Osmanthus – sekret cesarskiego pałacu

Już nawet nie pamiętam,kiedy ostatni raz recenzowałem jakieś perfumy z oferty The Different Company. Zdecydowałem zatem, że czas odświeżyć znajomość z tą, stworzoną przez Jean-Claude’a Ellenę, marką. Na szczęśliwego bohatera dzisiejszej recenzji wybrałem zaś Osmanthus. Jest to zapach z 2000 roku, za którego skomponowanie odpowiedzialny jest sam Ellena. Co ma sens, biorąc pod uwagę, że pachnidło to inspirowane jest jego wizytą w Chinach, a w szczególności w słynnym Zakazanym Mieście. W założeniu, perfumy te posiadać mają zaś subtelny i świetlisty charakter. Oddawać hołd tytułowemu kwiatu. A jak jest w rzeczywistości? Sprawdźmy!

Read More

Soul of the Forest – z nosem w poszyciu

Kto z nas nie lubi spacerów po lesie? Ale czy podczas tego typu przechadzek przyszło Wam kiedyś do głowy, że las może mieć duszę? Bo włodarzom marki Maison Margiela tak. Stąd na bloga trafiają dziś Soul of the Forest – perfumy powstałe w 2016 roku, a więc świętujące już swoje dziesięciolecie na rynku. A zainspirowane właśnie duchami lasu. Dlatego zapach ten ma w założeniu mieć w sobie coś fantastycznego. Kojarzyć się z driadami i sylvanami. I uważam, że jest to wizja rozpalająca wyobraźnię. Przekonajmy się jednak w jaki sposób przekuta została na aromat.

Read More

Blackberry & Bay – kosz pełen jeżyn

Oferta perfum Jo Malona jest całkiem bogata, a że kilka zapachów zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie, zaś English Oak & Hazelnut mam nawet w swojej kolekcji, to nikogo nie powinno dziwić, że od czasu do czasu na Agar i Piżmo pojawia się recenzja kolejnego pachnidła brytyjskiej marki. Tym razem mój wybór padł natomiast na Blackberry & Bay. Jest to kompozycja powstała w 2012 roku, której autorem jest Fabrice Pellegrin. Zainspirowana zaś została dziecięcym wspomnieniem związanym ze zbieraniem jeżyn w jesiennym lesie. Co niewątpliwie podsuwa nam wskazówkę co do charakteru zapachu. Przekonajmy się jednak, co jeszcze znajdziemy w dziele Jo Malone.

Read More

Vetiver 46 – brązowe cienie

Mam wrażenie, że od bardzo dawna nie recenzowałem już perfum, w których główną rolę odgrywałaby wetyweria. Stąd na bloga trafia dziś tekst poświęcony Vetiver 46. Jest to zapach z oferty amerykańskiej marki Le Labo, który powstał w 2006 roku. Za jego skomponowanie odpowiedzialny jest natomiast, znany między innymi ze współpracy z Comme des Garçons, Mark Buxton. Samo prezentowane dzisiaj pachnidło opisywane jest natomiast jako crème de la crème perfum wetiwerowych. Zaś notka na oficjalnej stronie Le Labo wskazuje między innymi na jego mroczny charakter. Zobaczmy zatem jak w rzeczywistości prezentują się te perfumy.

Read More

Contre-Jour – pod prąd

We wpisie poświęconym Monsieur. wspominałem, że z oferty Frédéric’a Malle zrecenzowałem już większość perfum, które chciałem poznać. Z oczywistych względów komentarz ten nie odnosił się jednak do zapachów powstałych już po dacie wspomnianej recenzji. Takich jak na przykład nasz dzisiejszy bohater. Contre-Jour to bowiem kompozycja, której premiera przypadła na pierwszą połowę bieżącego roku. Jej autorką jest zaś bardzo przeze mnie ceniona francuska perfumiarka - Annick Ménardo. Po niedawnej recenzji niemal już klasycznych Bvlgari Black cieszę się więc, że teraz mam okazję poznać jedno z jej nowszych dzieł. Przy czym recenzowane dziś pachnidło jest jej pierwszym dla francuskiej marki. Posiada też dość intrygujący opis. Wskazuje on bowiem, że wymyka się ono przyjętym perfumeryjnym kanonom. Hołduje natomiast wolności. Już sama jego nazwa, którą przetłumaczyć można jako pod światło i która nawiązuje do techniki malarskiej i fotograficznej, wskazuje na podążanie nie z prądem, a przeciw niemu. Przekonamy się jednak jak to wygląda w praktyce.   

Read More

Pierre de Lune – srebrzysty pył

Dziś po raz trzeci sięgam po perfumy z ekskluzywnej linii Armani Privé. Tym razem mój wybór padł zaś za Pierre de Lune (fr. kamień księżycowy). Kompozycja ta powstała w 2004 roku, a za jest stworzenie odpowiedzialna jest, bardzo przez mnie lubiana, Daniela Andrier. Którą cenię między innymi za zapachy z irysem w temacie, takie jak choćby Infusion d’Homme Prady. A że kwiat ten pojawia się w również w piramidzie nut recenzowanego pachnidła, to tym bardziej ciekaw byłem aromatu dzieła Armani’ego. Szczególnie, że francuskiej perfumiarce powierzono zadanie dość abstrakcyjne. Nie sądzę bowiem, żeby wielu z nas wiedziało jak pachną kamienie na księżycu. Bez dalszej zwłoki przekonajmy się jednak jaki pomysł miała na to Daniela Andrier.   

Read More

Santal – sandałowiec z wkładką

Dziś na blogu debiutuje jedna z najstarszych marek perfum w Wielkiej Brytanii. Floris. Choć akurat zapach, który wybrałem na bohatera niniejszej recenzji aż tak wiekowy nie jest. Powstał bowiem w 2002 roku. A mowa o Santal. Czyli kompozycji, która swoim charakterem nawiązywać ma nie tylko do drzewnych klasyków z sandałowcem w temacie, ale również do pachnideł osadzonych w tradycji fougère. W tym także do klasycznych Sandalwood tej samej marki z XIX wieku. Z tym, że prezentowane dziś pachnidło posiada zdecydowanie współcześniejszy charakter. Zachowuje jednak powiązania z Dalekim Wschodem. Bez zbędnej zwłoki przekonajmy się zatem jak pachnie.

Read More

Infinity – zapach bez granic

Nieraz wspominałem już, że perfumy owocowe nie należą do moich ulubionych. Mimo to, od czasu do czasu sięgam po zapachy z tej grupy, by przygotować tekst na bloga. I tak też było ostatnio. Bohaterem niniejszego wpisu uczyniłem bowiem Infinity od Montale. Kompozycja ta powstała stosunkowo niedawno, bo w 2023 roku i szybko zyskała sobie sporą popularność. Przywoływać ma zaś słoneczny, letni dzień. Co akurat nie brzmi specjalnie intrygująco, a na Agar i Piżmo pojawiło się już całkiem sporo pachnideł w podobnym klimacie. Przekonajmy się zatem czym dzieło Montale wyróżnia się na tle konkurencji.

Read More

Polo Sport – Arnie i Sly na siłowni

Nie tak dawno temu, w ramach cyklu Sylwetki twórców, na blogu pojawił się wpis dedykowany Harry’emu Frémont’owi. Pomyślałem więc, że warto by również znów sięgnąć po któreś ze stworzonych przez niego perfum. A że dawno już nie recenzowałem żadnego zapachu w sportowym klimacie, to mój wybór padł na Polo Sport z oferty marki Ralph Lauren. Kompozycja ta powstała w 1994, a więc jest już dość wiekowa. Jednocześnie, przedstawia się ją jako czystą i świeżą. Co może nie brzmi jakoś szczególnie oryginalnie, jednak zmieszane we właściwy sposób potrafi dać niezwykłe poczucie komfortu. Przekonajmy się jednak czy w przypadku naszego dzisiejszego bohatera mamy do czynienia z takim właśnie majstersztykiem.  

Read More

Fig Infusion – owoc Lazurowego Wybrzeża

Sprawdziłem i ostatni raz perfumy z figą w temacie recenzowałem w 2023 roku. A były to Infusion de Figue Prady. Czyli w sumie zapach o podobnej nazwie jak nasz dzisiejszy bohater. Ale czy coś jeszcze łączy obie kompozycje? Przekonamy się za chwilę. Tymczasem, na wstępie chciałbym jeszcze wskazać, że Fig Infusion powstały w 2022 roku za sprawą Nathalie Lorson. Zainspirowane zostały zaś słonecznym dniem na południu Francji. I dlatego pachnidło to opisywane jest jako optymistyczne oraz uspokajające. Sprawdźmy zatem czy zasłużenie.

Read More