Prezent dla niej – Alien

     W porównaniu do czołowych mainstreamowych marek perfum oferta Thierry’ego Mugler’a nie jest zbyt bogata. Znaleźć w niej jednak można kompozycje naprawdę ciekawe. Zaliczyć do nich należy między innymi A*Men, Mugler Cologne a także bohatera dzisiejszego wpisu – Alien. W odróżnieniu od dwóch pierwszych Alien jest jednak dedykowany stricte kobietom. Zapach stworzony w 13 lat po premierze Angel docelowo odnieść miał podobny sukces, i choć nie znam oficjalnych wyników sprzedaży tych perfum to jednak niewątpliwie zwróciły one moją uwagę. Z tego też względu postanowiłem zaprezentować je w ramach cyklu Prezent dla niej. Oto bowiem kompozycja, która w każdej z pań obudzi boginię słońca. A przynajmniej tak twierdzi oficjalna strona marki. A jak jest w rzeczywistości? Czy Alien naprawdę ma w sobie jakiś nieziemski pierwiastek? Postanowiłem przekonać się osobiście.

Read More

Bleu de Chanel – więcej dymu niż ognia

Czasem zdarza się, że duże mainstreamowe marki w poszukiwaniu pomysłów na nowe zapachy zapuszczą się na terytorium zarezerwowane dla perfumerii niszowej. Sytuacja taka miała miejsce choćby w przypadku bohatera dzisiejszego wpisu, którym jest Bleu de Chanel z 2010 roku. Autor tych perfum - Jacques Polge – w centrum kompozycji postanowił postawić kadzidło. W oparciu o tę nutę powstało wiele świetnych niszowych zapachów m. in. Full Incense od Montale, HeeleyCardinal czy Avignon francuskiej marki Comme des Garçons. W perfumerii mainstreamowej pojawia się ona jednak stosunkowo rzadko. W przypadku Bleu de Chanel Polge’owi przyświecał zamysł stworzenia kompozycji drzewnej i aromatycznej, a jednocześnie świeżej. Idealnej dla mężczyzny, który nie lubi przestrzegać zasad. A jak wyszło? Przekonajcie się sami.

Read More

2 Man – podwójnie męski

Już od dawna chciałem, aby na blogu pojawiły się perfumy niszowej francuskiej marki Comme des Garçons. Przynajmniej o kilku słyszałem sporo dobrego. Niestety, jakoś wciąż nie było mi z nimi po drodze. W końcu zdecydowałem się jednak zamówić dwie próbki. Dziś recenzja pierwszego z testowanych przeze mnie zapachów, którym jest 2 Man. Kompozycja ta powstała w 2004 na fali popularności oryginalnego 2, a jej twórcą (podobnie jak oryginału) jest Mark Buxton. W oficjalnych materiałach prasowych określana jest jako zapach robotnika, człowieka, który kocha swoją pracę. Nie brzmi zbyt zachęcająco, prawda? Na szczęście dużo ciekawiej prezentują się opinie na forach, charakteryzujące 2 Man jako perfumy męskie i dzikie. A jaka jest rzeczywistość?

Read More

Sylwetki twórców – Olivier Cresp

     Niewiele jest w perfumowym środowisku osób tak silnie związanych z tą gałęzią sztuki/przemysłu (niewłaściwe skreślić) jak bohater dzisiejszego wpisu – Olivier Cresp. Fakt, że jest on jednym z czołowych perfumiarzy na świecie nie może jednak dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę jego rodowód. O tym jednak więcej w dalszej części wpisu. Już na wstępie warto za to zaznaczyć, że w swojej bogatej karierze Francuz miał przyjemność współpracować z największymi markami zarówno z maintreamu (Dior, Kenzo, Givenchy) jak i z nurtu perfum niszowych (Penhaligon’s, Cacharel). W jego portfolio znajdziemy zaś wiele zapachów, które dziś bez problemu odnaleźć można na półkach sieciowych perfumerii. Należą do nich między innymi Paco Rabanne – Black XS, L’Eau Par Kenzo, Dune pour Homme od Dior’a czy Light Blue stworzony dla Dolce & Gabbana. Przede wszystkim Cresp jest jednak twórcą dwóch absolutnych kobiecych best-sellerów tj. Givenchy - Ange ou Demon i Alien od Thierry’ego Muglera. Zapraszam do zapoznania się z krótką sylwetką francuskiego mistrza.

Read More

Uwaga, klasyk! – Joop! Homme

Dziś na blogu przenosimy się do mojego ulubionego okresu w perfumerii (i nie tylko) a więc przełomu lat 80’ i 90’ XX wieku. To właśnie z tego okresu, a dokładnie z roku 1989, pochodzi bohater niniejszego wpisu - Joop! Hoome. Premiera stworzonych przez Michel’a Almairac’a perfum wywołała niemałe zamieszanie w środowisku a zapach bardzo szybko zyskał rozgłos, na którym tak zależało jego twórcom. Jeśli zastanawiacie się jakie były przyczyny tak zawrotnej kariery tej kompozycji, odpowiedź jest bardzo prosta. Joop! Hoome nie pachniał jak żaden innych dedykowany mężczyznom zapach do tej pory. Jego specyficzna, intensywnie słodka woń do dziś pozostaje nie do pomylenia z niczym innym. Uwagę zwracała również bardzo seksualna jak na tamte czasy kampania reklamowa oraz prowokacyjnie różowy kolor tych perfum. Wielu zastanawiało się nawet czy to naprawdę perfumy dla mężczyzn. Jeśli chcecie poznać moje zdanie w tej kwestii zapraszam do lektury dzisiejszego wpisu.

Read More

Hypnôse Homme – Aby zapomnieć

Bohater dzisiejszego wpisu - Hypnôse Homme – powstał w 2007 roku a jego twórcą jest Maurice Roucel. Kompozycją tą Francuz powrócił do podjętego dziesięć lat wcześniej w Lalique pour homme tematu orientalnych perfum fougère. Jako że mam słabość do pachnideł utrzymanych w podobnym klimacie, bez wahania zdecydowałem się na testy jedynego (nie licząc flankerów) męskiego zapachu Lancôme. Zrobiłem to zresztą tym chętniej, że kompozycja ta znalazła też uznanie w oczach części krytyków. Co więcej, natrafiłem również na porównania do klasyka Chanel jakim jest Egoïste oraz bardzo lubianego przeze mnie Opium pour Homme od Yves Saint-Laurent. Czy zatem dzieło Roucel’a spełniło pokładane w nim nadzieje? Tego dowiecie się czytając niniejszą recenzję.

Read More

Fleur du Mâle – mężczyzna (nie)stereotypowy

     Bohater dzisiejszego wpisu - Fleur du Mâle - przez część krytyków uznawany jest za flanker kultowego Le Mâle z 1995 roku. Osobiście zaliczam się jednak do grupy, która nie zgadza się z taką opinią. Pomimo kilku podobieństw (flakon, nuty bazy) uważam, że różni się on na tyle by stanowić odrębny perfumowy byt. Szczególnie, że flankery Le Mâle charakteryzują się dość zbliżoną do oryginału nazwą (Le Beau Mâle, Le Mâle Terrible, Ultra Mâle). Natomiast recenzowane dziś perfumy nazwane zostały na cześć tomu poezji Charles’a Baudelaire’a pod tytułem Les Fleurs du Mal (fr. Kwiaty Zła). Francuski pisarz dostarcza najwyraźniej inspiracji twórcom perfum, bowiem jego nazwiskiem oznaczona została również jedna z kompozycji szwedzkiej marki Byredo. Co istotne, w swojej poezji Baudelaire niejednokrotnie zwracał uwagę na znaczącą rolę zapachu w naszym życiu. Jak zatem pachnie to dedykowane mu dzieło?

Read More

Sandalo – więcej niż tylko sandałowiec

     Nadeszła pora by na Agar i Piżmo zaprezentować kolejne z okrytych sławą kompozycji z drewnem sandałowym w temacie. Po przygodach z Tam Dao i Santal Majuscule zdecydowałem się na testy Sandalo włoskiego kreatora perfum Lorenzo Villoresi’ego. Zgodnie z informacjami znajdującymi się między innymi na oficjalnej stronie marki jest to zapach typu soliflore – eksplorujący różne oblicze jednego składnika. W tym wypadku wspomnianego już drewna sandałowego. Osobiście nie do końca zgadzam się jednak z taką klasyfikacją Sandalo. W perfumach tych odnalazłem bowiem znacznie więcej. Jeśli zaś chcecie dowiedzieć się jakie jeszcze nuty mistrz Villoresi wplótł do piramidy zapachowej swojego – stanowiącego część tzw. kolekcji vintage -  dzieła zapraszam do lektury dzisiejszego wpisu.

Read More

L’Homme – o irysie, co na skórze się lśni

     Stali czytelnicy bloga wiedzą już, że mam słabość do zapachów zarówno kadzidła jak i irysa. Dziś zatem po dłużej przerwie pojawi się kompozycja z tą drugą nutą w temacie. L’Homme marki Prada to perfumy, które debiutowały stosunkowo niedawno (2016 rok), ale mimo to zdążyły zjednać sobie całkiem spore grono miłośników. Ich twórczynią, podobnie jak w przypadku mojej ukochanej Infusion d’Homme, jest Daniela Andrier. Osobiście uważam, że nikt nie potrafi zaprezentować irysa w tak niezwykły sposób jak właśnie Francuzka. W L’Homme sięga ona do korzeni męskiej perfumerii a więc zapachów z rodziny fougère. I na tle tego właśnie akordu przedstawia wspomniany już przeze mnie kwiat. A jaki jest efekt? Przekonajcie się sami czytając niniejszą recenzję.

Read More

Serge Lutens – jego własny, magiczny świat

     Serge Lutens to zdecydowania jedna z moich ulubionych marek perfum. W zasadzie w kompozycjach francuskiej firmy zakochałem się już od pierwszego kontaktu z nimi. Były inne niż wszystko, co do tej pory poznałem. Co prawda, trafiłem na nie niemal na samym początku mojej olfaktorycznej przygody, kiedy nie podejrzewałem jeszcze nawet, że zostanę blogerem. Nie zmienia to jednak faktu, że dziś cenię tę markę równie mocno, o ile nawet nie mocniej. Olbrzymi sukces zawdzięcza ona natomiast swemu genialnemu twórcy – francuskiemu fotografowi, wizażyście, projektantowi mody i perfumiarzowi - Serge’owi Lutens’owi. Zapraszam zatem do zapoznania się z krótką historią perfum z logo SL.

Read More