Iris Nazarena - mistyczny irys

     Powstały w 2013 roku Iris Nazarena to druga chronologicznie kompozycja ekskluzywnej nowojorskiej marki Aedes de Venustas. Stworzona została przez Ralfa Schwieger’a - perfumiarza pracującego w Mane, znanego między innymi ze współpracy z Atelier Cologne. Jako inspiracja to jej stworzenia posłużył Niemcowi tytułowy irys nazaretański (iris bismarckiana). Jest to roślina występująca w górach Izraela, na wschód od Nazaretu. Co najciekawsze irys nazarena jest kwiatem bezwonnym! W przypadku recenzowanych dziś perfum mamy zatem do czynienia z pewną zabawą konwencją i klasycznym zapachem wyobrażonym. Innym dobrym przykładem takiego zabiegu jest inspirowany również bezwonną kamelią Opus IX omańskiej marki Amouage. Skoro jednak w swojej naturalnej postaci irys nazaretański nie ma żadnego aromatu to tym bardziej należy przekonać się jak pachnie w wykonaniu Schwieger’a.

     Początek zapachu zdecydowanie zwraca uwagę. Jest ziemisty, intensywny i bardzo marchwiowy. I to właśnie ta marchwiowość w dużej mierze odróżnia irys nazaretański od irysa pallida. Choć recenzowałem już na blogu kilka pachnideł z tym kwiatem w składzie (Infusion d’Homme, Silver Iris, Dior Homme, L’Envol) to jednak w żadnym z nich nie spotkałem go podanego w takiej formie. Pod tym względem Iris Nazarena przegrywa chyba jedynie z Iris Silver Mist Serge’a Lutens’a i Hermes – Hiris. Obok tytułowego irysa w otwarciu tych perfum pojawia się także anyż gwiaździsty, który wnosi do zapachu wytrawne akcenty. Jagody jałowca odpowiadają natomiast za nadanie kompozycji odrobiny zielonej soczystości. W głowie obecny jest także piżmian właściwy, zwany również ketmią piżmową. Wspólnie z pozostałymi składnikami tworzy on promieniujący od Iris Nazarena efekt chłodu i suchej wytrawności.

     W sercu kompozycja ulega przeobrażeniu, między innymi za sprawą róży majowej (genetycznie zmodyfikowanej odmiany róży damasceńskiej). Wygładza ona zapach, nadając mu słodyczy i nieznacznie ocieplając. Doskonale komponuje się ona z budującym ten etap perfum oudem oraz wciąż obecnym irysem. Przyprawowa nuta Iris Nazarena kontynuowana jest natomiast za pomocą goździków. W sercu pojawia się też akord skórzany, przy czym za sprawą doboru towarzyszących mu ingrediencji przesuwa się on mocno w kierunku zamszu. Jest gładki i aksamitny i w założeniu odzwierciedlać ma fakturę płatków tej odmiany irysa. Za jego sprawą zapach przechodzi od chłodnej ziemistości do ciepłej zmysłowości. Niestety, ze wszystkich nut stanowiących składowe Iris Nazarena skóra pachnie też najmniej naturalnie, wciąż daleko jej jednak do tanich plastików. W miarę jak cichną nuty serca zapach znów ulega zmianie. Ponownie staje się chłodniejszy, co jest spowodowane zarówno obecnością paczuli i wetywerii jak i kadzidła. To ostatnie nie jest jednak aż tak zimne i kościelne jak choćby w Zagorsk od Comme des Garçons. Ja wyczuwam w nim nawet pewne kwaśne niuanse. Zastosowane w bazie piżmo wnosi do zapachu efekt czystości, sprawiając, ze staje się on bardziej klarowny. Swoją rolę wyraźniej akcentują też nuty drzewne – zmysłowy sandałowiec oraz suchy i wytrawny cedr, którego obecność dało się wyczuć już w otwarciu tych perfum. Na tym etapie Iris Nazarena zgrabnie balansuje miedzy kadzidłem a nutami drzewnymi, dzięki czemu nie jest tak linearny jak w poprzednich fazach. Punkt dla Schwieger’a, który notabene za tę właśnie kompozycję otrzymał  w 2014 roku nagrodę FiFi w kategorii Perfum Roku.

     Jeśli chodzi o projekcję to w przypadku Iris Nazarena nie ma powodów do obaw. Zapach jest wyczuwalny w przestrzeni wokół nosiciela, jednak nie atakuje otoczenia i nie jest uciążliwy. Pod tym względem wpisuje się w obowiązujące obecnie standardy. Nie mam również zarzutów co do jego trwałości. Na moim ciele zawsze utrzymywał się przez 9-10 godzin, co uznaję za wynik zadowalający, biorąc pod uwagę, iż zapach występuje w stężeniu wody perfumowanej.

     Również flakon Iris Nazarena zasługuje w moim odczuciu na pochwałę. Szary kolor dobrze odzwierciedla naturę tych perfum, zaś przezroczyste szkło dodatkowo podkreśla transparentność omawianej kompozycji. Podoba mi się także mechanizm osłaniający atomizer, w tym zatyczka z wygrawerowanym logo Aedes de Venustas.

     Iris Nazarena to niewątpliwie perfumy udane, cechujące się sporą oryginalnością na tle innych irysowych pachnideł. Spodobają się zarówno kobietom jak i mężczyznom. Jeżeli chodzi o charakter to pod pewnymi względami przypominają mi Greyland od Montale, z tą różnica, że tam za szarość zapachu odpowiedzialne były głównie przyprawy, zaś w omawianej kompozycje jest ona efektem połączenie irysa i kadzidła. Zapach nie jest przy tym ciężki i nie przytłacza swoją obecnością. Doskonale sprawdzi się na każdą okazje, choć ja szczególnie polecam go na jesień.

Iris Nazarena
Główne nuty: Irys, Kadzidło.
Autor: Ralf Schwieger.
Rok produkcji: 2013.
Moja opinia:  Polecam.