Uwaga, klasyk! – Eau Pour Homme

Niektóre perfumy znikają z rynku tylko po to, by po latach znów na niego powrócić. I tak też jest z bohaterem dzisiejszego wpisu. Stworzony w 1984 roku Eau Pour Homme był pierwszym męskim zapachem domu mody Armani. Z czasem został jednak wycofany z oferty. A powrócił do niej dopiero w roku 2013, kiedy to premierę miała nowa odsłona kompozycji. A wraz z nią na rynek trafiła także jej wieczorowa odpowiedniczka – Eau de Nuit. Jako że sam nigdy nie poznałem pierwotnego aromatu dzieła Rogera’a Pellegrino, nie mogę wypowiadac się na temat różnić między starą a nową wersją tych perfum. W dzisiejszej recenzji skupię się zatem na tym, co obecnie oferuje nam marka Giorgio Armani.

Read More

Tabac Rouge – złocisty blask

Tegoroczna zima była dość mroźna, dlatego pomyślałem, że przygotuję wpis o jakichś ciepłych i otulających perfumach. A mój wybór padł na Tabac Rouge od Phaedon. Niestety, jak to czasem w życiu bywa, nie wszystko zawsze idzie po naszej myśli i dlatego recenzja stworzonej przez Anne-Cecile Douveghan kompozycji trafia na bloga dopiero dziś. Dla mnie jest to pierwsze spotkanie zarówno z francuską marką jak i autorką zapachu. Co zaś naprawdę ciekawe to, iż zarówno fragrantica jak i basenotes podają, że Tabac Rouge to jedyne perfumy w dorobku Douveghan. Już teraz mogę jednak zdradzić, że naprawdę udane. Na oficjalnej stronie Pheadon znajdziemy zaś odniesienia do Art Déco i tworzonych w tym stylu obrazów Tamary Łępickiej. Brzmi zachęcająco?

Read More

Must de Cartier Pour Homme – subtelny urok Orientu

Dedykowane paniom Must de Cartier z 1981 roku to jedne z klasyków kobiecej perfumerii. Bohaterem dzisiejszego wpisu jest jednak ich męski odpowiednik. Powstały prawie 20 lat później Must de Cartier Pour Homme. Zapach o orientalnym charakterze, stworzony z myślą o współczesnych mężczyznach zdeterminowanych by osiągać swoje życiowe cele. Cokolwiek by to miało znaczyć. Zresztą znacie już chyba moje podejście do sloganów reklamowych. Niestety, recenzowana dziś kompozycja nie odniosła sukcesu na miarę żeńskiego protoplasty i obecnie nie jest już dostępna na rynku. A szkoda, bo według mnie Nathalie Feisthauser stworzyła dla Cartier naprawdę ciekawe perfumy.

Read More

White – w bieli siła

Jako kolor biel kojarzy się przede wszystkim z czystością i niewinnością. Jednocześnie może też jednak symbolizować elegancję i bogactwo. Pomyślcie tylko o białym garniturze albo białej limuzynie. I właśnie w takim kontekście barwy tej postanowiła użyć marka Lalique, tytułując swoje perfumy White. Stworzony przez Christine Nagel zapach oddawać ma wyrafinowanie i siłę stylowego mężczyzny. Zastanawiam się zatem, jakie nuty będą w nim dominujące. A pierwsze, co przyszło mi do głowy to irys. Od razu mogę jednak zdradzić, że irysa tu nie ma. A dzieło Lalique zaskakuje nas zupełnie inną gamą aromatów. Jaką? Przekonajcie się sami!

Read More

Dzongkha – tybetańskie ABC

Wstęp do niniejszej recenzji chciałbym zacząć od przyznania się, że błędnie zinterpretowałem nazwę opisywanych dziś perfum. Myślałem bowiem, że za inspirację do ich skomponowania posłużyła dżonka. A więc popularny na Dalekim Wschodzie drewniany statek. Tymczasem w rzeczywistości dzongkha to… urzędowy język Bhutanu, zapisywany odmianą pisma tybetańskiego! I to właśnie on posłużył Bertrand’owi Duchafour’owi jako bodziec do stworzenia Dzongkha. Perfum orientalnych oddających mistyczne piękno Himalajów. Zapraszam więc na niezapomnianą olfaktoryczną wędrówkę!

Read More

Eau du Sud – tam, gdzie słońce świeci cudnie, na południe, na południe!

Nieraz wspominałem już, że Annick Goutal to jeden z moich ulubionych domów perfumeryjnych. A mimo to żadna kompozycja francuskiej marki od dawna nie pojawiła się na Agar i Piżmo. Dziś jednak ulega to zmianie. Na bloga trafia bowiem recenzja Eau du Sud. Zapach inspirowany prowansalską wioską w czasie sjesty. Co od razu nasuwa mi skojarzenia z błogim lenistwem. Oraz Notes Roberta Piguet’a. Ale czy te perfumy rzeczywiście są do siebie zbliżone? A może jedynie eksplorują podobny temat, ale na dwa zupełnie różne sposoby? Przekonajcie się sami!

Read More

Myrrh & Tonka – słodkie utrapienie

Mimo, iż prowadzę bloga już od ponad 4 lat, to z perfumami autorstwa Mathilde Bijaoui zetknąłem się do tej pory tylko raz. Przy okazji recenzji świetnych Hommage à l’Homme od Lalique. Które, notabene, stanowią już część mojej kolekcji. Zapach będący bohaterem dzisiejszego wpisu nie pochodzi jednak z Francji a z Wielkiej Brytanii. A jest nim Myrrh & Tonka spod szyldu Jo Malone. W swoim czasie kompozycja ta była dość mocno promowana, także w Polsce. Postanowiłem więc przekonać się o co ten szum. Troszkę skusił mnie też opis na oficjalnej stronie marki, przedstawiający te perfumy jako szlachetne i upojne zarazem.

Read More

Sylwetki twórców – Olivia Giacobetti

Zaglądając do zakładki Sylwetki twórców łatwo zorientować się, że bohaterami zdecydowanej większości wpisów są mężczyźni. Postanowiłem więc trochę odwrócić ten trend. I przedstawić Wam postać Olivii Giacobetti. Francuskiej perfumiarki tworzącej między innymi dla takich marek jak Guerlain, Hermès, L’Artisan Parfumeur czy diptyque. A słynącej przede wszystkim ze swojego innowacyjnego podejścia do nuty figi. Za którego szczytowe osiągnięcie uznaje się skomponowane dla L’Artisan Premier Figuier. Nie można też jednak nie wspomnieć o Philosykos. Jeśli jednak jesteście ciekawi innych szczegółów dotyczących twórczości Olivii Giacobetti to zapraszam do lektury całego wpisu.

Read More

Devin – pod gołym niebem

Dziś znów cofamy się w czasie. I to dość mocno, bo aż do roku 1978. Wtedy to bowiem swoją premierę miały perfumy będące bohaterem niniejszej recenzji. Devin marki Aramis. Warto w tym miejscu zauważyć, że ich autorem jest Bernard Chant, a więc twórca kultowych Aramis. Oraz, że prezentowany dziś na blogu zapach to laureat nagrody FiFi. A to już silny argument by zamówić choć niewielką próbkę. Pamiętać jednak należy, że obecnie mamy do czynienia z re-edycją Devin, przywróconą na rynek w 2009 roku. Sama kompozycja jest natomiast określana jako zielona, swoim charakterem nawiązująca do tradycyjnych perfum szyprowych. Sprawdźmy zatem jak się prezentuje.

Read More

Infusion de Fleur d’Oranger – w białych rękawiczkach

Do tej pory moja przygoda z perfumami o zapachu kwiatu pomarańczy miała raczej mało spektakularny przebieg. Być może dziś ulegnie to jednak zmianie. Pod lupę wziąłem bowiem Infusion de Fleur d’Oranger marki Prada. A że obie infuzje, które do tej pory recenzowałem (tj. Infusion d’Homme i Infusion de Vetiver) zrobiły na mnie pozytywne wrażenie, to i oczekiwania co do bohatera niniejszego wpisu były całkiem spore. Zwłaszcza, że stworzona przez Danielę Andrier kompozycja określana jest jako delikatna i zuchwała zarazem. Intrygujące zestawienie. Nie traćmy jednak czasu na marketingowe slogany i przekonajmy się jak w rzeczywistości pachnie Infusion de Fleur d’Oranger.

Read More