Neroli 36 – cały na biało

Niewątpliwie, neroli to jedna z moich ulubionych nut w perfumach. Dlatego zawsze chętnie sięgam po kompozycje, w których odgrywa kluczowe role. Zaś już po samym tytule domyślać się można, że tak też jest w przypadku naszego dzisiejszego bohatera. Neroli 36 od Le Labo. Zapach powstał w 2006 roku za sprawą Daphné Bugey, zaś oficjalna strona amerykańskiej marki określa go między innymi jako elegancki i czarujący. Co w zasadzie wpisuje się w charakter tytułowego składnika. Przekonajmy się zatem czy w pachnidle tym odnajdziemy coś bardziej intrygującego i jaki pomysł na przedstawienie neroli znalazła francuska mistrzyni.

Read More

Santal – sandałowiec z wkładką

Dziś na blogu debiutuje jedna z najstarszych marek perfum w Wielkiej Brytanii. Floris. Choć akurat zapach, który wybrałem na bohatera niniejszej recenzji aż tak wiekowy nie jest. Powstał bowiem w 2002 roku. A mowa o Santal. Czyli kompozycji, która swoim charakterem nawiązywać ma nie tylko do drzewnych klasyków z sandałowcem w temacie, ale również do pachnideł osadzonych w tradycji fougère. W tym także do klasycznych Sandalwood tej samej marki z XIX wieku. Z tym, że prezentowane dziś pachnidło posiada zdecydowanie współcześniejszy charakter. Zachowuje jednak powiązania z Dalekim Wschodem. Bez zbędnej zwłoki przekonajmy się zatem jak pachnie.

Read More

Polo Sport – Arnie i Sly na siłowni

Nie tak dawno temu, w ramach cyklu Sylwetki twórców, na blogu pojawił się wpis dedykowany Harry’emu Frémont’owi. Pomyślałem więc, że warto by również znów sięgnąć po któreś ze stworzonych przez niego perfum. A że dawno już nie recenzowałem żadnego zapachu w sportowym klimacie, to mój wybór padł na Polo Sport z oferty marki Ralph Lauren. Kompozycja ta powstała w 1994, a więc jest już dość wiekowa. Jednocześnie, przedstawia się ją jako czystą i świeżą. Co może nie brzmi jakoś szczególnie oryginalnie, jednak zmieszane we właściwy sposób potrafi dać niezwykłe poczucie komfortu. Przekonajmy się jednak czy w przypadku naszego dzisiejszego bohatera mamy do czynienia z takim właśnie majstersztykiem.  

Read More

Boundless – złocista dżungla

Nasz dzisiejszy bohater, Boundless, to jeden z dwóch zapachów Amouage, które już od dawna figurowały na mojej liście do testów. A że omańska marka dawno już nie gościła na Agar i Piżmo, to pomyślałem, że to dobry moment by znów sięgnąć po perfumy z jej oferty. Ponadto, przy okazji dzisiejszej recenzji dopiero drugi raz mam okazję zetknąć się z twórczością Karine Vinchon Spehner, która wcześniej pojawiła się na blogu jako współautorka Batucady od L’Artisan Parfumeur. Zaciekawiło mnie jednak również to, w jaki sposób w oficjalnych materiałach opisywana jest recenzowana dziś kompozycja. Wskazują one bowiem na jej radosny i pełen energii charakter. Czego raczej nie spodziewałbym się patrząc na spis nut. Zobaczmy zatem jak jest w rzeczywistości.

Read More

Fig Infusion – owoc Lazurowego Wybrzeża

Sprawdziłem i ostatni raz perfumy z figą w temacie recenzowałem w 2023 roku. A były to Infusion de Figue Prady. Czyli w sumie zapach o podobnej nazwie jak nasz dzisiejszy bohater. Ale czy coś jeszcze łączy obie kompozycje? Przekonamy się za chwilę. Tymczasem, na wstępie chciałbym jeszcze wskazać, że Fig Infusion powstały w 2022 roku za sprawą Nathalie Lorson. Zainspirowane zostały zaś słonecznym dniem na południu Francji. I dlatego pachnidło to opisywane jest jako optymistyczne oraz uspokajające. Sprawdźmy zatem czy zasłużenie.

Read More

Le Sel d’Issey – morze plastiku

Marka Issey Miyake nie często raczy swoim miłośników premierami nowych oryginalnych perfum. A mimo to zeszłoroczne pojawienie się na rynku Le Sel d’Issey zupełnie uszło mojej uwadze. Dopiero niedawno zauważyłem ten zapach na półce jednej z sieciowych perfumerii i zdecydowałem się na jego testy. Wydaje mi się jednak, że ogólnie debiut recenzowanego pachnidła przeszedł raczej bez echa. I to mimo, że za jego skomponowanie odpowiedzialny jest, popularny ostatnio dzięki zmieszaniu Bois Impérial, Quentin Bisch. W odróżnieniu od dzieła Essential Parfums nasz dzisiejszy bohater opisywany jest jako rewitalizujący oraz składający hołd soli życia. Przekonajmy się zatem po jakie nuty sięgnął w tym celu francuski perfumiarz.

Read More

Kocanka – wspomnienie lata

Nieśmiertelnik to jedna z moich ulubionych nut w perfumach. A w swojej kolekcji mam dwa zapachu, w których odgrywa on kluczową rolę. Annick Goutal - Sables oraz Luxe  Patchouli od Comme des Garçons.  Co do zasady, nie jest to jednak składnik, po który perfumiarze sięgają specjalnie często. Dlatego cieszę się, że na Agar i Piżmo gości kolejna kompozycja z kocanką w temacie. Tym bardziej, że przy tej okazji na blogu po raz pierwszy pojawia się także stworzona przez Tomasza Jakusza marka House of Aran. Zaś prezentowane dziś pachnidło zainspirowane zostało wspomnieniami z dzieciństwa autora. I wakacjami, podczas których, wspólnie z rodzicami, zbierał i suszył tytułową roślinę. Przekonajmy się zatem jaki zapach mają jego reminiscencje.

Read More

Ex Vetiver – prosto, prosto i jeszcze raz prosto

Zazwyczaj, gdy wprowadzam na bloga nową markę, to pierwszą recenzję staram się poświęcić jednym z jej najbardziej znanych perfum. Dziś jest jednak inaczej. Swoją przygodę z Juliette has a gun rozpoczynam bowiem od spotkania z Ex Vetiver. A więc zapachem zdecydowania nowym, którego premiera miała miejsce jeszcze w tym roku. Tytułem wstępu wyjaśnię zaś znaczenie nazwy tej kompozycji. Łacińskie słówko ex oznacza mniej więcej to samo, co polski przyimek z (np. Deux ex machina tłumaczy się jako Bóg z maszyny). Tym samym nazwa stworzonego przez Romano Ricci’ego pachnidła wskazuje, że jest ono zbudowane z wetywerii. Ale czy oprócz tej aromatycznej trawy znajdziemy w nim coś jeszcze? Sprawdźmy!

Read More

Eau d’Ikar – wzlecieć ku marzeniom

Chyba każdy z nas zna grecki mit o Dedalu i Ikarze. Symbolizuje on ludzką tęsknotę za wolnością, ale i przestrzega przed tragicznymi konsekwencjami jej lekkomyślnego poszukiwania. Ale to właśnie ta historia zainspirowała włodarzy Sisley do stworzenia Eau d’Ikarpierwszych męskich perfum włoskiej marki. Co jest o tyle ciekawe, że zapach ten powstał dopiero w 2011 roku. Wcześniej w ofercie należącej do rodziny d’Ornano firmy w tym obszarze była bowiem pustka. Zaś zadanie jej wypełnienia powierzono Vincent’owi Ricard’owi. Z którego twórczością nie miałem do tej pory styczności. Przekonajmy się zatem jak pachną skomponowane w tak wymagających okolicznościach perfumy.

Read More

Cuir d’Ange – nieziemski element

Zapachy skórzane to całkiem spora rodzina perfum. Zresztą, także na Agar i Piżmo ma ona znaczną ilość reprezentantów. Do których dziś dołącza kolejny. Cuir d’Ange (fr. anielska skóra/skóra anioła) z butikowej kolekcji Hermessence. Kompozycja ta powstała w 2014 a osobą odpowiedzialną za jej stworzenie jest oczywiście ówczesny naczelny nos marki Hermès, Jean-Claude Ellena. Francuskiemu mistrzowi przyświecała zaś wizja zbudowania pachnidła odzwierciedlającego unikalną relację między skórą (ang. leather) a… skórą (ang. skin). Sam termin cuir d’ange został natomiast zaczerpnięty z autobiograficznej powieści Jean le Bleu Jean’a Giono, w której wspomina on, że jego ojciec szewc robił buty zcuir d’angedla jakiegoś boga o tysiącu stóp. Określenie to miało zaś oddawać niezwykłą miękkość, lekkość i wonność najlepiej wyprawionej skóry licowej. Przekonajmy się zatem w jaki sposób Jean-Claude Ellena przełożył to wrażenie na język perfum.

Read More