Un Jardin après la Mousson – tropikalna mżawka

Un Jardin après la Mousson (fr. ogród po monsunie) to trzecie perfumy z ogródkowej serii Hermès’a, jakie trafiają na Agar i Piżmo. Choć w rzeczywistości to właśnie je poznałem jako pierwsze. Czemu więc tak długo zwlekałem z recenzją? Sam nie wiem. Chyba po prostu czekałem na dobry moment. A że w tym roku sierpień w Gdańsku był naprawdę gorący, pomyślałem, że przyda się sięgnąć po zapach, który przyniesie orzeźwienie. A za taki właśnie uważam dzieło Jean-Claude’a Elleny. Po za tym od mojego ostatniego spotkania z Hermès’em minęło już trochę czasu. Czas był więc najwyższy by tę znajomość odświeżyć. Dosłownie.

Read More

Solo – szukając siebie

Dziś na Agar i Piżmo debiutuje Loewe. Hiszpańska marka słynąca przede wszystkim z wyrobu galanterii skórzanej. W jej ofercie obecne są jednak także perfumy. Na przykład bohater dzisiejszego wpisu – Solo. Kompozycja stworzona w 2004 roku przez trio: Carlos Benaim, Laaurent Le Guernec i Emilio Valeros. Szczególnie nazwisko tego pierwszego (Eternity for Men) zasługuje tutaj na uwagę. Tym razem będziemy zaś mieli okazję sprawdzić jak, wspólnie z kolegami, poradził sobie z tematem perfum orientalnych. Za takie bowiem uchodzą Solo. Jeśli jednak jesteście ciekawi szczegółów, zapraszam do lektury całej recenzji.

Read More

L’Oblìo – zapaść w błogi sen

Włoskie słowo l’oblìo oznacza po polsku zapomnienie. Jednocześnie jest ono także nazwą perfum, których recenzja trafia dziś na Agar i Piżmo. I jest to już trzeci zapach Meo Fusciuni, który mam okazję testować. Inspiracja do jego skomponowania była jednak mocno nietypowa. Giuseppe Imprezzabile chciał bowiem stworzyć perfumy, które swoim aromatem oddawałyby uczucie ulgi towarzyszące zapomnieniu. Głęboki spokój i równowagę. Wewnętrzne wyciszenie. Ale jak przedstawić tego typu doznania przy pomocy substancji zapachowych? Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Przekonajmy się jednak jaki sposób znalazł na to włoski perfumiarz. I czy L’Oblìo nie okaże się przypadkiem kompozycją, o której sami chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć.

Read More

Patchouli – do odważnych świat należy

Nie pamiętam już kiedy pierwszy raz zetknąłem się z wonią paczuli. Doskonale pamiętam jednak, że już wtedy wydała mi się nieprzyjemna i raczej odrzucająca. I do dziś zaliczam jej aromat do najtrudniejszych nut w perfumerii. A jednak wciąż szukam perfum z tą rośliną w temacie. Jakiś czas temu poszukiwania te przywiodły mnie zaś do bohatera dzisiejszego wpisu. A jest nim Patchouli autorstwa Lorenzo Villoresi’ego. Kompozycja ta powstała w 1996 roku i uchodzi za jedną z ciekawszych w ofercie włoskiej marki. Swoim zapachem przywodzić ma zaś na myśl pokryte bujną zielenią dżungli tropikalne wyspy. A zatem siłą rzeczy moje skojarzenia pobiec musiały w kierunku Ermenegildo Zegna – Javanese Patchouli. Ale czy słusznie?

Read More

Burberry for Men – angielska opowieść

Dziś na bloga trafiają jedne ze sztandarowych męskich perfum Burberry. A konkretnie Burberry for Men. Choć przez pewien czas nazywały się London for Men. Zmieniono to dopiero trochę przed premierą obecnych London for Men a więc w 2005 roku. A skoro już jesteśmy przy datach, to bohater niniejszego wpisu na rynku zadebiutował w 1995 roku. Jego autorem jest zaś sam Michel Almairac. Jeśli natomiast zajrzymy na oficjalną stronę brytyjskiej marki to odnajdziemy ten zapach w sekcji Classics. A także dowiemy się, że jest świeży i energetyzujący. Ale czy faktycznie?

Read More

Intense Café – w przytulnej kawiarence

Muszę przyznać, że znam bardzo niewiele perfum z nutą kawy w temacie. A na Agar i Piżmo nie gościły chyba jeszcze żadne. Aż do dziś. Bohaterem niniejszej recenzji jest bowiem Intense Café francuskiej marki Montale. Kompozycja oddająca aromat świeżo zaparzonej małej czarnej. Stworzona w 2013 roku i określana jako zaskakująca oraz uzależniająca. I mimo iż nie jestem jakimś ogromnym miłośnikiem kawy, to jednak lubię jej zapach. Prędzej czy później musiałem więc sięgnąć po dzieło Pierre’a Montale. Szczególnie, że cieszy się ono opinią jednego z ciekawszych w jego portfolio. Ale czy po kilku dniach testów Intense Café ja także podzielam ten pogląd? Przekonajcie się sami czytając niniejszą recenzję.

Read More

Himalaya – w najwyższych górach świata

Dziś na Agar i Piżmo znów gości brytyjska marka Creed. A dzieje się tak za sprawą perfumerii Arcadia ze Szczecina, która sprezentowała mi niewielką próbkę perfum o nazwie Himalaya. Kompozycji zainspirowanej - jak już się pewnie domyśliliście – najwyższym łańcuchem górskim na Ziemi. A konkretniej, wyprawą jaką Oliver Creed odbył do Tybetu. A zatem spodziewałbym się czegoś odważnego i z pazurem. Zresztą oficjalna strona marki również wspomina o przygodowym charakterze zapachu, jego świeżości oraz surowości. Ciekawi czy i ja podobnie postrzegam Himalaya? Jeśli tak to zachęcam do lektury dalszej części niniejszej recenzji.

Read More

Daarej pour Homme – arabski romans

Jakiś czas temu zachęcony pozytywnymi recenzjami zakupiłem w ciemno flakon Rasasi - Daarej pour Homme. Ryzyko było niewielkie, bo cena tych perfum jest naprawdę niska. Dodatkowo, kiedyś w podobny sposób nabyłem buteleczkę Tasmeem Men i do tej pory nie żałuję. Szczególnie, że także przygoda z La Yuqawam pour Homme miała zdecydowanie pozytywny przebieg. Jeśli zaś chodzi o bohatera dzisiejszego wpisu, to w Internecie znalazłem sporo porównań do dyskontynuowanego Valentino – V pour Homme. I tylko wzmocniły one moją chęć poznania Daarej. Podobnie jak i opis na oficjalnej stronie arabskiej marki, określający zapach jako flirciarski, romantyczny i uwodzicielski. Dla mnie takie natężenie przymiotników o miłosnych konotacjach wręcz domaga się weryfikacji!

Read More

Nightflight – na skraju nocy

W dzisiejszym wpisie cofamy się do lat 90’ XX wieku. A konkretnie do roku 1992. Wtedy to bowiem miejsce miała premiera Joop! – Nightflight. Perfum będących bohaterami niniejszej recenzji. Zapachu mającego przywoływać tajemniczość i magię rozgwieżdżonej nocy. Brzmi naprawdę poetycko. Ale wszyscy wiemy jak to jest ze sloganami reklamowymi. Niemniej, biorąc pod uwagę fakt, że autorem kompozycji jest sam Pierre Bourdon, moje oczekiwania były spore. Tym bardziej, że stylistyka lat 90’ również jest mi bardzo bliska. Przekonajmy się zatem czy Nightflight spełnił pokładane w nim nadzieje.

Read More

Uwaga, klasyk! – Habit Rouge

Dzisiejszy wpis jest dla mnie na swój sposób wyjątkowy. Habit Rouge (fr. czerwona marynarka) to bowiem jedne z tych klasycznych perfum męskich, które zawsze pragnąłem poznać. Niemal wszystkie opinie, jakie czytałem na temat dzieła Jean-Paul Guerlain były co najmniej entuzjastyczne. I dlatego właśnie trochę bałem się spotkania z tą kompozycją. Obawiałem się czy rzeczywistość sprosta moim rozdmuchanym oczekiwaniom. A także czy, mimo reedycji, zapach stworzony w 1965 roku (a więc ponad pół wieku temu) nie okaże się jednak jakimś antykiem. Owszem, pięknym, ale całkowicie nieprzystającym do dzisiejszych standardów i zupełnie nienoszalnym. Niemniej, już teraz mogę zdradzić, że tak się nie stało. Ale po więcej szczegółów zapraszam do lektury całej recenzji.

Read More