Wanted – głośne pif i ciche paf

Bohater dzisiejszego wpisu – Wanted – to jedna z młodszych kompozycji w ofercie Azzaro. Te dedykowane mężczyznom perfumy powstały bowiem w 2016 roku. Ich autorem jest zaś Fabrice Pellegrin. Co ciekawe, na blogu gości już jeden zapach Francuza z tego samego roku. Jest nim L’Insoumis od Lalique. Od razu zaznaczam jednak, że między nim a Wanted nie znajdziemy żadnych podobieństw. Kompozycja Azzaro przeznaczona jest dla mężczyzn, którzy wiedzą, czego chcą. I nie boją się po to sięgać. Zgodnie z opisem na oficjalniej stronie marki mamy tu do czynienia z zapachem odważnym i uwodzicielskim. A jak jest naprawdę? Przekonajcie się sami czytając niniejszą recenzję.

Read More

Prezent dla niej – Poison

Słowo trucizna nie kojarzy się pozytywnie. A jednak to właśnie ono stanowi nazwę perfum będących bohaterem niniejszego wpisu. Dziś bowiem w ramach cyklu Prezent dla niej na Agar i Piżmo trafia Poison – jeden z najpopularniejszych damskich zapachów marki Christian Dior. Oficjalna strona Dior’a określa go jako tajemniczy i prowokacyjny. A także niezwykle uwodzicielski. I coś w tym chyba jest, bowiem od czasu swojej premiery w 1985 roku dzieło Edouard’a Flechier’a pozostaje w czołówce najlepiej sprzedających się żeńskich perfum. Doczekało się również ogromnej ilości flankerów. Przekonajmy się zatem na czym polega zabójczy urok Poison.

Read More

Iperborea – zimno, coraz zimniej cz. III

Na zakończenie trylogii Zimno, coraz zimniej zdecydowałem się przedstawić perfumy o nazwie Iperborea autorstwa Lorenzo Villoresi’ego. Kompozycja powstała w 2010 a zainspirowana została Hiperboreą – mityczną krainą położoną na dalekiej północy, hen za siedzibą boga wiatru północnego Boreasza. Starożytni Grecy wierzyli, że jest to miejsce wiecznego szczęścia o niezwykle przyjaznym klimacie. Jednak w ujęciu Villoresi’ego Iperborea jest miejscem zdecydowanie zimnym. Zaskakuje również wybór głównych nut tych perfum. O tym jednak w dalszej części niniejszego wpisu.

Read More

Ice*Men – zimno, coraz zimniej cz. II

W drugiej odsłonie cyklu Zimno, coraz zimniej spotykamy się z marką Thierry Mugler. Oraz stworzonymi przez Jacques’a Huclier’a w 2007 roku perfumami o nazwie Ice*Men. Nawiązanie do słynnego A*Men jest oczywiste, niemniej tytuł kompozycji zdecydowanie wskazuje też na jej zimny charakter. I rzeczywiście, zapach ten zdecydowanie różni się od flagowych perfum Mugler’a. Czy jednak faktycznie zasługuje on na miano człowieka lodu? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie.

Read More

Silver Mountain Water – zimno, coraz zimniej cz. I

Dotychczas perfumy Creed gościły na blogu tylko raz. Ponad dwa lata temu, przy okazji recenzji Aventusa. Uznałem zatem, że najwyższy czas by na Agar i Piżmo pojawił się kolejny zapach angielskiej marki. Szczęśliwcem tym okazał się zaś Silver Mountain Water. Wraz z nim rozpoczynam zaś nowy, trzyczęściowy cykl zatytułowany Zimno, coraz zimniej. Pomyślałem, że w środku lata warto przyjrzeć się kilku kompozycjom, które mogą przynieść ukojenie w upalne dni. Wracając zaś do Silver Mountain Water to perfumy te powstały w 1995 a ich autorem jest przedstawiciel szóstego pokolenia rodu Creed’ów – Olivier. Inspirowane płynącymi w Alpach strumieniami, oddawać mają czystość wspomnianych gór. Tym bardziej więc zapragnąłem je poznać.

Read More

Vétiver Oriental – tabliczka gorzkiej… wetywerii

Perfumy wetiwerowe pojawiają się na blogu z dość dużą regularnością. Średnio raz na dwa miesiące zamieszczam recenzję kompozycji z tym składnikiem w nazwie lub temacie. Dziś czas na kolejnego przedstawiciela tej grupy. Jest nim zaś Vétiver Oriental marki Serge Lutens. Zapach ten powstał w 2002 roku a jego autorem (jak prawie zawsze) jest Christopher Sheldrake. Jeśli zaś chcecie wiedzieć czemu zdecydowałem się na testy akurat tych perfum to powód jest jeden. Niespecjalnie przepadam za wetiwerowcami, kocham jednak kompozycje Lutens’a oraz Orient. Z tego też względu byłem bardzo ciekaw w jaki sposób tytułowy składnik przedstawiony został w Vétiver Oriental. Teraz zaś chętnie podzielę się z Wami moimi wrażeniami na temat dzieła Sheldrake’a. Myślę, że nie będziecie zawiedzeni.

Read More

Byredo – obcy w świecie perfum

Dziś na blogu po raz pierwszy mam przyjemność przedstawiać markę pochodzącą ze Szwecji. A mowa oczywiście o Byredo. Co ciekawe, w Polsce nie jest ona zbyt dobrze znana. Natomiast na świecie, mimo stosunkowo krótkiego stażu, ma już status kultowej. Dlaczego? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w niniejszym wpisie. Już teraz mogę jednak zdradzić, że ma to związek z osobą założyciela firmy. Charyzmatyczny i nieco ekscentryczny Ben Gorham zdecydowanie wyróżnia się w środowisku perfumiarzy. Jednak to właśnie on jest ojcem wielkiego sukcesu Byredo. A jeśli chcecie dowiedzieć się więcej to zapraszam do lektury niniejszego wpisu.

Read More

Uwaga, klasyk! – Polo Green

Dziś na blogu po raz pierwszy pojawia się marka Ralph Lauren. I od razu zaczynamy od klasyka. Mój wybór padł bowiem na kultowe Polo Green z 1978 roku. Wraz z tą kompozycją na Agar i Piżmo powraca zaś Carlos Benaim. I jest to o tyle ciekawe, że poprzednim razem o marokańskim perfumiarzu wspominałem również przy okazji wpisu z cyklu Uwaga, klasyk! Wtedy chodziło jednak o Eternity for Men Calvin’a Klein’a. Wracając zaś do Polo Green, chciałbym powiedzieć, że zapach ten na lata wyznaczył standardy dla perfum leśnych. W swoim czasie niemal każdy chciał mieć na swojej półce charakterystyczny, zielony flakon. Przekonajmy się jednak czy po upływie ponad 40 lat od swojej premiery kompozycja Benaim’a wciąż ma coś do zaoferowania współczesnemu mężczyźnie.

Read More

Wow! – szok umiarkowany

Do tej pory na blogu pojawiły się tylko jedne perfumy niemieckiej marki Joop! I były to oczywiście Joop! Homme. Dziś zaś dołączają do nich kolejne. Pomyślałem sobie, że po przetestowaniu klasyka dobrze będzie przyjrzeć się jakiejś młodszej kompozycji. I tak mój wybór padł więc na Wow! z 2017. Internetowa strona Joop! określa ten zapach jako zaskakujący i prowokacyjny. Do tego  bawiący się przedawkowaniem. Jego elegancka głowa prowadzić ma nas przez hipnotyczne serce aż do drzewnej bazy. Ale wszyscy wiemy jak to jest z hasłami reklamowymi. Przekonajmy się zatem jak Wow! prezentuje się w rzeczywistości.

Read More

10 Roam – dym nad dżunglą

Dziś na bloga powraca nowojorski Odin. A wraz z nim kompozycja zatytułowana 10 Roam (ang. szwendać się, wałęsać). Perfumy te wchodzą w skład tak zwanej czarnej linii i jak już część z Was zdołała się domyślić stanowią jej dziesiąty element. Sam zapach zbudowany jest natomiast w oparciu o grę czerni z bielą. Taki motyw nie jest nowością w perfumerii a na Agar i Piżmo pojawił się choćby za sprawą świetnego 04. Musc Maori od Parfumerie Générale. Co ciekawe, tam również mieliśmy do czynienia z numerowaniem kompozycji. Wróćmy jednak do bohatera dzisiejszego wpisu. W jaki sposób Jean-Claude Delville - twórca Roam – przedstawił w nim wspomniany kontrast? I czy zapowiedziane na oficjalnej stronie Odin wyobrażenie wilgotnego lasu tropikalnego naprawdę znajduje tu swoje odzwierciedlenie? Najlepiej przekonajcie się sami.

Read More