Contre-Jour – pod prąd

We wpisie poświęconym Monsieur. wspominałem, że z oferty Frédéric’a Malle zrecenzowałem już większość perfum, które chciałem poznać. Z oczywistych względów komentarz ten nie odnosił się jednak do zapachów powstałych już po dacie wspomnianej recenzji. Takich jak na przykład nasz dzisiejszy bohater. Contre-Jour to bowiem kompozycja, której premiera przypadła na pierwszą połowę bieżącego roku. Jej autorką jest zaś bardzo przeze mnie ceniona francuska perfumiarka - Annick Ménardo. Po niedawnej recenzji niemal już klasycznych Bvlgari Black cieszę się więc, że teraz mam okazję poznać jedno z jej nowszych dzieł. Przy czym recenzowane dziś pachnidło jest jej pierwszym dla francuskiej marki. Posiada też dość intrygujący opis. Wskazuje on bowiem, że wymyka się ono przyjętym perfumeryjnym kanonom. Hołduje natomiast wolności. Już sama jego nazwa, którą przetłumaczyć można jako pod światło i która nawiązuje do techniki malarskiej i fotograficznej, wskazuje na podążanie nie z prądem, a przeciw niemu. Przekonamy się jednak jak to wygląda w praktyce.   

Read More

Pierre de Lune – srebrzysty pył

Dziś po raz trzeci sięgam po perfumy z ekskluzywnej linii Armani Privé. Tym razem mój wybór padł zaś za Pierre de Lune (fr. kamień księżycowy). Kompozycja ta powstała w 2004 roku, a za jest stworzenie odpowiedzialna jest, bardzo przez mnie lubiana, Daniela Andrier. Którą cenię między innymi za zapachy z irysem w temacie, takie jak choćby Infusion d’Homme Prady. A że kwiat ten pojawia się w również w piramidzie nut recenzowanego pachnidła, to tym bardziej ciekaw byłem aromatu dzieła Armani’ego. Szczególnie, że francuskiej perfumiarce powierzono zadanie dość abstrakcyjne. Nie sądzę bowiem, żeby wielu z nas wiedziało jak pachną kamienie na księżycu. Bez dalszej zwłoki przekonajmy się jednak jaki pomysł miała na to Daniela Andrier.   

Read More

Santal – sandałowiec z wkładką

Dziś na blogu debiutuje jedna z najstarszych marek perfum w Wielkiej Brytanii. Floris. Choć akurat zapach, który wybrałem na bohatera niniejszej recenzji aż tak wiekowy nie jest. Powstał bowiem w 2002 roku. A mowa o Santal. Czyli kompozycji, która swoim charakterem nawiązywać ma nie tylko do drzewnych klasyków z sandałowcem w temacie, ale również do pachnideł osadzonych w tradycji fougère. W tym także do klasycznych Sandalwood tej samej marki z XIX wieku. Z tym, że prezentowane dziś pachnidło posiada zdecydowanie współcześniejszy charakter. Zachowuje jednak powiązania z Dalekim Wschodem. Bez zbędnej zwłoki przekonajmy się zatem jak pachnie.

Read More

Infinity – zapach bez granic

Nieraz wspominałem już, że perfumy owocowe nie należą do moich ulubionych. Mimo to, od czasu do czasu sięgam po zapachy z tej grupy, by przygotować tekst na bloga. I tak też było ostatnio. Bohaterem niniejszego wpisu uczyniłem bowiem Infinity od Montale. Kompozycja ta powstała stosunkowo niedawno, bo w 2023 roku i szybko zyskała sobie sporą popularność. Przywoływać ma zaś słoneczny, letni dzień. Co akurat nie brzmi specjalnie intrygująco, a na Agar i Piżmo pojawiło się już całkiem sporo pachnideł w podobnym klimacie. Przekonajmy się zatem czym dzieło Montale wyróżnia się na tle konkurencji.

Read More

Polo Sport – Arnie i Sly na siłowni

Nie tak dawno temu, w ramach cyklu Sylwetki twórców, na blogu pojawił się wpis dedykowany Harry’emu Frémont’owi. Pomyślałem więc, że warto by również znów sięgnąć po któreś ze stworzonych przez niego perfum. A że dawno już nie recenzowałem żadnego zapachu w sportowym klimacie, to mój wybór padł na Polo Sport z oferty marki Ralph Lauren. Kompozycja ta powstała w 1994, a więc jest już dość wiekowa. Jednocześnie, przedstawia się ją jako czystą i świeżą. Co może nie brzmi jakoś szczególnie oryginalnie, jednak zmieszane we właściwy sposób potrafi dać niezwykłe poczucie komfortu. Przekonajmy się jednak czy w przypadku naszego dzisiejszego bohatera mamy do czynienia z takim właśnie majstersztykiem.  

Read More

Fig Infusion – owoc Lazurowego Wybrzeża

Sprawdziłem i ostatni raz perfumy z figą w temacie recenzowałem w 2023 roku. A były to Infusion de Figue Prady. Czyli w sumie zapach o podobnej nazwie jak nasz dzisiejszy bohater. Ale czy coś jeszcze łączy obie kompozycje? Przekonamy się za chwilę. Tymczasem, na wstępie chciałbym jeszcze wskazać, że Fig Infusion powstały w 2022 roku za sprawą Nathalie Lorson. Zainspirowane zostały zaś słonecznym dniem na południu Francji. I dlatego pachnidło to opisywane jest jako optymistyczne oraz uspokajające. Sprawdźmy zatem czy zasłużenie.

Read More

Monsieur. – męski, koniec kropka

Z oferty perfum Frédéric’a Malle zrecenzowałem już w zasadzie większość pachnideł, które wzbudziły moje zainteresowanie. Zostały jedynie dwa, z czego jedno dziś właśnie trafia na Agar i Piżmo. A chodzi o powstałe w 2015 rok Monsieur. autorstwa Bruno Jovanovic’ia. Zapach, który poświęcony jest (bardzo przeze mnie lubianej) nucie paczuli. I który, dzięki destylacji molekularnej, przedstawia ją w jej najszlachetniejszej postaci. Przynajmniej jeśli wierzyć zapewnieniom ma oficjalnej stronie francuskiej marki. A jak jest w rzeczywistości? Przekonajcie się sami z dalszej części niniejszego wpisu.

Read More

Alto Astral – latynoski optymizm

W dzisiejszym wpisie przenosimy się do Brazylii. To właśnie stamtąd pochodzi bowiem określenie alto-astral, będące również nazwą recenzowanych najnowszych perfum w ofercie Byredo. A oznaczające coś, co za - sprawą rzekomego wpływu gwiazd – jest miłe, przyjemne i stymulujące. Stworzony przez Jérôme’a Epinette’a zapach ma zaś jak najwierniej oddawać te wrażenia. A jednocześnie tworzyć wokół użytkownika aurę optymizmu i wolności. Podnosić na duchu. Zobaczmy zatem czy Alto Astral rzeczywiście wywołują oczekiwane uczucia.

Read More

Kocanka – wspomnienie lata

Nieśmiertelnik to jedna z moich ulubionych nut w perfumach. A w swojej kolekcji mam dwa zapachu, w których odgrywa on kluczową rolę. Annick Goutal - Sables oraz Luxe  Patchouli od Comme des Garçons.  Co do zasady, nie jest to jednak składnik, po który perfumiarze sięgają specjalnie często. Dlatego cieszę się, że na Agar i Piżmo gości kolejna kompozycja z kocanką w temacie. Tym bardziej, że przy tej okazji na blogu po raz pierwszy pojawia się także stworzona przez Tomasza Jakusza marka House of Aran. Zaś prezentowane dziś pachnidło zainspirowane zostało wspomnieniami z dzieciństwa autora. I wakacjami, podczas których, wspólnie z rodzicami, zbierał i suszył tytułową roślinę. Przekonajmy się zatem jaki zapach mają jego reminiscencje.

Read More

Cuir Béluga – zamszowy miraż

Gdy w 2005 roku dom Guerlain ogłosił powstanie ekskluzywnej kolekcji L'Art et la Matière, w jej skład wchodziły tylko trzy zapachy. Angélique Noire, Rose Barbere oraz nasz dzisiejszy bohater - Cuir Béluga. Przy czym zadanie stworzenia prezentowanej kompozycji powierzone zostało Olivier’owi Polge’owi. Niemała odpowiedzialność, jednak Francuz udowodnił już nie raz, że potrafi tworzyć perfumy z najwyższej półki. A czy opisywane dziś pachnidło także się do nich zalicza? O tym za chwilę. Na wstępie wspomnę natomiast jeszcze, że choć przewodnią nutą w Cuir Béluga jest skóra, to przedstawiona ma tu ona być jako miękka i delikatna. Czule pieścić nasze zmysły. Zobaczmy zatem czy rzeczywiście się tak dzieje.

Read More