wyświechtanych wzorców męskości starając się wydobyć ich telluryczną (czyli ziemską) siłę. A więc jednak udało się wzbudzić moje zaintrygowanie.

Read More

No 03 Lonestar Memories – z wizytą w warsztacie samochodowym

Gdy pierwszy raz usłyszałem o Tauer Perfumes było to właśnie w kontekście zapachu będącego bohaterem dzisiejszego wpisu. Czyli No 03 Lonestar Memories. Na przestrzeni lat kompozycja ta wyrobiła sobie bowiem sporą renomę. Rozgłos zawdzięcza zaś przede wszystkim swojemu nietypowemu aromatowi. W którym wiele osób odnajduje ostrą woń benzyny. Z tym, że moje skojarzenia były akurat nieco odmienne. Już teraz mogę jednak zdradzić, że spotkanie z dziełem Andy’ego Tauer’a na długo pozostanie w mojej pamięci. Jeśli zaś chodzi o inspirację do skomponowania tych perfum, to był nią amerykański Zachód. I przemierzający go w siodłach swoich wiernych rumaków samotni jeźdźcy. Sprawdźmy zatem w jaki sposób przełożyło się to na olfaktoryczną piramidę Lonestar Memories.  

Read More