Encounter – przy szklaneczce czegoś mocniejszego

Do napisania dzisiejszej recenzji skłoniły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze bardzo klimatyczny spot reklamowy z Alexandrem Skarsgård’em w roli głównej. Ten dwuminutowy filmik naprawdę robi wrażenie! Drugim czynnikiem, który przekonał mnie do sięgnięcia po Encounter był zaś spis nut tych perfum. W szczególności moją uwagę zwróciło, rzadko spotykane w mainstreamie, połączenie nut alkoholowych i drzewnych. Przy tej okazji od razu na myśl przychodzi mi mój ukochany Burberry – London for Men. Encounter to jednak zupełnie inny zwierzak. Jaki? Tego dowiecie się czytając niniejszą recenzję.

Read More

Ultraviolet Man – w innym świetle

Paco Rabanne to jedna z marek, które częściej pojawiają się na moim blogu. Nie wiem czemu, ale lubię sięgać po kompozycje sygnowane nazwiskiem tego francuskiego kreatora mody. Mimo iż do tej pory żadna mnie nie zachwyciła. Niemniej, nie zrażony przeciętnymi ocenami, postanowiłem sięgnąć po Ultraviolet Man. Wnioskując z nazwy tych perfum, liczyłem, że być może główną rolę odgrywać w nich będzie fiołek. Violet to bowiem po angielsku nie tylko kolor fioletowy, ale też wspomniany kwiat właśnie. A jego aromat zdecydowanie należy do grupy moich ulubionych. Niestety, mocno się pomyliłem. Zapachu fiołków w Ultraviolet nie ma nawet odrobiny. Ale jeśli jesteście ciekawi, jakie są nuty przewodnie tych perfum oraz czy jakiś zapach Paco Rabanne w końcu doczeka się wysokiej oceny to zapraszam do lektury dzisiejszej recenzji.

Read More

Dzing! – na cyrkowej arenie

Minęło już naprawdę sporo czasu odkąd ostatni raz recenzowałem zapach z oferty L’Artisan Parfumeur. Dziś francuska marka powraca na Agar i Piżmo. Za sprawą Olivii Giacobetti przenosimy się zaś do cyrku. Tańczące kuce, wata cukrowa i jabłka w karmelu – o tym wszystkim przypominać ma nam Dzing! Ażmyślami wracam do dzieciństwa… Czy jednak stworzonym przez Francuzkę perfumom naprawdę udaje się przywołać wszystkie te wspomnienia? A może mamy tu do czynienia jedynie z jakimś wyimaginowanym wyobrażeniem cyrku? Jeśli chcecie poznać moją opinię zapraszam do lektury dzisiejszej recenzji. Gwarantuję, że Dzing! zapewni Wam rozrywkę na najwyższym poziomie.

Read More

Musc Ravageur – ujarzmić bestię

Dziś na Agar i Piżmo mam przyjemność przedstawić jedne z najbardziej kultowych zapachów z piżmem w temacie. Mowa oczywiście o Musc Ravageur z kolekcji Editions de Parfums Frédéric’a Malle. Obok Muscs Koublaï Khän marki Serge Lutens chyba żadne inne perfumy piżmowe na świecie nie mogą pochwalić się aż tak dużą popularnością. To także jedno z najbardziej rozpoznawalnych dzieł Maurice’a Roucel’a. Przy okazji wpisu poświęconego francuskiemu twórcy wspominałem zaś, że nie uznaje on jednak Musc Ravageur za typowego piżmowca. Tym bardziej cieszę się więc, że kilkumililitrowa próbka trafiła w moje ręce. Dzięki temu mogłem wyrobić sobie własne zdanie w tej kwestii. Natomiast zgodnie z opisem na oficjalnej stronie producenta recenzowana dziś kompozycja jest dzika i seksowna. Przekonajmy się zatem jak jest naprawdę.

Read More

27. Limanakia – na jednej z greckich plaż

Choć tytuł dzisiejszej recenzji to Na jednej z greckich plaż, to wcale nie chodzi tu o jakąś przypadkową plażę. Recenzowane dziś perfumy zainspirowane zostały bowiem słynną ateńską Limanakią. Po zapach ten sięgnąłem zaś z tym większą ciekawością, że inspirowane wydmami Korsyki Sables od Annick Goutal zaliczają się do grona moich absolutnie ulubionych kompozycji. Tym bardziej chciałem więc przekonać się jak podobny temat w swoim dziele przedstawi Pierre Guillaume. Czy zatem 27. Limanakia okazała się dla mnie w jakiś sposób zaskakująca? Zdecydowanie tak. Dlaczego? Tego dowiecie się czytając niniejszą recenzję.

Read More

Black Aoud – róża w wersji noir

Black Aoud to jedne z najpopularniejszych perfum w ofercie Montale. Oficjalna strona marki określa go nawet jako iconic fragrance (ang. ikoniczny/kultowy zapach). Wiedziałem zatem, że prędzej czy później i ja muszę go poznać. Szczególnie, że francuski brand to jeden z moich ulubionych producentów perfum. Zresztą już sama nazwa kompozycji zachęca do testów. Black Aoud – to brzmi naprawdę męsko. Użyłbym nawet określenia samczo. I z tego choćby względu spodziewałem się, że zapach będzie ciężki, orientalny i z wyraźnym przechyłem w męską stronę (oficjalnie wszystkie perfumy Montale to tzw. uniseksy). Czy zatem to, co znalazłem we flakonie z logo MTL spełniło moje oczekiwania?

Read More

L’Instant de Guerlain pour Homme – cytrusy zatopione w czekoladzie

L’Instant de Guerlain znają chyba wszystkie panie. Te stworzone przez Maurice’a Roucel’a perfumy szybko stały się jednymi z najpopularniejszych w ofercie francuskiej marki. Nie może zatem dziwić fakt, że zaledwie rok po ich premierze zdecydowano się wypuścić na rynek ich męski odpowiednik. Zmieniono jednak osobę twórcy. Za L’Instant de Guerlain pour Homme stoi bowiem mniej znana w świecie perfum Béatrice Piquet (Lady Million, Trussardi – Uomo). Czy Francuzka swoją interpretacja kakaowego tematu udowodniła, że zasługuje na miejsce w perfumowej ekstraklasie? Przekonajcie się sami czytając niniejszą recenzję.

Read More

Palissandre d’Or – słodki drwal

     Po dłuższej przerwie znów mam okazję recenzować zapach z oferty Aedes de Venustas. W przypadku Palissandre d’Or (fr. złoty palisander) nowojorska marka proponuje nam kompozycję określaną jako lekka i drzewna. W opisie na oficjalnej stronie przeczytać możemy o tym, jak mleczne światło przebija się przez drewno tak wypolerowane, że zamienia się w jedwab. Brzmi naprawdę intrygująco, prawda? Zaskoczyło mnie natomiast, że zadania skomponowania tych perfum powierzono Alberto Morillas’owi. Do tej pory Hiszpan kojarzył mi się raczej z lekkimi i świeżymi zapachami o owocowo-kwiatowym charakterze takimi jak Light Blue pour Homme, Mugler Cologne czy Acqua di Giò. Tym bardziej byłem więc ciekaw jak poradził on sobie z postawionym przed nim zadaniem. Zapraszam zatem do zapoznania się z moją opinią na temat Palissandre d’Or.

Read More

Code – współczesny kodeks uwodzenia

     Zaprezentowany światu w 2004 roku Code to pierwsze orientalne męskie perfumy w portfolio Armani. I już z tego tylko względu oczywiste było, że muszę je poznać. Oficjalna strona marki przedstawia ten zapach jako wyrafinowany i zmysłowy. A także tajemniczy i nowoczesny. Taki, któremu nie można się oprzeć. Brzmi zachęcająco, prawda? Jeśli zaś wziąć pod uwagę potężną kampanie reklamową i fakt, że twarzami Code były takie gwiazdy jak Enrique Palacios i Chris Pine to kompozycja ta musiała odnieść sukces. Ale czy zasłużony? Czy jedne z najpopularniejszych dziś męskich perfum, dzieło dwóch świetnych perfumiarzy – Antoine’a Lie i Antoine’a Maisondieu, naprawdę warte jest swojej ceny? I czy niezwykły czar Orientu da się zamknąć w ramy produktu przeznaczonego dla masowego odbiorcy w USA i Europie? Na te i inne jeszcze pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszej recenzji.

Read More

Bleu de Chanel – więcej dymu niż ognia

     Czasem zdarza się, że duże mainstreamowe marki w poszukiwaniu pomysłów na nowe zapachy zapuszczą się na terytorium zarezerwowane dla perfumerii niszowej. Sytuacja taka miała miejsce choćby w przypadku bohatera dzisiejszego wpisu, którym jest Bleu de Chanel z 2010 roku. Autor tych perfum - Jacques Polge – w centrum kompozycji postanowił postawić kadzidło. W oparciu o tę nutę powstało wiele świetnych niszowych zapachów m. in. Full Incense od Montale, HeeleyCardinal czy Avignon francuskiej marki Comme des Garçons. W perfumerii mainstreamowej pojawia się ona jednak stosunkowo rzadko. W przypadku Bleu de Chanel Polge’owi przyświecał zamysł stworzenia kompozycji drzewnej i aromatycznej, a jednocześnie świeżej. Idealnej dla mężczyzny, który nie lubi przestrzegać zasad. A jak wyszło? Przekonajcie się sami.

Read More