Ultraviolet Man – w innym świetle

Paco Rabanne to jedna z marek, które częściej pojawiają się na moim blogu. Nie wiem czemu, ale lubię sięgać po kompozycje sygnowane nazwiskiem tego francuskiego kreatora mody. Mimo iż do tej pory żadna mnie nie zachwyciła. Niemniej, nie zrażony przeciętnymi ocenami, postanowiłem sięgnąć po Ultraviolet Man. Wnioskując z nazwy tych perfum, liczyłem, że być może główną rolę odgrywać w nich będzie fiołek. Violet to bowiem po angielsku nie tylko kolor fioletowy, ale też wspomniany kwiat właśnie. A jego aromat zdecydowanie należy do grupy moich ulubionych. Niestety, mocno się pomyliłem. Zapachu fiołków w Ultraviolet nie ma nawet odrobiny. Ale jeśli jesteście ciekawi, jakie są nuty przewodnie tych perfum oraz czy jakiś zapach Paco Rabanne w końcu doczeka się wysokiej oceny to zapraszam do lektury dzisiejszej recenzji.

Read More

Intenso pour Homme – perfumy jeszcze bardziej?

Dziś na blogu spotkanie z marką Dolce & Gabanna. A konkretnie z perfumami o nazwie Intenso pour Homme. I tu pojawia się pewien problem. Z wyjątkiem jednego, wszystkie źródła, jakie sprawdziłem wskazują bowiem, że ich prawidłowa nazwa to Dolce & Gabanna pour Homme Intenso. To zaś wskazywałoby, że mamy tu do czynienia z flankerem klasycznego Dolce & Gabanna pour Homme. Tyle, że wcale tak nie jest! Oficjalna strona włoskiej marki pisze bowiem o recenzowanej kompozycji jak o samodzielnym olfaktorycznym bycie. Nazywa ją też po prostu Dolce & Gabanna Intenso. O klasyku wspomina zaś jedynie w kontekście podobieństwa flakonów. Przekonajmy się zatem ile zbliża a ile różni Intenso od swojego 20 lat starszego krewnego.

Read More

Dune Pour Homme – wśród przybrzeżnych piasków

Bohaterem dzisiejszego wpisu jest Dune Pour Homme. Dla niewtajemniczonych od razu wyjaśniam, że dune zarówno po angielsku jak i francusku oznacza wydmę. I już oficjalna strona Dior’a wskazuję, że perfumy te oddawać mają klimat owianego bryzą wybrzeża. Oraz, że mamy w nich do czynienia z połączeniem nut drzewnych i morskich. Warto także dodać, że kompozycja ta na rynek wypuszczona została jako uzupełnienie damskiego Dune z 1991. Stworzenie męskiego odpowiednika powierzono jednak nie duetowi Jean-Louis Sieuzac – Nejla Barbir, ale Olivier’owi Cresp’owi. Przekonajmy się zatem czy Francuz sprostał postawionemu przed nim zadaniu oraz czy Dune Pour Homme udało się zdobyć moje uznanie.

Read More

Uwaga, klasyk! – Gentleman

Co jakiś czas najwięksi producenci perfum oferują klientom odświeżone wersje swoich największych klasyków. Przykładami tego typu perfum mogą być choćby Guerlain – Vetiver lub Cravache od Roberta Piguet’a. W 2017 roku tym tropem podążył inny francuski gigant, to jest Givenchy. Światło dzienne ujrzała zaś nowa odsłona kultowego Gentleman z 1974 roku. Autorem oryginału był Pierre Leger. Zadanie skomponowania jego współczesnej wersji powierzono zaś duetowi: Olivier Cresp - Nathalie Lorson. Z tego też względu moje oczekiwania co do kompozycji Givenchy były naprawdę duże. Ale czy recenzowane dziś perfumy spełniły choć część pokładanych w nich nadziei? Tego dowiecie się z niniejszego wpisu.

Read More

Coccobello – klub kokosa

     Wakacje. Gorący piasek, błękitna woda a wokół jedynie kokosowe palmy. No właśnie – kokosy. To nimi przede wszystkim inspirowane są recenzowane dziś perfumy. Za pomocą Coccobello James Heeley chce sprawić, abyśmy poczuli się jak Robinson Crusoe na swojej bezludnej wyspie. Albo jak modelka opalająca swe zgrabne ciało na jeden z tahitańskich plaż. Prezentowany dziś zapach jest bowiem kompozycją zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Przywoływać ma wspomnienia pięknych i beztroskich chwil spędzonych na wakacjach w raju. Ponieważ jestem sporym miłośnikiem twórczości James’a Heeley’a a także trochę brakowało mi ostatnio słońca zdecydowałem się na testy Coccobello. Czy perfumy te zrobiły na mnie równie duże wrażenie jak Cardinal i Esprit du Tigre? Przekonajcie się sami czytając niniejszy wpis.

Read More

Mr. Burberry – pan nikt

     Brytyjska marka Burberry rzadko raczy swoich klientów nowymi zapachami (jeśli nie liczyć flankerów). Z tego też względu mająca miejsce w 2016 roku premiera Mr. Burberry wzbudziła spore zainteresowanie wśród miłośników perfum. Tym bardziej, że autorem kompozycji jest Francis Kurkdjian, twórca kultowego Le Male. W materiałach promocyjnych znaleźć można zaś informację, że Mr. Burberry to partner dla damskiego My Burberry. A także, że zapach zainspirowany został Londynem oraz słynnym trenczem, z którego znana jest angielska marka. Po takich zapowiedziach spodziewać się więc można, że recenzowane dziś perfumy będą co najmniej nietuzinkowe. Swoją drogą, to jednak dość ciekawe, że firma mająca w swoim portfolio linie zapachów z  London w nazwie (m.in. świetny London for Men) decyduje się na wypuszczenie zupełnie nowej kompozycji inspirowanej tym miastem. Nie zagłębiajmy się jednak w marketingowe szczegóły i bez zbędnej zwłoki sprawdźmy czy dzieło Kurkdjian’a faktycznie oddaje klimat brytyjskiej metropolii.

Read More

A*Men – zielone kakao

     Thierry Mugler wydaje mi się marką trochę niedocenianą. Przynajmniej w Polsce. Do tej pory miałem okazję testować dwa zapachy z logo TM (Mugler Cologne i Alien) i oba zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Nadszedł zatem czas by sięgnąć po najbardziej znaną męską kompozycję Mugler’a. Zanim jednak przejdę do recenzji A*Men chciałbym napisać kilka słów o Angel. Bowiem to właśnie ich męskim odpowiednikiem są opisywane dziś perfumy. Angel powstały w 1992 i zapoczątkowały trend na zapachy gourmand. Ich czekoladowo-karmelowy aromat nie przypominał niczego, co do tej pory pojawiło się w perfumerii. Kobiety oszalały na ich punkcie. Idąc za ciosem, w 4 lata później Thierry Mugler zdecydował się stworzyć męską wersję Anioła. I choć obie kompozycje utrzymane są w podobnym klimacie (nawet nazwy mają podobne, religijne konotacje), da się zauważyć kilka różnic. Jak zatem pachnie A*Men? Tego dowiecie się z mojej dzisiejszej recenzji.

Read More

Bleu de Chanel – więcej dymu niż ognia

     Czasem zdarza się, że duże mainstreamowe marki w poszukiwaniu pomysłów na nowe zapachy zapuszczą się na terytorium zarezerwowane dla perfumerii niszowej. Sytuacja taka miała miejsce choćby w przypadku bohatera dzisiejszego wpisu, którym jest Bleu de Chanel z 2010 roku. Autor tych perfum - Jacques Polge – w centrum kompozycji postanowił postawić kadzidło. W oparciu o tę nutę powstało wiele świetnych niszowych zapachów m. in. Full Incense od Montale, HeeleyCardinal czy Avignon francuskiej marki Comme des Garçons. W perfumerii mainstreamowej pojawia się ona jednak stosunkowo rzadko. W przypadku Bleu de Chanel Polge’owi przyświecał zamysł stworzenia kompozycji drzewnej i aromatycznej, a jednocześnie świeżej. Idealnej dla mężczyzny, który nie lubi przestrzegać zasad. A jak wyszło? Przekonajcie się sami.

Read More

Uwaga, klasyk! – Allure Homme

     Zaprezentowane światu w 1999 roku Allure Homme (fr. powab) to jedne z najpopularniejszych męskich perfum w Stanach Zjednoczonych. Jest to także najbardziej znany męski zapach domu mody Chanel. W czym zatem tkwi tajemnica sukcesu tej - stworzonej przez Jacques’a Polge’a kompozycji? Postanowiłem to sprawdzić. Od razu muszę też przyznać, że testy Allure miały dla mnie wymiar sentymentalny, bowiem są to perfumy, których, obok Boss Bottled, przez wiele lat używał mój tata. To zresztą nie jedyny element łączący te dwa zapachy. Podobieństw do dzieła Annick Ménardo jest więcej. Nie mogę się natomiast zgodzić z informacjami zawartymi na brytyjskiej stronie Chanel, z których wynika, że Allure Homme to zapach mający zwracać uwagę i podkreślać naszą obecność wszędzie gdzie się znajdziemy. Już teraz mogę zdradzić, że są to perfumy o wyjątkowo dyskretnym aromacie. Sprawdźmy zatem czym pachną.

Read More

CK be - kwiaty dla każdego

     We wpisie dotyczącym Chance wspomniałem, że zdarzało mi się otrzymywać w prezencie perfumy, co do jakości których miałem sporo wątpliwości. Dziś nadeszła pora, aby zaprezentować jeden z tych zapachów. Przedstawiam CK be marki Calvin Klein. Kompozycja ta powstała w 1998 roku na fali popularności innego zapach amerykańskiej firmy – CK one. Nie udało jej się jednak przebić swojego poprzednika, co więcej nie jest zapachem nawet w połowie tak dobrym. Za to podobnie jak dwa lata starszy CK one w założeniu jest uniseksem, pasować powinna zatem przedstawicielom obu płci. W tym miejscu pozwolę sobie jeszcze tylko zauważyć, że CK one to pierwsze na świecie perfumy dedykowane zarówno kobietom jak i mężczyznom. Wróćmy jednak do bohatera naszego dzisiejszego wpisu.

Read More